Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna


Kolekcja Titanica NR 18

 
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Artykuły o Titanicu / Kolekcja Titanica
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kobra83




Dołączył: 13 Kwi 2012
Posty: 171
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Gliwice
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:10, 21 Maj 2012    Temat postu: Kolekcja Titanica NR 18

Spis Treści: Nowe technologię na pokładzie. Dźwięki i światła na morzu. Radiotelegrafia na pokładzie.

Nowe technologię na pokładzie
Tygodniowy postój w Southampton umożliwił załodze „Titanica” i ekipie technicznej stoczni Harland & Wolff, kierowa­nej przez samego budowniczego statku Thomasa Andrewsa, przeprowadzenie ostatniego przeglądu wszystkich urządzeń na statku przed rejsem do Nowego Jorku. Szczególnie dużo uwagi poświęcono instalacji elektrycznej, a jedną z przyczyn tych szcze­gółowych kontroli było zapewne to, że już od 1882 roku John Pierpont Morgan był gorącym zwolennikiem Thomasa Alvy Edisona, wynalazcy żarówki elektrycznej z włóknem węglowym i to on sfinansował stworzenie spółki Edison Electric Light Co. Było zatem oczywiste, że transatlantyk, który miał być wizytówką największych osiągnięć technologicznych tego okresu, został wyposażony w liczne aparaty i urządzenia elektryczne oraz w instalację elektryczną, zapewniającą rzęsiste oświetlenie. Doprowadzenie prądu elektrycznego w każdy zakamarek tego pływającego miasta wymagało położenia setek kilometrów przewodów. Teraz, w Southampton, trzeba je było dokładnie sprawdzić, mimo że było to niezwykle żmudne i czasochłonne zajęcie. Kontrola nie pominęła kompasów, choć zostały one uregulowane już w czasie wyjść w morze w Belfaście. Teraz jednak konieczna była korekta ewentualnych błędów, spowodowanych ogromną ilością żela­za na pokładzie. Poza tym na ,.Titanicu” zamontowano elektryczne urządzenia zabezpieczające, których skuteczność jako urządzeń o podstawowym znaczeniu dla statku - także trzeba było sprawdzić.

Sercem "Titanica", podobnie jak innych statków, była sterówka, tj. pomieszczenie, w którym znajdował się ster, kompas, telegrafy maszynowe i urządzenia pozwalające na utrzymanie łączności z głównymi sektorami transatlantyku. Stąd kapitan mógł kontrolować wszystkie najważniejsze funkcje powierzonego mu statku.
<script>[link widoczny dla zalogowanych]

Dźwięki i światła na morzu
Od najdawniejszych czasów los jednostek pływających i ludzi na ich pokładach zależał niejednokrotnie od możliwości porozumie­wania się na morzu. Podstawowy system łączności opierał się na wykorzystaniu fizycznego prawa rozchodzenia się fal dźwięko­wych w atmosferze.

Zastosowanie urządzeń elektrycznych, zarówno związanych z samym działaniem wielkiego transatlantyku, jak i takich, które miały za zadanie zapewnienie maksymalnego komfortu pasażerom, wymagało ogromnej ilości energii. Wytwarzały ją potężne prądnice, które można by porównać do elektrowni zaspokajającej potrzeby małego miasta. Na "Titanicu" zainstalowano cztery generatory o mocy 400 kW każdy.
<script>[link widoczny dla zalogowanych]

W czasie mgły ciszę przeszywał raz na jakiś czas niski, głęboki dźwięk rogu. W ten sposób łodzie i żaglowce ostrzegały inne jednostki pływające o swojej obecności.
Po chwili dźwięk zamierał. Następowała cisza, w czasie której nasłuchiwano odpowiedzi. Te pełne napięcia i oczekiwania chwile przeplatały się z ponurym, złowrogim dźwiękiem rogu, co jesz­cze bardziej nasilało ową atmosferę niesamowitości, a wręcz grozy, związaną z żeglowaniem w gęstej, mlecznej wacie, która mogła przecież kryć śmiertelne niebezpieczeństwo.

Stocznie kupowały kompasy w wyspecjalizowanych firmach. Jedną z nich była firma założona przez słynnego lorda Kelvina, którego nazwisko kojarzy się przede wszystkim ze skalą temperatury. Na ulotce reklamowej firmy Kelvin & Jas. White Ld. przedstawiono kompas zamontowany w kolumience, która nie tylko podtrzymywała go, ale i chroniła przed uszkodzeniami.
<script>[link widoczny dla zalogowanych]

W celach ostrzegawczych stosowano na jednostkach pływających trąby, bębny, a w XIX wieku nawet broń palną. Stopniowo jednak wszystkie te urządzenia wychodziły z użycia, bowiem rewolucja, jaka dokonała się za sprawą elektryczności, umożli­wiła stosowanie sygnałów optycznych. W normalnych warunkach elektryczne sygnały świetlne docierały znacznie dalej niż sygnały dźwiękowe i miały znacznie większą moc niż stosowane dawniej latarnie. Tak więc na początku XX wieku dźwiękowe urządzenia sygnałowe całkowicie wyszły z użycia lub zostały zdegradowane do dru­gorzędnej roli sys­temów zapasowych, stosowanych w razie szczególnie słabej widoczności. System sygnałów dźwięko­wych zachowano wyłącznie jako system łączności w obrębie statku, ze względu na niewielką odległość, jaką dźwięk musiał wów­czas pokonać. Na „Titanicu” zainsta­lowano trzy, różnej wielkości dzwony, każdy w innym celu. Największy, o wyso­kości 58 centy­metrów, został umieszczony u podstawy fokmasztu, tj. pierwszego masztu, licząc od strony dziobu. Jego dźwięk oznaczał zmianę wachty w dziobówce. Drugi dzwon, o wysokości 43 centymetrów, został zawieszony u góry fokmasztu, w bocianim gnieździe. Siedzący tam na wachcie marynarze mogli go użyć w razie niebez­pieczeństwa. Wreszcie trzeci, najmniejszy dzwon, o długości zaled­wie 23 centymetrów, został umieszczony na mostku.
Zastosowanie elektrycznych urządzeń wspomagających przyrzą­dy wytwarzające sygnały dźwiękowe znacznie podniosło ich sku­teczność w przypadku mgły. Jednak i one nie mogły przezwy­ciężyć pewnych obiektywnych przeszkód, związanych z odległoś­cią i kierunkiem fal dźwiękowych, tym bardziej, że zmiany gęstości atmosferycznej prowadziły często do znieksz­tałceń sygnałów dźwiękowych. Z tego powodu na pokładzie „Titanica” zainstalowano nowy system podwodnej sygnalizacji elektroakustycznej firmy Submarine Signal Co., z którym wią­zano duże nadzieje.

Jeden z dzwonów zamontowanych na "Titanicu", wykorzystywany przez załogę do porozumiewania się za pośrednictwem specjalnego kodu.
<script>[link widoczny dla zalogowanych]

Radiotelegrafia na pokładzie
Bezpieczeństwo miało zapewniać „Titanicowi” wprowadzenie jeszcze jednej innowacji: na pokładzie zainstalowa­no radiostację nadawczo-odbiorczą wyprodukowaną przez Marconi Company. Jej obecność na statku - wraz z podziałem kadłuba na przedziały wodoszczelne - wzmacniała przekonanie o tym, że „Titanic” jest najbezpieczniejszym statkiem, jaki kiedy­kolwiek skonstruowano.
Nowe urządzenia rozwiązywały odwieczny problem, jakim była izolacja statku po wypłynięciu na otwarte morze. Oznaczały kres niepokoju, który rodził się w sercach żeglarzy z chwilą, gdy zostawali sami, zawieszeni w bezkresie nieba i morza, zdani tylko na siebie, bez jakiejkolwiek możliwości kontaktowania się ze stałym lądem.
Teraz, między statkiem a portami rozciągał się niewidzialny przewód. Sam Marconi w jednym ze swoich wystąpień powie­dział: „Ci, którzy odbywają długie podróże po morzu, nie są już odcięci od reszty świata. Ludzie interesu pozostają w kontakcie - za rozsądną cenę - ze swoimi biurami, czy to w Ameryce, czy w Europie. Pasażerowie i ich przyjaciele na lądzie mogą do siebie słać okolicznościowe depesze, na większości transatlantyków ukazuje się dziennik, w którym zamieszczane są najważniejsze informacje dnia. Jednak największą zasługą radiotelegrafii jest to, że dzięki niej statki będące w niebezpieczeństwie mogą bez trudu poinformować o swojej sytuacji jednostki znajdujące się w pobliżu lub stacje nabrzeżne”. Konkurencja między kompania­mi żeglugowymi obejmowała także działania w zakresie reklamy tego nowego wynalazku, który znalazł największe zastosowanie właśnie na morzu.

Stacja odbiorcza telegrafu Morse'a. Sygnały były rejestrowane na cienkim pasku papieru, który odwijał się w miarę odbierania kropek i kresek.
<script>[link widoczny dla zalogowanych]

Tym samym potwierdzało się, że wraz z rozwojem techniki okrę­towej i żeglugi pasażerskiej to, że dany statek pasażerski osiąga dużą prędkość, nie wystarczy, by zdobyć coraz bardziej wymaga­jącą klientelę. „Kaiser Wilhelm der Grosse”, zdobywca Błękitnej Wstęgi z 1897 roku, trzy lata później, jako pierwszy transatlantyk został wyposażony w telegraf bez drutu i zasięgu zaledwie 25 mil. Mimo tak niewielkiego zasięgu niemiecka kompania żeglugowa Norddetscher Lloyd zdecydowała się zainstalować nowe urządze­nie, by przekazywać i odbie rać wiadomości w strefie przybrzeżnej, a poza tym, by podawać pasażerom dokładny czas przyby­cia do portu. Do his­torii współzawodnictwa w zakresie nowinek technologicznych instalowa­nych na pokładach liniowców przeszła w 1903 roku „Lucania”, pływająca u angielskiego armatora Cunard Line. Był to pierwszy transatlantyk, który mógł porozumiewać się z obydwoma brzega­mi Atlantyku w tym samym czasie.

Włoski wynalazca Guglielmo Marconi zrewolucjonizował systemy nadawania sygnałów na duże odległości. Dzięki jego wynalazkowi statki znajdujące się na otwartym morzu mogły pozostawać w kontakcie z radiostacjami na stałym lądzie.
<script>[link widoczny dla zalogowanych]

W pierwszym dziesięcioleciu XX wieku coraz więcej statków pasażerskich wyposażano w radiotelegraf. Jego zastosowanie poz­woliło przeprowadzić pierwsze w dziejach akcje ratunkowe. 19 stycznia 1901 roku z powodu gęstej mgły statek pocztowy „Princesse Clementine”, należący do belgijskiej floty państwowej, osiadł na mieliźnie i jako pierwszy w historii wysłał w eter wez­wanie o pomoc. Sygnał został odebrany i inne jednostki pośpieszyły „Princesse Clementine” z pomocą. Statek został odnale­ziony i bezpiecznie odholowany do portu „Titanic” musiał oczywiście przodować także i w tej dziedzinie, dlatego na jego pokładzie zainstalowano najnowocześniejszą stację radiową o maksymalnym zasięgu. Tego rodza­ju urządzeń nie montowano podówczas na statkach pasażerskich. Stacja była umieszczo­na w specjalnej kabinie na pokładzie szalu­powym, patrząc od strony dziobu, za kajuta­mi oficerskimi. Antena, o długości 180 metrów, typu podwójne T, była rozciągnięta na wyso­kości 63 metrów między dwoma masztami. Mocny miedziany przewód, izolowany i przyspawany do metalowego kadłuba statku, pełnił rolę uziemienia. W czasie cumowania „Titanica”
w porcie w Southampton dwaj radiotelegrafiści, dwudziestopięcioletni Jack Phillips i dwudzies­tojednoletni Harold Bride, przygotowali do pracy stację radiową o mocy pięciu kilowatów. W ciągu dnia miała ona zasięg 400 mil. W godzi­nach nocnych jakość transmisji była o wiele lepsza, a zasięg stacji dochodził do 2000 mil.

W 1907 roku Amerykanin Lee De Forest wymyślił "audion", rodzaj trzyelementowego przetwornika, zdolnego odbierać, wzmacniać i przetwarzać strumień elektronów w zrozumiały dźwięk.
<script>[link widoczny dla zalogowanych]

Różnica ta związana była z wpływem jonosfery na rozchodzenie się fal radiowych. Rezultaty te kryły w sobie pewną tajemnicę, pozostawało bowiem niejasne, dlaczego niedawno odkryte fale elektromagnetyczne rozchodzą się nie tylko w linii prostej, lecz zgodnie z wygięciem kuli ziemskiej, co do końca poprzedniego stulecia uznawano za przeszkodę niemożliwą do przezwyciężenia. Dwaj młodzi radiotelegrafiści przeprowadzali próby odbierania i nadawania depesz radiowych: wszystko działało bez zarzu­tu. Do ich obowiązków należało nie tylko utrzymywanie łączno­ści radiowej z innymi jednostkami i z lądem, ale także konser­wacja nowoczesnej aparatury nadawczo-odbiorczej. Musieli też dbać, by baterie awaryjne, wykorzystywane w przypadku braku energii elektrycznej na pokładzie oraz w razie uszkodzenia awa­ryjnego generatora, były zawsze naładowane. Poza tym mieli obowiązek zapoznawać się z comiesięcznymi biuletynami wyda'wanymi przez Marconi Company, zawierającymi informacje na temat nad­brzeżnych radiostacji, kursów statków i ich odległości od brzegu. Pozycja radiotelegrafistów „Titanica”, Jacka Philipsa i Harolda Bride’a, była - podobnie jak pozycja ich kolegów na innych statkach - dość nieokreś­lona, oficjalnie bowiem nie byli członkami załogi, lecz pracownikami Marconi Company, nosili jej mundury i od niej otrzymywali wynagrodzenie. Jednocześnie podpisywali regu­lamin pokładowy i jako oficerowie niższego stopnia, mieli obo­wiązek wypełniać rozkazy kapitana Edwarda Johna Smitha. Ostra walka o panowanie w żegludze pasażerskiej nie ominęła sek­tora łączności. Marconi Company współzawodniczyła tutaj z spół­kami telekomunikacyjnymi, m.in. Telefunken, Lee De Forest i United Wireless. Mogłoby się wydawać, że zapewnienie bezpie­czeństwa na morzu powinno mieć absolutny priorytet wobec innych celów, a kompanie winny współpracować ze sobą w dąże­niu do jego osiągnięcia. Było jednak inaczej, a kompanie telekomu­nikacyjne w dążeniu do zwalczenia konkurencji nie cofały się przed posunięciami wysoce nieetycznymi, takimi jak zmuszanie niektórych operatorów do zakłócania transmisji innych radiostacji.

Pomieszczenie, w którym znajdowała się radiostacja na "Olympicu", było niemalże identyczne z pomieszczeniem na "Titanicu". Obowiązkiem radiotelegrafistów było prowadzenie ciągłego nasłuchu, dlatego często starali się jakoś ozdobić pomieszczenia, w których przychodziło im spędzać długie godziny ze słuchawkami na uszach i ręką na kluczu telegraficznym.
<script>[link widoczny dla zalogowanych]

W następnym numerze: Edward J. Smith: kapitan milioner. Od marynarza do kapitana.

Źródło: "Titanic" zbuduj sam. Kolekcja Hachette.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kobra83 dnia Pią 22:32, 31 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tar-Minyatur




Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 2731
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5


PostWysłany: Pon 1:25, 21 Maj 2012    Temat postu:

Odległość między masztami i ich wysokość! Wspaniale!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Artykuły o Titanicu / Kolekcja Titanica Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Bright free theme by spleen stylerbb.net & programosy.pl
Regulamin