Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna


Pryzmat - opowiadanie
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Nasza Twórczość
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Avaritia
The Murdoch Lover



Dołączył: 31 Sty 2007
Posty: 313
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: jest twoja stara?

PostWysłany: Nie 21:39, 04 Lis 2007    Temat postu: Pryzmat - opowiadanie

Długo się zastanawiałam, czy zamieścić tutaj to opowiadanie. Doszłam jednak do wniosku, że skoro już się nim pochwaliłam w innym dziale, to dlaczego nie?
Gwoli wyjaśnienia - jest to dziełko z pogranicza fantasy, chociaż nigdy w życiu nie lubiłam tego gatunku. Dlaczego fantasy? Otóż dlatego, że większość bohaterów opowiadania to nie ludzie, ale... statki w ludzkiej postaci.
Opowiadanie zrodziło się z rozmyślania na temat - co by było, gdyby statki były ludźmi?
Głównym bohaterem jest Timothy Ryan, specjalista do spraw nawigacji okrętowej i wraków. Zapraszam do lektury Blue_Light_Colorz_PDT_15


PROLOG


Żar lipcowego słońca lał się z nieba strumieniami, doprowadzając do zawrotów głowy każdego przechodnia. W tym roku pogoda była wyjątkowo ładna – od kilku lat w Irlandii nie zaobserwowano tak ciepłego lata. Turystyka kwitła – tłumy zwiedzających przewijały się przez okoliczne zabytki i punkty godne szczególnej uwagi, jakby wcale nie czując temperatury śmiało wzrastającej do trzydziestu pięciu stopni Celsjusza.
Tego upalnego, lipcowego dnia czarne Volvo, rocznik 1998, zaparkowało na parkingu przy porcie w Southampton. Z samochodu wysiadł wysoki blondyn ze skórzaną teczką w dłoni. Ubrany w długie dżinsy i ciemną koszulkę, wprost ociekał potem. Szybko przekręcił kluczyk w zamku auta i oddalił się, by po chwili zniknąć za rogiem budynku z czerwonej cegły.
Szedł cichą, zacienioną uliczką w stronę portu, gdy nagle odezwał się jego pager. Z niechęcią wydobył go z kieszeni i uważnie przyjrzał się numerowi.
Doktor Howard Adams.
― Słucham? – odebrał, siląc się na spokój. Wprost nienawidził rozmawiania z Adamsem.
― Jest pan w Anglii, Stevenson? – Głos w słuchawce był świszczący i wścibski.
― Tak. Wrócę za tydzień. Pracuję właśnie nad nową książką – Blondyn zacisnął mocniej palce na rączce aktówki. Miał ochotę się rozłączyć.
― Szkoda, chciałem się z panem spotkać w sprawie pewnego wraku na Morzu Północnym. Proszę dać mi znać, gdy wróci pan do Stanów.
― Oczywiście – Stevenson przytaknął i momentalnie rozłączył się. – Idiota.
Krótka uliczka szybko się skończyła i teraz stał na środku wielkiego, zalanego słońcem portu. Statki przycumowane grubymi linami lśniły majestatycznie, a głośny mewi śpiew i szum fal odbijających się od betonowych ścian doków sprawiał wrażenie jakby zupełnie innego świata. Stevenson czuł się doskonale ze świadomością, że to właśnie tutaj dziewięćdziesiąt lat wcześniej stał obiekt jego badań – Titanic.
Od zawsze go fascynował. Już jako mały chłopiec uwielbiał słuchać opowieści o tym niesamowitym liniowcu, by w końcu, po kilkunastu latach nieprzerwanej pasji, podjąć pracę jako badacz wraków. Lubił to, co robił. Lubił patrzeć na to, co pozostało ze statku, lubił wyobrażać sobie, jak ów statek musiał niegdyś wyglądać. Jason Stevenson poświęcił swojej pracy niemalże całe życie, włączając w to rodzinę.
Był rozwodnikiem. Żona zostawiła go po tym, jak więcej czasu spędzał w batyskafie aniżeli tam, gdzie powinien, czyli w domu. Mieli synka, siedmioletniego Bobby’ego, którego kochał ponad wszystko. Niestety, nie był w stanie być tak dobrym ojcem, jakby sobie tego życzył – pasja wzięła górę nad wszystkim. Słuchanie opowieści o zatopionych statkach i morskich przygodach było ulubionym zajęciem Bobby’ego, który – jak się zdawało – pójdzie ślady ojca. Matka natomiast była bardzo niezadowolona z faktu, że malec tak bardzo przypomina Jasona i robiła wszystko, by odwieść syna od czegokolwiek powiązanego z pracą byłego męża.
Pogrążony we własnych myślach, tępo wpatrywał się w miejsce, gdzie niemalże epokę wcześniej stał Titanic – stanowisko numer czterdzieści cztery. Dziś było zupełnie puste i tylko kilka białych mew krążyło nad nim, chcąc upolować naiwną rybę, która zbliżyłaby się za blisko powierzchni wody. Stevenson uśmiechnął się na wyobrażenie liniowca w dniu jego dziewiczego rejsu – zaiste, musiał to być wspaniały widok.
Chciał jak najszybciej zacząć prace nad książką. W swoim roztargnieniu zapomniał zaopatrzyć się w mapę Southampton i teraz stał pośrodku portu, nie mając pojęcia, dokąd się udać na początku. Rozradował się nieco, gdy zobaczył wysokiego mężczyznę stojącego nieopodal kwatery numer czterdzieści cztery. Jego ciemne, półdługie włosy rozwiewał morski wiatr, a czarna koszula z długimi rękawami wydawała się mu wcale nie wadzić w trzydziestopięciostopniowym upale.
Stevenson podszedł do nieznajomego i zagadnął uprzejmie:
― Przepraszam pana, czy mógłby mi pan powiedzieć, jak dostać się do Instytutu Oceanografii i Badania Wraków*? Zapomniałem mapy.
Mężczyzna odwrócił się nagle, wyrwany z zamyślenia, i zmierzył Jasona lodowatym spojrzeniem stalowoszarych oczu.
― Trudno wytłumaczyć, ulice Southampton są dość… pokręcone. Mogę pana zaprowadzić, sam za moment się tam wybieram.
Stevenson uśmiechnął się promiennie.
― Byłbym wdzięczny – powiedział i wyciągnął dłoń. – Jason Stevenson, oceanograf i pisarz.
Mężczyzna ujął podaną rękę, na moment zamknął ją w silnym uścisku i odparł:
― Timothy Ryan, specjalista do spraw nawigacji okrętowej i badania wraków.
Jason uniósł jedną brew i wyszczerzył zęby.
― Trafił swój na swego – roześmiał się, jednak spostrzegłszy kamienną minę Ryana, szybko spoważniał. – Długo w branży?
Timothy wzruszył ramionami.
― Kilka lat. Wystarczająco długo, by zrobić doktorat. Zatem – Zmienił temat – co pana tu przywiodło?
Stevenson wyprostował się, wskazał dłonią na dok i powiedział:
― Titanic. Piszę o nim książkę.
Tym razem na twarzy Ryana wykwitł smutny, nieco wymuszony uśmiech.
― Och, tak – Podrapał się po głowie. – I dużo pan wie na jego temat?
― Niemal wszystko – Stevenson skrzyżował ręce na piersi i utkwił wzrok w linii horyzontu – A pan? Co pana najbardziej interesuje?
― Prawie to samo, co pana. Z tą różnicą, że moim zdaniem wiem już wszystko o Titanicu i po prostu stał się nieco… nudny. Interesuję się wszystkim, co ciekawe. Nie lubię się ograniczać.
W tonie głosu Ryana Stevenson mógł wyczuć nieco zniecierpliwienia.
― Więc zaprowadzi mnie pan do tego Instytutu? – zapytał wprost. Mężczyzna przytaknął.
― Ma pan samochód? Proszę jechać za mną.

*Znając życie, takie coś nie istnieje, ale mniejsza z tym xD


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez Avaritia dnia Pon 23:04, 12 Lis 2007, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
perek
SHIPerek



Dołączył: 13 Sie 2007
Posty: 3595
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 24 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Kłodzko
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:51, 04 Lis 2007    Temat postu:

Wow, Avii, jesteś wielka. Mówię całkiem serio, opublikuj książkę. Jest wiele ludzi takich jak my, którzy uwielbiają Titanica. Ja na pewno kupię Twoją książkę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Avaritia
The Murdoch Lover



Dołączył: 31 Sty 2007
Posty: 313
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: jest twoja stara?

PostWysłany: Nie 21:54, 04 Lis 2007    Temat postu:

Dziękuję :]

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
perek
SHIPerek



Dołączył: 13 Sie 2007
Posty: 3595
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 24 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Kłodzko
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:11, 04 Lis 2007    Temat postu:

Ale można tu wstawiać komenty? Bo licze, że jeszcze coś zamieścisz. Blue_Light_Colorz_PDT_02

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
TITANICzna
Capo di tutti capi



Dołączył: 20 Lut 2006
Posty: 1978
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Włocławek/Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 17:03, 06 Lis 2007    Temat postu:

Łiii *___*. Już pokochałam ''Pryzmat". Prze-fantastyczne. Żywię nadzieję, że następne rodziały też będziemy mieli szansę przeczytać.
My chcemy wydanie książkowe! Idziemy robić pikietę pod Twoim ulubionym wydawnictwem, Avie :].


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
perek
SHIPerek



Dołączył: 13 Sie 2007
Posty: 3595
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 24 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Kłodzko
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 17:07, 06 Lis 2007    Temat postu:

Tak tak, idziemy. Ja już dziś wyruszam, żeby być na czas Blue_Light_Colorz_PDT_01
A tak na serio, naprawdę masz talent Avie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Avaritia
The Murdoch Lover



Dołączył: 31 Sty 2007
Posty: 313
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: jest twoja stara?

PostWysłany: Wto 19:33, 06 Lis 2007    Temat postu:

To jak? Wbijać pierwszy rozdział? Blue_Light_Colorz_PDT_01

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
perek
SHIPerek



Dołączył: 13 Sie 2007
Posty: 3595
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 24 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Kłodzko
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:24, 06 Lis 2007    Temat postu:

Jeszcze się pytasz?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Avaritia
The Murdoch Lover



Dołączył: 31 Sty 2007
Posty: 313
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: jest twoja stara?

PostWysłany: Wto 20:38, 06 Lis 2007    Temat postu:

Ależ proszę ^_^

ROZDZIAŁ I


Zatrzymali się przed dużym, oszklonym budynkiem. Promienie słońca odbijały się od wielkich okien, tworząc niesamowitą feerię barw i grę świateł. Stevenson wpatrywał się w gmach jak urzeczony, w duchu zastanawiając się, jak cudownie musi wyglądać jego wnętrze.
― To tutaj – powiedział Ryan, gdy stanęli przy stromych, betonowych schodach. – Gdzieś jeszcze pana zaprowadzić?
Jason przytaknął.
― Prosiłbym, żeby mnie pan jakoś umówił z doktorem Jackiem Halloway’em. Jest tu rektorem, prawda?
― Owszem, lecz teraz jest na urlopie. Zastępuję go i chętnie posłużę pomocą – Timothy uśmiechnął się lekko. Stevenson klasnął w dłonie.
― Wyśmienicie. Miałby pan dziś trochę czasu? Powiedzmy…
― Oczywiście – przerwał mu Ryan, gestem wskazując na budynek. – Zapraszam do mojego gabinetu.


― Dziękuję, Samantho – powiedział uprzejmie Timothy w stronę drobnej brunetki z burzą loczków na głowie. Dziewczyna dygnęła prędko i podreptała w stronę drzwi, zostawiając mężczyzn samych z kawą, którą dopiero co podała.
― Tak więc – zaczął Ryan, upijając maleńki łyk kawy z mlekiem – co chciałby pan wiedzieć?
Jason rozsiadł się wygodniej w fotelu i założył ręce za głowę.
― Po pierwsze – może mi pan powiedzieć, w jakim stanie jest teraz wrak Titanica? Słyszałem, że w kiepskim, ale różne źródła mówią różne rzeczy.
Oczy Timothy’ego momentalnie posmutniały. Na chwilę zapatrzył się w serwetkę leżącą na blacie stolika, a potem przywrócony do rzeczywistości chrząknięciem swojego gościa, odpowiedział prędko:
― To prawda. Obecnie jest w stanie dość złym, zjadany przez mikroby, które żywią się stalą. Widzi pan… morska woda ma niebywale szkodliwe właściwości. A że statek przełamał się na dwie części, wrak jest naprawdę zniszczony. Jeżeli procesy, jakie zachodzą na tej głębokości, dalej będą trwać, Titanic przestanie istnieć około 2200 roku.
Stevenson pokiwał głową ze zrozumieniem.
― Czy wasz Instytut organizuje wyprawy do wraku? – zainteresował się nagle. Ryan popatrzył na niego z zaskoczeniem, napił się kawy, włożył do ust czekoladkę i odparł zduszonym głosem:
― Tak, jedna z nich jest zaplanowana na sierpień. Chcemy zbadać, jak wiele czasu pozostało, nim wrak całkowicie zniknie. Poza tym, naszych naukowców interesują te dziwaczne mikroby. Mało które organizmy żywią się metalem.
― Wybiera się pan tam? Znaczy, do wraku… ― Stevenson oparł się na łokciach i podciągnął nieco do góry, zakładając nogę na nogę. Timothy pokręcił głową.
― Nie. Stwierdziłem, że… nie mam ochoty tego oglądać. I tak już kilka razy tam byłem. Chciałbym za to wybrać się kiedyś do wraku Lusitanii. Słyszał pan o niej? – w jego głosie Jason ze zdziwieniem dopatrzył się krztyny smutku i żalu.
― Lusitania… ― Stevenson zamyślił się na chwilkę ― … tak, bardzo dobrze znam ten statek. To straszna tragedia, co spotkało tych ludzi.
― Niestety, tak wygląda wojna, panie Stevenson – powiedział szorstko Ryan i dopił kawę. Przejechał dłonią po twarzy i spojrzał na zegarek. Jason również utkwił wzrok w cyferblacie, po czym klepnął się w czoło i wstał gwałtownie.
― Pan wybaczy – rzekł pospiesznie – jestem umówiony na spotkanie z przyjacielem ze studiów. Może … dokończymy naszą rozmowę dziś wieczorem? Zna pan jakieś przyjemne miejsce?
Timothy wzruszył ramionami.
― Zależy, co ma pan na myśli, mówiąc ‘przyjemne miejsce’ – uśmiechnął się. Stevenson puścił do niego oczko.
― Mówię o jakimś klubie, gdzie podają dobry alkohol. Nie ma nic bardziej relaksującego i integracyjnego jak rozmowa przy porządnym drinku.
Ryan zastanowił się przez moment, a potem powiedział powoli:
― Proszę być przy wjeździe do portu o siódmej. Znam pewne miejsce.
Mężczyźni uścisnęli sobie dłonie, a Timothy odprowadził swojego gościa do samochodu.
― Miło było pana poznać, panie Stevenson – rzekł, ponownie ściskając dłoń swego gościa.
Chwilę później czarne Volvo zniknęło za bramą wjazdową na dziedziniec.


Dokładnie o siódmej Jason Stevenson pojawił się w umówionym miejscu, roztaczając wokół siebie zapach drogich, ekskluzywnych perfum. Timothy zjawił się niecałe pięć minut później, swoje spóźnienie tłumacząc tym, że nie mógł zdecydować się na kolor koszuli. W końcu wybrał ciemną zieleń, która świetnie komponowała się z czernią jego włosów i szarością oczu.
― Chodźmy więc – uśmiechnął się i wskazał wąską uliczkę po lewej. Przepuścił Jasona przodem i polecił mu skręcić w prawo na najbliższym skrzyżowaniu. Po chwili marszu stanęli przed wejściem do klubu o obiecującej nazwie „Ocean Floor”. Weszli do gwarnego, wypełnionego ludźmi i dymem pomieszczenia. Muzyka huczała im w uszach, a na rurze naprzeciw wejścia wiła się półnaga blondyna z włosami do pasa.
Jason utkwił wzrok w dziewczynie, natomiast Timothy podszedł do baru i zamówił dwie brandy. Gdy znaleźli wolny stolik, o dziwo tuż przy scenie z tancerkami, usiedli i w ciszy obserwowali występ. Stevenson zdawał się być całkowicie pochłonięty tym, co robiła striptizerka, lecz Ryan jakby nie zwracał na nią uwagi. Wpatrywał się beznamiętnie w swoją szklaneczkę, stukając palcami w rytm muzyki.
― Panie Ryan? – zagadnął nagle Jason, przekrzykując ogólny gwar. Timothy pochylił się ku niemu, by lepiej słyszeć. – Czy można tu… wynająć sobie taką dziewczynę?
Ryan wybuchnął głośnym, szyderczym śmiechem. Popatrzył na Jasona z niedowierzaniem, a potem wzruszył ramionami.
― Nie mam pojęcia. Wystarczy, że ją pan zawoła, a noc ma pan jak w banku.
Stevenson widocznie wziął sobie słowa Ryana do serca, bo gdy dziewczyna skończyła show, przywołał ją gestem ręki do siebie i wetknął jej za stanik banknot.
― Słonko, ile chcesz za jeden raz? – zapytał bez ogródek. Timothy patrzył na to wszystko okrągłymi oczyma, nie mogąc uwierzyć w bezpośredniość swojego towarzysza.
Striptizerka, urocza, choć nieco wyzywająca blondynka o zielonych oczach, zeskoczyła ze sceny i przysiadłszy obok Jasona, wzięła od niego papierosa i dmuchnęła mu prosto w twarz.
― Nie jestem dziwką, misiu – powiedziała słodko, upijając łyk z jego szklanki. Ryan był bliski wybuchnięcia śmiechem, choć w głębi duszy nieco zazdrościł Stevensonowi tak bliskiego kontaktu z seksowną tancerką.
Jason, nieco zbity z tropu, próbował dalej:
― Jestem z Ameryki, kochanie – pochwalił się – pewnie nie spotykasz wielu Amerykanów.
― A ty w Stanach masz pewnie pełno Australijek, więc po co ci jestem? – dziewczyna spojrzała na niego z kpiną w oczach. Przeniosła wzrok na Timothy’ego, który z krzywym uśmiechem przyglądał rozmowie.
― Czemu nie mówiłeś mi, że jesteś z kolegą? – zwróciła się do Jasona, wskazując na Ryana. Ten upił łyk brandy i zawahał się nieco, nim odpowiedział:
― Prześpij się z nim lepiej, bo nie da ci spokoju. Będzie cię męczył. Wiem, co mówię.
Stevenson otworzył usta, chcąc coś powiedzieć, lecz dziewczyna była szybsza.
― Taaak? – uniosła jedną brew i powiedziała w eter kilka dziwnych słów – Hugtwa wdresjerk qweerrkt rhsaopweerx.*
Jason zamrugał szybko powiekami, nie mogąc zrozumieć, co przed chwilą usłyszał, natomiast Timothy patrzył się na striptizerkę okrągłymi oczyma, po czym wstał, chwycił ją za nadgarstek i siłą wyprowadził z klubu, zostawiając Stevensona samego.


* Dlaczego ci ludzie są tacy głupi?


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
perek
SHIPerek



Dołączył: 13 Sie 2007
Posty: 3595
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 24 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Kłodzko
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 16:26, 07 Lis 2007    Temat postu:

Super Ci idzie Avie. Zaczytałem się, zapomniałem o świecie, a tu nagle koniec. Ale może to przez tą blondynkę Blue_Light_Colorz_PDT_01

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
TITANICzna
Capo di tutti capi



Dołączył: 20 Lut 2006
Posty: 1978
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Włocławek/Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:55, 07 Lis 2007    Temat postu:

Wielkie WOW. Za krótko, ale cudownie. Blondynka wspaniała. ''Nie jestem dziwką, misiu" xD.

EDIT: Jeśliby Ci to przeszkadzało, skasuj komentarze ;).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
perek
SHIPerek



Dołączył: 13 Sie 2007
Posty: 3595
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 24 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Kłodzko
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:39, 07 Lis 2007    Temat postu:

hehe Blue_Light_Colorz_PDT_01

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Martini
Master of Puppets



Dołączył: 31 Sty 2007
Posty: 2229
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Karton na tyłach Rudy's can't fail cafe; Emeryville, California, U.S.A.

PostWysłany: Czw 21:04, 08 Lis 2007    Temat postu:

Av jest Bogiem klawiatury.
Amen


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
perek
SHIPerek



Dołączył: 13 Sie 2007
Posty: 3595
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 24 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Kłodzko
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 21:06, 08 Lis 2007    Temat postu:

I gites. W pełni się zgadzam.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Avaritia
The Murdoch Lover



Dołączył: 31 Sty 2007
Posty: 313
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: jest twoja stara?

PostWysłany: Czw 21:06, 08 Lis 2007    Temat postu:

.__________________. dziękuję

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Nasza Twórczość Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 1 z 7

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Bright free theme by spleen stylerbb.net & programosy.pl
Regulamin