Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna


Kolekcja Titanica NR 48

 
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Artykuły o Titanicu / Kolekcja Titanica
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kobra83




Dołączył: 13 Kwi 2012
Posty: 171
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Gliwice
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:03, 20 Lip 2012    Temat postu: Kolekcja Titanica NR 48

Spis Treści: Niedziela 14 kwietnia: ranek. Czworonożni pasażerowie "Titanica".

Niedziela 14 kwietnia: ranek
Niedziela zapowiadała się pięknie, podobnie jak poprzednie dni. Wiał co prawda silny, zimny wiatr, ale można było odbywać przechadzki po osłoniętym pokładzie space­rowym, ogrzewanym przez promienie słońca przenikające przez szyby. Niedziela była czwartym dniem nawigacji po otwartym Atlantyku. Przez cały czas panowały niezwykle sprzyjające warunki pogo­dowe. „Titanic” zwiększył prędkość i wszystko wskazywało na to, że dotrze do Nowego Jorku wcześniej, niż przewidywano. Dziewiczy rejs miał więc usankcjonować triumf „Titanica” także pod względem prędkości. Pasażerowie zdawali sobie z tego sprawę i w pewnym sensie czuli się współtwór­cami tego sukcesu.

"Titanic" szybko stał się wspaniałym narzędziem reklamy. Dostawcy najrozmaitszych wyrobów używanych na wielkim transatlantyku wykorzystywali wizerunek "Titanica" dla zwiększenia prestiżu swojej marki.
[link widoczny dla zalogowanych]

W niedzielę pułkownik Archibald Gracie IV postanowił wreszcie wrócić do zdrowych nawyków. Wczesnym ran­kiem, jeszcze przed śniadaniem, udał się na boisko do sąuasha, gdzie rozegrał kilka partii z zawodowym graczem Frederickiem Wrightem. Po zakończeniu gry zrobił sobie półgodzinną rozgrzewkę, po czym udał się na pływalnię, która zachwyciła go swoją funkcjonalnością. Woda w basenie była ciepła i na tyle głęboka (ok. 2 m), że można w nim było swobodnie popływać. Gracie otrząsnął się z niemocy, która opanowała go w cza­sie pierwszych dni podróży, kiedy to poś­więcał się tylko lekturze i kontaktom towarzyskim, niezbędnym - trzeba przyz­nać - dla człowieka pędzącego tak świato­we życie jak on. Teraz zapragnął dowieść sobie i innym, że mimo swych pięćdziesięciu czterech lat nic nie stracił z młodzieńczego wigoru. Zadowolony z siebie umówił się z Wrightem na następny ranek, po czym poszedł do siłowni, gdzie zajął się nim sympatyczny instruktor Thomas W. McCawley. Poranne ćwiczenia fizyczne zaostrzyły apetyt pułkownika, toteż z przyjemnością udał się do jadalni na obfite i smaczne śniadanie. O dziewiątej parowiec „Caronia” ostrzegł przez radio przed dryfującymi w tym rejonie górami lodowymi: „Do kapitana «Titanica». Parowce płynące na zachód informują o górach, wielkich bryłach lodu i polach lodowych na 42° szerokości geo­graficznej północnej i 49° i 50° długości geograficznej zachodniej”. Pierwsze otrzymane tego dnia depesze na temat gór lodowych nie wzbudziły szczególnego zaniepokojenia, choć niektórym - zapewne pod wpływem sobotnich ostrzeżeń i opowieści pasażerów na temat poprzednich rejsów - od czasu do czasu zda­wało się, że widzą na horyzoncie sylwetkę góry lodowej. Zresztą wszyscy wiedzieli, że „Titanic” znalazł się w rejonie, w którym góry lodowe spotkać można nawet w pełni wiosny. Tego dnia jednak słońce, gładka powierzchnia oceanu i błękit nieba skutecz­nie oddalały wszelkie złe przeczucia.

Mała Eva Miriam Hart pomiędzy rodzicami: Benjaminem i Esther. Miała zaledwie siedem lat, kiedy zaokrętowała się na "Titanica", gdzie czekała ją największa przygoda jej życia. Evę fascynowały przede wszystkim czworonogi podróżujące z niektórymi zamożnymi pasażerami, dlatego razem z tatą chodziła je odwiedzać do specjalnych pomieszczeń dla psów.
[link widoczny dla zalogowanych]

Czworonożni pasażerowie „Titanica”
Eva Miriam Hart, siedmioletnia dziewczynka pochodząca z Ilford w hrabstwie Essex w Anglii, zaokrętowała się na „Titanica” wraz z rodzicami, by udać się do Winnipeg w Kanadzie. Statek zrobił na niej oszałamiające wrażenie. Po raz pierwszy znalazła się na pokładzie transatlantyku, więc wszystko przyciągało jej uwagę i wzbudzało ciekawość. Nie mogła zrozumieć niepokoju, który nie opuszczał matki, odkąd ojciec, Benjamin Hart, obwieścił rodzinie, że będą podróżować tym statkiem. Esther Hart uważała, że przypisywa­nie „Titanicowi”niezatapialności, jest wyzwaniem rzuconym Najwyższemu. W głębi duszy była głęboko przekonana, że tego dumnego morskiego olbrzyma spotka coś przerażającego. Eva nie raz widziała, jak matka płacze i niepokój udzielił się także jej, ale zaraz po wejściu na pokład, dzięki czworonożnym pasażerom „Titanica” zapomniała o wszelkich obawach.

Kompanie żeglugowe będące właścicielami najbardziej luksusowych transatlantyków szczyciły się tym, że są w stanie spełnić wszelkie życzenia swoich gości. Pomyślano więc także o tych, którzy chcieli podróżować w towarzystwie ulubionych zwierząt, zapewniając czworonogom doskonałą opiekę.
[link widoczny dla zalogowanych]

Na poniedziałek 15 kwietnia zaplanowano mały pokaz psów, które towarzyszyły swym zamożnym właścicielom podróżują­cym pierwszą klasą. „Titanic” miał być przygotowany na każdą ewentualność, toteż nie mogło na nim zabraknąć specjalnych pomieszczeń dla zwierząt. Wszystkie klatki codziennie sprzą­tano, a czworonogi wyprowadzano na spacery Mimo świetnej opieki zaoferowanej przez White Star Line pewna młoda dama, Helen Bishop, kategorycznie odmówiła pozostawienia w pokładowym schronisku dla psów swego pupil­ka, pieska o imieniu Freu Freu. Dlatego Freu Freu podróżował razem z nią w kabinie B-49. Ulubionym zajęciem Evy było ogląda­nie czworonożnych podróżników w cza­sie codziennych spacerów po pokładzie szalupowym. Był wśród nich chow chow należący do Henry’ego Andersona, maklera giełdowego z Wall Street, airedale terrier Kitty podróżujący z państwem Astor, szpic miss Margaret Hays i pekińczyk Henry’ego Sleepera Harpera o dziwacznym imieniu Sun Yat Sen.

John Jacob Astor IV i jego żona Madeline Force sfotografowani z jednym ze swoich psów w Newport, przed wyruszeniem do Europy. W czasie rejsu powrotnego do Ameryki na "Titanicu" państwu Astor towarzyszył airedale terrier o imieniu Kitty.
[link widoczny dla zalogowanych]

William Ernest Carter, ekscentryczny pasażer pierwszej klasy, powracający do Bryn Mawr w Pensylwanii z żoną Lucile i dwoj­giem dzieci, zabrał ze sobą w rejs aż dwa psy i każdego zaopat­rzył w najprawdziwszy bilet pierwszej klasy. Państwo Carter zajmowali na „Titanicu” dwie przyległe kabiny na pokładzie B, 96 i 98. W podróży do Ameryki towarzyszyli im służący: Auguste Serreplan i Alexander Cairns oraz kierowca, Charles Aldworth, którego pan Carter ulokował w drugiej klasie. Po przybyciu na miejsce kierowca miał zajmować się automobilem Reanult z silnikiem liczącym aż dwadzieścia pięć koni mechanicznych. Spośród wszystkich psów podróżujących „Titanikiem” Evie najbardziej przypadł do gustu buldog francuski należący do Roberta Williama Daniela, młodego człowieka podróżującego do Filadelfii. Dziewczynka nie miała pojęcia, że to pies z rodowo­dem, zwycięzca wielu konkursów, wart 750 dolarów. Po prostu wydawał się jej ładny, a przy tym sympatyczny. Wiele by dała za to, by mieć takiego psa, ale niestety musiała się zadowolić podziwianiem go w czasie spacerów po pokładzie.

W następnym numerze: Wszyscy w pierwszej klasie. 546 mil dziennie.

Źródło: "Titanic" zbuduj sam. Kolekcja Hachette.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kobra83 dnia Sob 23:02, 08 Wrz 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Artykuły o Titanicu / Kolekcja Titanica Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Bright free theme by spleen stylerbb.net & programosy.pl
Regulamin