Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna


Kolekcja Titanica NR 60

 
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Artykuły o Titanicu / Kolekcja Titanica
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kobra83




Dołączył: 13 Kwi 2012
Posty: 171
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Gliwice
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:03, 13 Sie 2012    Temat postu: Kolekcja Titanica NR 60

Spis Treści: Niedowierzanie pasażerów pierwszej klasy. Ciekawość Thayera. Lodowy prezent dla pułkownika. Pierwszy strach.

Niedowierzanie pasażerów pierwszej klasy
Jak pasażerowie pierwszej klasy zareagowali na to niespo­dziewane wydarzenie, które spowodowało chwilowy postój „ich” luksusowego transatlantyku? Inaczej niż w usytuowanych w części dziobowej pomieszczeniach trzeciej klasy, w sektorze pierwszej klasy wstrząs dał się odczuć w bardzo nieznacznym stopniu. Dał się też słyszeć stłumiony dźwięk, który nie wzbu­dzał niepokoju. Toteż w ciągu pierwszych dwóch kwadransów pasażerowie byli tylko lekko zaciekawieni i zdecydowanie zlek­ceważyli całe wydarzenie.

Jedenastomiesięczny Trevor i dwuipółletnia Loraine Allison należeli do najmłodszych pasażerów "Titanica". Niestety z całej rodziny Allisonów uratował się tylko Trevor.
[link widoczny dla zalogowanych]

U podstaw tego lekceważenia i braku przeczuć co do mającej się wkrótce rozegrać tragedii leżało być może poczucie pewności, z jakim ci szczęśliwi przedstawiciele rodzaju ludzkiego poruszali się w swoim pełnym blichtru świecie, w którym wszystko - jak się zdawało - było do ich dyspozycji. Wydawało im się, że są ponad wszystkim i ponad wszystkimi. Stanowili grupę nowych półbogów, dzierżącym władzę dzięki dolarom i funtom szterlin- gom. Nic więc dziwnego, że nie mieściło im się w głowie, by coś mogło stanąć im na prze­szkodzie, a już tym bardziej zagrozić ich życiu!
Jako jedna z pierwszych pewne zaniepokoje­nie odczuła jedna z dwóch nianiek zatrudnio­nych przez Allisonów, Sallie Daniels, zajmu­jąca kabinę C-26 wraz z ich prawie trzyletnią córeczką, Helen Loraine. Nagły postój w środku nocy przestraszył Sallie na tyle, że pozwoliła sobie zapukać do sąsiedniej kabiny, zajmowanej przez panią Hudson.

Szi\kic przedstawiający tragedie "Titanica" należy do serii rysunków LD. Skidmore'a z Brooklynu wykonanych w oparciu o zeznania młodego Jihna Borlanda Thayera, złożone w kilka godzin po oratowaniu.
[link widoczny dla zalogowanych]

Pan Alłison wstał i wysłuchwszy relacji Sallie zaczął ją uspokoić. Poradził, by wróciła do łóżka, ponieważ z pewnością nic poważnego nie mogło się wydarzyć.
- Ten statek nie może zatonąć.
Ale zapewnienia pana Allisona wcale nie rozwiały wątpliwości Sallie, która po powrocie do kabiny wcale nie położyła się do łóżka, lecz ubrała się jak do wyjścia, by w razie czego być gotową.
Natomiast pani Emily Maria Ryerson o godzinie 23.40 wciąż jesz­cze nie spała. Było jej zimno i jakoś nie mogła się rozgrzać, choć usiadła obok kaloryfera. Poza tym nie opuszczała jej myśl o synu Arthurze Jr., który zginął w wypadku samochodowym kilka dni wcześniej. Jej pośpieszny powrót do Ameryki związany byl właśnie z pogrzebem syna. Kiedy pani Ryerson uświadomiła sobie, że statek zatrzymał się, przywołała do kabiny stewarda. Walter Bishop wyjaśnił bez ogródek, że „Titanic” właśnie uderzył w górę lodową i dlatego kapitan kazał zatrzymać silniki.
-Bardzo proszę mnie powiadomić - nalegała pani Ryerson, jeśli dowie się pan czegoś nowego.
-Oczywiście - odpowiedział Bishop na odchodnym.
Pani Ryerson uznała, że sprawa nie jest poważna i porzuciwszy pomysł udania się na mostek, otuliła się szalem i ograniczyła się do otwarcia bulaju, żeby wyjrzeć na zewnątrz i zobaczyć, czy nic się nie stało. Odpowiedzią było rozgwieżdżone niebo i spokojne nieruchome - podobnie jak sam statek - morze. Żadnego niebezpieczeństwa. Postanowiła nie budzić męża, któremu po raz pierwszy udało się zasnąć o rozsądnej porze. Inaczej niż pani Ryerson zareagowała jej francuska pokojówka, Victorine Chaudanson, którą od pierwszej chwili ogarnęły złe przeczucia.
Państwo Astor leżeli już w łóżkach, kiedy poczuli lekki wstrząs. Postanowili wstać i zobaczyć, co się stało. John Jacob przypomniał żonie, że na zewnątrz jest przenikliwy chłód, nie ma więc sensu wychodzić we dwoje.
-Pójdę na mostek i dowiem się od kapitana, co się dzieje - powiedział.
Obszedł kilka pokładów i wrócił do żony, by ją uspokoić:
-„Titanic” uderzył w małą górę lodową, ale to nic poważnego. Spokojnie wrócili do łóżek, przekonani, że pięknemu i potężne­mu parowcowi nie może się przydarzyć nic złego.

John Borland Thayer Jr. z Haverford w Pensylwanii był synem Johna i Marian Borland Thayer, zamożnych pasażerów pierwszej klasy, jego ojciec był wiceprezesem jednej z najważniejszych amerykańskich linii kolejowych, Pensylvania Railroad.
[link widoczny dla zalogowanych]

Ciekawość Thayera
Tego wieczora siedemnastoletni John Borland Thayer Jr. mimo chłodu długo stał na pokładzie. Zauroczyła go ta niezwykła noc, niebo usiane tysiącem gwiazd błyszczących niczym brylanty. Nigdy przedtem nie widział czegoś tak wspaniałego. Wreszcie zdecydował się wrócić do swojej kabiny - C-70 i zaczął się przy­gotowywać do snu. Bulaj pozostawił uchylony, by jeszcze chwilę
napawać się tym niezwykłym widowiskiem. Nagle zdał sobie sprawę z tego, że zaszła jakaś zmiana. Do pokoju przestało wiać lodowate, słone powietrze. Dopinając ostatni guzik piża­my podszedł do okienka i wyj­rzał na zewnątrz. Nie zauważył jednak nic dziwnego, z wyjąt­kiem tego, że znikła biała piana tworząca się zawsze przy bur­cie. Statek zatrzymał się. W sąsiedniej kabinie rodzice Johna także przygotowywali się do snu. To był bardzo udany wieczór. Byli pewni, że wydane przez nich przyjęcie, na którym honorowym gościem był sam kapitan Smith, na długo zapisze się w pamięci gości. Zdziwiony nagłym postojem statku John krzyknął do nich przez ściankę, że skoczy na chwilę na pokład szalupowy, żeby zorientować się, co się dzieje. Po czym niewiele myśląc, narzucił płaszcz na piżamę i ruszył korytarzami i schodami na pokład A. Dla niego to była kolejna przygoda na tym wspaniałym, wyma­rzonym liniowcu. John podszedł do bakburty, po czym nie zauważywszy nic szczególnego, skierował się na dziób. Spogląda­jąc w dół, na pokład C, dostrzegł rozrzucone kawałki lodu. Zado­wolony z wyniku rekonesansu wrócił do kabiny rodziców, żeby im opowiedzieć o swoim odkryciu. Pan Thayer, wiceprezes kolei stanu Pennsylvania, zainteresował się relacją syna, a ponieważ nie chciało mu się jeszcze spać, postanowił wraz synem udać się na dalszy zwiad. Ruszyli więc we dwoje na obchód statku, powodo­wani nie tyle niepokojem, co zwykłą chęcią odkrycia tajemnicy, którą tej nocy skrywał przed nimi wspaniały transatlantyk, zawsze pełen niespodzianek.

Wśród przedmiotów wyciągniętych z wraku "Titanica" znalazły się także zegarki, często w zupełnie dobrym stanie. Po odrestaurowaniu na jednym z nich udało się odczytać godzinę: za pięć pierwsza. Upłynęło niewiele ponad godzinę od chwili zderzenia z górą lodową, ale los statku był już przesądzony.
[link widoczny dla zalogowanych]

Lodowy prezent dla pułkownika
Po pierwszych dniach euforii pułkownik Archibald Gracie powrócił do zdrowego i higienicznego trybu życia. Spał już od paru godzin, kiedy obudził go nagły wstrząs.
Jego kabina na pokładzie C, oznaczona numerem 51, ulokowana była na sterburcie, czyli po tej stronie, którą „Titanic” zderzył się z górą lodową. Doświadczenie nabyte w wojsku sprawiło, że zareagował natychmiast. Od razu przyszło mu do głowy, że sta­tek musiał się z czymś zderzyć, najprawdopodobniej z inną jed­nostką. Instynktownie sprawdził, która jest godzina. Na zegarku była północ, ale ponieważ od poprzedniego dnia nie przestawiał zegarka wg stref czasowych, obliczył, że jest 23.45.
Zwrócił też uwagę na świst pary, ciszę silników i całkowity brak wibracji. Na tej podstawie doszedł do przekonania, że maszyny zostały zastopowane, toteż wyszedł na próg kabiny w nadziei, że na korytarzu znajdzie jakieś dalsze wskazówki. Ale na koryta­rzu nie było żywego ducha i nie słychać też było żadnych dźwię­ków. Pułkownik poczekał kilka sekund, po czym zamiast narzu­cać szlafrok, postanowił ubrać się i wyruszyć na zwiad na pokład szalupowy. Najbardziej zdziwiło go, że wypuszczano parę.
- Czyżby nie mieli zamiaru płynąć dalej? - zastanawiał się w duchu.
Po dwa schodki pokonał schody usytuowane w pobliżu jego kabiny i już był na pokładzie B. Tam także nie spotkał nikogo, ruszył więc dalej, na pokład A, stamtąd na pokład szalupowy. Pozornie wszędzie panował spokój. Ktoś inny, podobnie jak on, kręcił się między szalupami ratunkowymi wiszącymi porządnie na swoich miejscach. Razem podeszli do barierki i wychylili się jak najdalej, licząc na to, że na oceanie zobaczą coś, co wyjaśni zagadkę niedawnego wstrząsu. Statek okalały nieprzeniknione ciemności, choć na niebie skrzyło się tysiące gwiazd. Jeśli trans­atlantyk istotnie w cokolwiek uderzył, po tym czymś nie było już śladu. Niezadowolony z wyniku obchodu, Gracie wyruszył w dalsze poszukiwania. Metr po metrze obejrzał cały pokład sza­lupowy, aż po rufę, gdzie znajdowała się strefa zarezerwowana dla drugiej klasy. Nie zważając na zakaz wstępu, przeskoczył metalową bramkę. Był pewien, że uda mu się spotkać jakiegoś oficera przeprowadzającego obchód statku, ale wbrew swym przewidywaniom na nikogo takiego się nie natknął.

Ilustracja przedstawiająca uszkodzenia powstałe wskutek zderzenia z górą lodową. Na przekroju poziomym widać tę części statku, które doznały największych uszkodzeń i niemal natychmiast zostały zalane.
[link widoczny dla zalogowanych]

Zdziwiony zszedł ponownie na pokład A, gdzie kolejny raz wychylił się na zewnątrz, by przyjrzeć się linii zanurzenia. Chciał sprawdzić, czy w wyniku kolizji rufa lub dziób „Titanica” nie ule­gły nieco większemu zanurzeniu. Ale wydawało się, że wszystko jest w porządku, a statek znajduje się w identycznym położeniu jak zawsze.
Wreszcie Gracie natknął się na prezesa White Star Line, który w towarzystwie kilku oficerów wchodził po wewnętrznych scho­dach na mostek kapitański. Gracie przyjrzał mu się uważnie, ale nie dostrzegł na jego twarzy śladów szczególnego niepokoju. Ismay nie miał już na sobie wieczorowego stroju, lecz ubranie dzienne i nieodłączny kapelusz. Gracie ruszył więc do foyer pierwszej klasy, gdzie zebrało się sporo osób, podobnie jak on chcących się czegoś dowiedzieć. Nagle ktoś lekko klepnął go po ramieniu. Pułkownik odwrócił się i zobaczył swego przyjaciela A Clincha Smitha, który poważnym tonem, bez cienia uśmie- igj chu, zapytał:
- Chcesz sobie zabrać pamiątkę do Nowego Jorku? Gracie spojrzał na niego pytająco. Na to Smith podał mu |i|ga odłamek lodu wielkości kieszonkowego zegarka, który przedtem ukrywał w dłoni. Wyjaśnił pułkownikowi, że „Titanic” zderzył się lekko z górą lodową, a pasażerowie, którzy w chwili zderzenia byli w palarni, zdążyli wybiec na • pokład i zobaczyć przepływającą obok burty transatlantyku ogromną górę lodową, wyrastającą ponad pokład A o jakieś piętnaście metrów. Pułkownik natychmiast obliczył, że ponad powierzchnię wody wystawało 30 metrów góry lodowej, co oznacza, że pod wodą znajdowało się aż 240 metrów, niewyobrażalnie wielka masa nawet w porównaniu z olbrzymim „Titanikiem”. Kiedy już przyczyna nagłego postoju stała się jasna, a także upewniono się, że wszystko jest w porządku, podniecenie zelżało i zaczęto się powoli rozchodzić do swoich kabin. Odłamki lodu na pokładzie C rozbudziły nie tylko wyobraźnię pasażerów trze­ciej klasy, którzy zaczęli rzucać w siebie śnieżkami jak dzieci ura­dowane świeżym śniegiem, ale wzbudziły także ciekawość i zain­teresowanie dystyngowanych pasażerów pierwszej klasy.
-Hej! Chodźcie! - wołała jakaś młoda kobieta - tu leży mnós­two lodu. Nigdy tyle nie widziałam!

Helen Walton Bishop postanowiła towarzyszyć mężowi, kiedy ten - zaciekawiony nagłym postojem - zdecydował się wyruszyć na zwiad. Fakt, że przed wyjściem na pokład państwo Bishop ubrali się, okazał się opatrznościowym, bowiem dzięki temu jako jedni z pierwszych wsiedli do łodzi ratunkowej.
[link widoczny dla zalogowanych]

Dickinson H. Bishop, pochłonięty lekturą, w ogóle nie zwrócił uwagi na zderzenie. Jednak po kilku minutach ktoś zapukał do jego kabiny i poradził, by wyszedł na pokład, bo można się tam nieźle ubawić. Jego żona, Helen, postanowiła pójść razem z nim. Ubrała się w to, co przygotowała na następny dzień i razem poszli na pokład szalupowy na ponadprogramowy spacer.
Na pokładzie spotkali stewarda i ten rozwiał nieznaczne obawy, które na chwilę ich ogarnęły:
-Uderzyliśmy w małą górę lodową, ale nie ma żadnego zagro­żenia. Mogą Państwo spokojnie wrócić do kabiny.
W pobliżu Kanadyjczycy: major Arthur Godfrey Peuchen i Charles M. Hays obserwowali rozbawionych pasażerów trzeciej klasy. Państwo Bishop, uspokojeni słowami stewarda, powrócili do swojej kabiny 49 na pokładzie B. Właśnie mieli się przebrać do snu, kiedy ponownie rozległo się pukanie. Tym razem był to ich przyjaciel Albert A. Stewart, poważnie zaniepokojony. Stewart namówił państwa Bishop, by ponownie razem udali się na pokład.

"Practically Unsinkable" - "praktycznie niezatapialny". Taka fama towarzyszyła "Titanicowi", kiedy wypływał w swój dziewiczy rejs wyposażony w zdecydowanie niewystarczającą ilość sprzętu ratunkowego. Łodzie i koła ratunkowe, równo rozmieszczone na pokładzie szalupowym, dawały pasażerom poczucie bezpieczeństwa, choć jednocześnie na tak bezpiecznym statku traktowane były jako element dekoracyjny.
[link widoczny dla zalogowanych]

Pierwszy strach
Choć zgromadził się tam już niezły tłumek szukających informa­cji, nikt w gruncie rzeczy nie przypuszczał, że sytuacja jest naprawdę poważna.
Wstrząs, który dał się odczuć w chwili zderzenia, wyrwał ze snu Elmera Zebleya Taylora. Pan Taylor postanowił przekonać się, czy nie wydarzyło się nic poważnego. Powiedział żonie Juliet, że idzie na pokład szalupowy rozejrzeć się, dodając, że lepiej będzie, jeśli ona zaczeka na niego w kabinie. Ubrał się spokojnie, zapalił cygaro i wyszedł na korytarz. Na schodach ani na pokładzie nie spotkał nikogo. Wreszcie natknął się na stewarda i zapytał, dlaczego „Titanic” stanął.
-Uderzyliśmy w górę lodową - odpowiedział steward, ale Elmer Taylor nie dał mu wiary.
Wydawało mu się to całkowicie niemożliwe, ruszył więc dalej w poszukiwaniu informacji. Po kilku minutach spotkał kogoś innego z załogi i uzyskał potwierdzenie relacji stewarda. Jakby tego było mało, Taylor dowiedział się, że ma zaraz iść do kabiny, obudzić żonę, po czym ubrani
w kamizelki ratunkowe mają się stawić na pokładzie szalupowym. Mimo powtórnego potwierdzenia nadał nie chciało mu się wie­rzyć, że istnieje realne zagrożenie. Niemniej posłusznie wrócił do kabiny, kazał się żonie ubrać, po czym razem zapukali do kabiny Flethera Lamberta Williamsa, wspólnika Taylora w Mono Servi­ce Company, Paper Cup Manifactures. Chcieli razem z nim iść na pokład szalupowy, ale Williams odmówił. Jego zdaniem nie było powodu, dla którego należałoby się niepokoić, a tym bardziej zrywać o takiej porze.

Pokład szalupowy, na którym umieszcone były łodzie ratunkowe i żurawiki, służące do ich opuszczania na morze. Stopniowo ten rozległy pokład miał się wypełnić pasażerami i przekształcić w tragiczną scenę morskiej katastrofy, której dane było zapisać się w historii.
[link widoczny dla zalogowanych]

Jedyną poważnie zaniepokoją osobą wśród pasażerów pierwszej klasy był Henery Sleeper Harper, który dziesięć lat wcześniej, w trakcie rejsu przez ocean, przeżył zderzenie z górą lodową. Myra, jego żona, na próżno starała się go uspokoić. Wreszcie, zrezygnowana, poszła po doktora O'Loughlina.
-Panie doktorze, chcę Pana prosić, żeby Pan porozmawiał z mężem. Upiera się, że pójdzie na pokład szalupowy.
Doktor poszedł razem z Myrą do kabiny państwa Harperów. Zastał Harpera ubranego, gotowego do wyjścia.
-Nic się nie stało - uspokajał doktor.

W następnym numerze między innymi: Ogień i woda w ładowniach "Titanica". Kotłownia numer 6.

Źródło: "Titanic" zbuduj sam. Kolekcja Hachette.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kobra83 dnia Nie 14:37, 09 Wrz 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Artykuły o Titanicu / Kolekcja Titanica Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Bright free theme by spleen stylerbb.net & programosy.pl
Regulamin