Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna


Kolekcja Titanica NR 49

 
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Artykuły o Titanicu / Kolekcja Titanica
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kobra83




Dołączył: 13 Kwi 2012
Posty: 171
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Gliwice
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 1:22, 22 Lip 2012    Temat postu: Kolekcja Titanica NR 49

Spis Treści: Wszyscy w pierwszej klasie. 546 mil dziennie.

Wszyscy w pierwszej klasie
Zgodnie z obowiązującym na „Titanicu” regulaminem, będącym owocem wieloletnich doświadczeń zebranych na licznych parow­cach White Star Line, w niedzielne poranki na pokładzie szalupo­wym powinny się odbyć ćwiczenia załogi w zakresie obsługi żurawików Welina i wodowania szalup wzdłuż stalowych burt transatlantyku. Ale ze względu na trudności, jakie niewątpliwie spowodowałby silny wiatr wiejący nieprzerwanie z południowego zachodu, kapitan Smith postanowił odwołać ćwiczenia, pozo­stawiając tym samym załodze trochę wolnego czasu. Czyż osta­tecznie „Titanic” nie miał być niezatapialny? Jeśli tak, to ćwicze­nia należało uznać za zwykłą formalność. Kadłub parowca podzielony był przecież na szesnaście przedziałów wodoszczel­nych, dzięki czemu statek mógł utrzymać się na powierzchni nawet w razie zalania czterech z szesnastu przedziałów. Przepis dotyczący niedzielnych ćwiczeń stanowił raczej element surowej dyscypliny obowiązującej na pokładzie. Wedle jej założeń mary­narze powinni mieć zawsze coś do zrobienia, ale tego ranka nie działo się nic szczególnego, toteż Smith bez wahania odwołał ćwiczenia. Zwolniony tym samym z obowiązku przeprowa­dzenia coniedzielnej inspekcji całego statku, zaczął się przygotowywać do nabożeństwa, które miało się odbyć w salonie pierwszej klasy, na pokładzie D.

Wielki salon pierwszej klasy został wybrany na miejsce niedzielnych nabożeństw, w których mogli uczestniczyć pasażerowie wszystkich klas. Dla wielu była to jedyna okazja, by przekroczyć próg tego pomieszczenia, normalnie zarezerwowanego dla elity.
[link widoczny dla zalogowanych]

Także w tej kwestii kompania żeglugowa udzieliła szczegółowych instrukcji: nabożeństwo miało nie trwać zbyt długo, w każdym razie nie dłużej niż pięćdziesiąt minut, a w trakcie jego odprawiania należało wystrzegać się tematów czy zachowań, które mogłyby w jakiś sposób urazić wyznawców innych religii. White Star wydała nawet specjalny modlitewnik, który rozdawano wiernym zgromadzonym na modlitwę w wielkim salonie. W niedzielę w drodze wyjątku byli tu także pasażerowie trzeciej klasy Jeden po drugim, niemal na palcach, wchodzili do salonu, onieśmieleni tym, że po raz pierwszy pozwolono im wejść tam, dokąd zwykle nie mieli wstępu. Po raz pierwszy i zapewne jedyny mogli podziwiać elegancję i przepych, o których tyle słyszeli i które dotąd mogli sobie tylko wyobrażać.
O godzinie 10.30 kapitan Edward John Smith, wspaniale się prezentujący w swoim galowym mundurze, rozpoczął nabożeń­stwo przy wtórze hymnów granych przez orkiestrę „Titanica”. Mógł poprosić o prowadzenie zgromadzenia któregoś z duchow­nych obecnych na pokładzie, ale wolał czynić to osobiście. Poważnym głosem odczytywał modlitwy i fragmenty Pisma Świętego. Wierni słuchali w wielkim skupieniu i ze szczególnym przejęciem odmówili modlitwę „Za tych, co na morzu”. Nabożeństwo zakończyło się o godzinie 11.15 odśpiewaniem hymnu nr 418. Kiedy tylko wierni opuścili salon, objęli go w posiadanie kelnerzy. Dwoili się i troili, żeby zdążyć nakryć stoliki do obiadu.

Parowiec "Caronia", zwodowany w 1904 roku, był jednym z najbardziej znanych liniowców początku XX wieku. Transatlantyk średniej wyporności, lecz wygodny i elegancki, został sprzedany przez pierwszego armatora, Cunard Line, japońskiej kompanii żeglugowej, która ochrzciła go "Taiseiyo Maru" i pod jej banderą pływał do 1933 roku.
[link widoczny dla zalogowanych]

Kapitan Smith był zadowolony z przebiegu dnia. Po nabożeństwie poszedł na mostek, by wysłuchać meldunków swych podkomend­nych i osobiście zweryfikować wykonane przez oficerów pomiary położenia statku i obliczenia dystansu przebytego w ciągu dwu­dziestu czterech godzin, które upływały właśnie w południe.
O godzinie 11.40 „Caronia” nadała „Titanicowi” kolejne ostrzeże­nia przed górami i polami lodowymi, przekazane przez parowiec „Noordam” oraz „Gratulacje w związku z objęciem nowego dowództwa. Umiarkowany wiatr z zachodu, pogoda ładna, mgły nie ma”. Dalej podano współrzędne geograficzne strefy lodu, niemal identyczne jak w komunikacie „Caronii” odebranym o godzinie 9. Depesza nie wzbudziła jednak na mostku najmniej­szego niepokoju. Oficerowie byli przekonani, że kurs „Titanica” przebiega poniżej obszaru występowania gór i pól lodowych, a statek znajdzie się w strefie zagrożenia nie wcześniej niż o 21.30. Po zakończeniu nabożeństwa pasażerowie poświęcili się ulubio­nym zajęciom. Pułkownik Gracie, wciąż pełen energii, udał się do biblioteki, by zwrócić książkę Mary Johnston pt. „Old Domi­nion” - pasjonujące opowieści przygodowe, m.in. o katastrofach na morzu.

[link widoczny dla zalogowanych]

(Powyżej). "Titanic" na Północnym Atlantyku. Na trasie transatlantyku znajdowały się góry lodowe (poniżej), czyli odłamki grenlandzkiego lodowca pchane na południe przez prądy oceaniczne.

[link widoczny dla zalogowanych]

546 mil dziennie
Entuzjazm sięgnął szczytu, kiedy po dwunastej w palarni zawie­szono komunikat na temat dystansu przebytego w ciągu ostat­nich dwudziestu czterech godzin. Okazało się, że „Titanic” prze­płynął tym razem aż 546 mil, czyli o 27 mil więcej niż poprzed­niego dnia. Wiadomość w mgnieniu oka rozniosła się po statku, stając się przedmiotem ożywionych rozmów pasażerów. Nawet ci, którzy nie interesowali się zakładami, teraz dali się unieść fali powszechnej euforii. Taki rezultat oznaczał, że jeśli uda się trochę zwiększyć prędkość, „Titanic” przybędzie do Nowego Jorku już we wtorek wieczór. W tej sytuacji pierwszą rzeczą, o jakiej pomy­śleli zamożni pasażerowie, było porozsyłanie do krewnych depesz telegraficznych z zawiadomieniem, by przybyli na nowo­jorskie nabrzeże portowe wcześniej niż przewidywano. Grupka pasażerów zgromadziła się wokół członków załogi, którzy udzie­lali rozmaitych informacji i cierpliwie wyjaśniali szczegóły tech­niczne dotyczące przebiegu rejsu. Asystent intendenta Reginald L. Barker twierdził z przekonaniem, że opóźnienia powstałego na początku rejsu nie da się nadrobić: „Tym razem nie będą wyciskać ze statku wszystkiego. Nie mają zamiaru się ścigać. Nie sądzę, byśmy wyciągnęli więcej niż 546 mil dziennie. Jak na pierwszy rejs, to i tak nieźle”. Jednak nie wszyscy byli tego zdania. Sam Smith był w pełni usa­tysfakcjonowany, można by zaryzykować stwierdzenie - w eufo­rii, choć w żaden sposób nie zdradzał się z tymi uczuciami. Opierając się na znajomości osiągów silników „Olympica”, miał pełne prawo przypuszczać, że dziewiczy rejs „Titanica” będzie wspaniałym ukoronowaniem jego kariery na morzu. Zakładał, że jeśli utrzymają się sprzyjające warunki pogodowe, zwiększy prędkość parowca. Przekazał już nawet rozkaz, by rozpalić w kolejnych kotłach. Ten rejs miał zapisać się w historii jako prawdziwy triumf.

Pogłoska o tym, że "Titanic" ma szansę dotrzeć do Nowego Jorku przed czasem, sprawiła, że kabina radiotelegrafistów stała się najbardziej obleganym miejscem na statku.
[link widoczny dla zalogowanych]

Nawet sam prezes White Star Line nie pozostał obojętny wobec możliwości szybszego zakończenia rejsu. Wezwał do swej kabiny pierwszego mechanika Josepha Bella, by dowiedzieć się od niego, czy „Titanic” ma szansę pobić rekord ustanowiony przez siostrzaną jednostkę. Byłoby to wielkim zaskoczeniem dla amery­kańskiej prasy, która znała wszelkie szczegóły na temat niezrów­nanych wygód i luksusu na nowym transatlantyku, zarazem jed­nak wiedziała, że White Star Line - w odróżnieniu do Cunarda - nie zamierza bić rekordu.
Pierwszy mechanik potwierdził, że dwa silniki tłokowe i turbina pracują bez zarzutu. Martwiła go natomiast inna sprawa: paliwo. Skutki strajku węglowego dawały o sobie znać nawet na otwar­tym oceanie. Bell przeżywał rozterkę. Z jednej strony chciał zrobić jak najlep­sze wrażenie na swoim pracodawcy, z drugiej jednak zdawał sobie sprawę, że jeśli „Titanic” ma dotrzeć do Nowego Jorku we wtorek wieczór, maszyny muszą pracować na maksymalnych obrotach, a zebrane, gdzie się dało i załadowane w pośpiechu zapasy węgla nie pozwolą na to.
Dobra wiadomość o prędkości, jaką rozwijał statek sprawiła, że biuro intendenta przeżywało istne oblężenie. Wszyscy chcieli wysłać telegram. Państwu Straus, ku ich radości, udało się wysłać pozdrowienia do syna, który razem z żoną podróżował do Euro­py parowcem „Amerika”. Nie tylko oni zresztą wysyłali depesze na inny parowiec. Pasażerów ogarniało przy tym uczucie swego rodzaju wszechmocy, związane ze świadomością, jak ogromne odległości pokonują depesze wysyłane często tylko po to, by obwieścić przyjaciołom, że na pokładzie „Titanica” można się szampańsko bawić, że to najpiękniejszy i najbardziej luksuso­wy statek, jaki kiedykolwiek widziano i że z tego pływającego raju można nawet kontaktować się z własnym biurem i załatwiać interesy.

W następnym numerze między innymi: Niedziela 14 kwietnia: popołudnie. Przejmujący chłód.

Źródło: "Titanic" zbuduj sam. Kolekcja Hachette.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kobra83 dnia Sob 23:57, 08 Wrz 2012, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Artykuły o Titanicu / Kolekcja Titanica Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Bright free theme by spleen stylerbb.net & programosy.pl
Regulamin