Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna


Kolekcja Titanica NR 47

 
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Artykuły o Titanicu / Kolekcja Titanica
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kobra83




Dołączył: 13 Kwi 2012
Posty: 171
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Gliwice
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 0:02, 18 Lip 2012    Temat postu: Kolekcja Titanica NR 47

Spis Treści: Sobota 13 kwietnia: cisza przed burzą. Przywrócenie łączności. Miłość zrodzona w ciemności.

Sobota 13 kwietnia: cisza przed burzą
O godzinie 23 w piątek układ nadawczy radiostacji „Titanica” nagle odmówił posłuszeństwa. Zważywszy, że awaria radiostacji na statku jest nie lada problemem, natychmiast powia­domiono o tym kapitana Smitha. Ten wydał rozkaz, by radiotele­grafiści pracowali razem, niezależnie od rozkładu wacht, byle tylko jak najszybciej uruchomić urządzenie. Phillips i Bride bezzwłocznie zabrali się do szukania przyczyny awarii.
Jak przystało na wyszkolonych radiooperatorów mieli ze sobą wszystkie narzędzia niezbędne do wykonywania napraw w czasie rejsu. Do obowiązków pokładowego telegrafisty należało bowiem nie tylko odbieranie i wysyłanie depesz, ale także konserwacja i w razie potrzeby naprawa urządzeń. Phillips zdemontował transformatory, przekonany, że tam właśnie kryje się przyczyna nagłego zerwania łączności. Niestety, czas mijał, a rozwiąza­nie problemu wcale nie wydawało się bliższe. Radiotelegrafiści pracowali w coraz większym napięciu, zdawali sobie bowiem sprawę z tego, jak istotne jest dla statku uruchomienie radiostacji. W tym czasie silniki „Titanica” zwiększyły obroty z 70 do 72. Mimo to hałas maszyn i trzech śrub wciąż pozostawał w tle i nie zakłócał nocnego odpoczynku pasażerów. Ci spośród nich, którzy pływali już innymi trans­atlantykami, zgodnie twierdzili, że pod tym względem „Titanic” jest niezrównany.
Istotnie, wzrost prędkości statku nie pociągał za sobą wzrostu wibracji. Wynikało to z zastosowa­nia innowacyjnej konstrukcji trzeciej, centralnej osi, napędzanej przez turbinę. W dwóch czterocylindrowych, trójprężnych silni­kach parowych typu odwróconego, napędzających śruby boczne, obecność wałów, korbowodów, korb, koła zamachowego i innych elementów sprawiała, że układ silnikowy był ciężki i zajmował dużo miejsca. W układzie tym poruszająca tłok para rozprężała się w cylindrach. Zanim uległa całkowitemu rozprężeniu zbierała się w cylindrze niskiego ciśnienia. W tej sytuacji moc, jaką można było uzyskać z pary, zależała od rozmiarów tego cylindra.

Ogromna środkowa śruba z czterema łopatkami została wykonana z wielką starannością i precyzją, by maksymalnie zredukować wibracje i hałas w czasie rejsu.
[link widoczny dla zalogowanych]

W celu uzyskania maksymalnej mocy konstruktorzy ze stoczni Harland & Wolff opracowali nowatorskie rozwiązanie polegające na tym, by zamiast powiększać i tak już ogromne silniki tłokowe, wprowadzić układ turbinowy, który za pośrednictwem promie­nistego ułopatkowania przenosił pracę wykonywaną przez parę bezpośrednio na obracający się wał. Nie potrzeba więc było żad­nego układu przekształcania ruchu, co pozwalało zmniejszyć zarówno ciężar, jak i wielkość układu napędowego.
Zastosowanie turbiny spowodowało, że na „Titanicu” wibracje o wysokiej częstotliwości i niewielkiej amplitudzie - ograniczone były do strefy rufowej, gdzie pracowały śruby, natomiast w części centralnej i dziobowej ruch maszyn był ledwie wyczuwalny. Poza awarią radiostacji nic nie zakłócało planowanego przebiegu rejsu. Raz za razem padały rozkazy. Podoficer pełniący wachtę kontrolował busolę, odczytywał temperaturę na termometrze i ewentualne zmiany ciśnienia atmosferycznego na barometrze. Co pół godziny rozbrzmiewał dzwonek, a co dwie godziny zmie­niał się sternik. Obserwatorzy ulokowani w bocianim gnieździe w skupieniu wpatrywali się w nieprzeniknione ciemności, gotowi w razie jakiegokolwiek problemu ogłosić alarm.

Gra w karty była jednym z ulubionych zajęć pasażerów w czasie długiego rejsu przez ocean. Grali wszyscy, niezależnie od przynależności społecznej, choć pasażerowie pierwszej klasy preferowali zwykle bardziej wyrafinowane gry, np. brydż.
[link widoczny dla zalogowanych]

Przywrócenie łączności
Phillips nie zmrużył oka przez całą noc. Nad ranem zauważył, że w obudowie transformatora wtórnego przepaliły się przewody. Oznaczało to, że cała aparatura przestała pracować z powodu banalnego spięcia między nieizolowanymi przewodami a żelaznymi śrubami, którymi zamocowano obudowę. Udało się! Teraz, kiedy uszkodzenie zostało zlokalizowane, naprawa była kwestią kilku minut. Spięcie usunięto, owijając przewody taśmą izolacyjną i transformator od razu zaczął pracować.
Wreszcie o wpół do szóstej rano w sobotę radiotelegrafiści mogli zameldować oficerowi wachtowemu, że łączność na „Titanicu” została przywrócona. Phillips i Bride, choć ledwie żywi ze zmęczenia, nie mogli sobie pozwolić na odpoczynek. Nie było przecież nikogo, kto mógłby ich zastąpić przy normal­nych obowiązkach. Jeden z nich od razu zabrał się do pracy, ale obiecali sobie, że skrócą zmiany, by i drugi mógł odpocząć.
Z przywrócenia łączności najbardziej cieszył się być może Thomas Andrews, główny inżynier i projektant „Titanica”, który przez cały czas prowadził oży­wioną korespondencję z żoną. Pierwszą depeszę wysłał do niej z Belfastu. Później opisał incydent, który miał miejsce w trakcie wychodzenia z portu Southampton, kiedy to o mało nie doszło do kolizji z parowcem „New York” należącym do American Line. „Sytuacja była zdecydowanie nieprzy­jemna” - wyznał. Później, z Cherbourga pisał: „Pogoda jest ładna i rejs zapowiada się spokojnie. Siedzę przy stoliku z dok­torem”. Z Queenstown depeszował: „Wszystko idzie świetnie”. Tego wieczo­ra, przed kolacją, Andrews gawędził chwilę z pokojówką w pierwszej klasie, miss Mary Sloan, także pochodzącą z Belfastu. Później, zgodnie z utartym już zwyczajem, zjadł kolację ze starym przyjacielem wąsatym doktorem O’Laughlinem, który był mu wielce życzliwy, a nawet zaczął go nazywać poufale Tommy. Patrząc na nich, siedzą­cych co wieczór przy jednym stoliku, nikomu nie przeszłoby przez myśl, że należą do dwóch różnych, a nawet skłóconych, nurtów kultury irlandzkiej: katolickiego i protestanckiego. Przyjaźń bowiem pozwoliła im pokonać wszelkie bariery związa­ne z pochodzeniem i wiekiem. Po kolacji Andrews zaszył się w kabinie, by jeszcze trochę popracować: wykonać pewne obliczenia i pomyśleć nad rozwiązaniem rozmaitych problemów technicznych, które nie dawały mu spokoju.

Podczas, gdy pasażerowie spędzali czas pływając, grając w squasha, gawędząc, czytając i grając w karty, oficerowie kierowali pracą załogi, gotowi interweniować wszędzie tam, gdzie pojawił się jakiś problem.
[link widoczny dla zalogowanych]

Po przepłynięciu obok latarni w Fastnet kapitan Smith kazał obrać kurs na 42° szerokości geograficznej północnej i 47° długoś­ci geograficznej zachodniej. Tym kursem płynęła większość parowców udających się do Nowego Jorku. Teraz przyszedł czas na zmianę kursu. Aż do latarniowca Nantucket „Titanic” miał płynąć wzdłuż loksodromy. Oznaczało to, że rufa statku miała pozostawać pod tym samym kątem w stosunku do północy, a tym samym statek przecinał wszystkie południki pod tym samym kątem.
Wraz z nadejściem sobotniego ranka „Titanic” znowu zaczął tętnić życiem. Mrs Hellen Harris, żona znanego amerykańskiego agenta teatralnego, tak wspominała później te chwile: „Dni upływały nam na rozrywkach, a na statku panowała atmos­fera wiecznej zabawy. Pogoda była piękna, wygody i luksus na pokładzie w najmniejszym stopniu nas nie rozczarowały... Dni mijały aż nazbyt szybko. Pragnęłam wówczas, by ta podróż trwała wiecznie. Obiady, bale, partie brydża, bilard, bankiety o północy: wszystko to było na porządku dziennym i wszyscy bez oporów rzucali się w ten wir rozrywek”. By zapewnić pasażerom pierwszej klasy te bajkowe wakacje, oficerowie i wszyscy członkowie załogi musieli ciężko pracować. Drugi oficer Lightoller opowiadał: „W miarę upływu dni oficero­wie i marynarze pogrążali się coraz bardziej w codziennej rutynie, odmierzanej kolejnymi rozkazami i zadaniami do wykonania”.
Proporcje między załogą i osobami zajmującymi się obsługą pasażerów, a liczbą pasażerów zaokrętowanych na „Titanica”, mogą się wydać przesadne, ale nie różniły się one zasadniczo od proporcji na pierwszych parowcach. W 1838 roku „Great Western” przewoził 140 pasażerów, z czego 120 w pierwszej klasie i 20 w drugiej, zaś jego załoga liczyła 60 osób, wlicza­jąc w to oficerów, personel pokładowy, mechaników i służbę. Wszyscy oficerowie pokładowi „Titanica” posiadali patenty kapitańskie, a Lightoller, Boxhall i sam Smith dodatkowo mieli patent kapitana żeglugi wielkiej.
Ich życie upływało na akropolu tego pływającego miasta, z dala od przepy­chu i bogactwa świata, nad którym sprawowali pieczę niczym kapłani nowej technologicznej wiary. Poza nawigacją, oficerowie pokładowi mieli także inne obowiązki: kapitan np. był odpowiedzialny za dziennik pokładowy, toteż co dwie godziny sprawdzał, czy odnotowano wskazania logu, przekazywane z rufy przez podoficera pełniącego wachtę.
Pod wieczór pierwszy mechanik Joseph Bell mógł wreszcie - z ulgą i satysfakcją - zameldować kapitanowi Smithowi, że pożar w zasobni węglowej numer 10 został ugaszony. Na pokładzie parowca nie ma nic niebezpieczniejszego niż pożar, toteż wiadomość sprawiła, że wyczuwalne dotąd na mostku napięcie wreszcie opadło. Teraz nic już nie mogło przeszkodzić w pomyślnym przebiegu rejsu. Połowę drogi „Titanic” miał już za sobą, wydawało się, że do Nowego Jorku jest już z górki. Ugaszenie pożaru było zasługą komendanta strażaków Fredericka Williama Barreta i jego drużyny, zabranej na pokład „Titanica” w Southampton specjalnie w tym celu. Barret miał 28 lat i pochodził z Liverpoolu, choć kiedy 6 kwietnia podpisywał umowę, jako miejsce zamieszkania podał Southampton. Dziwnym zbiegiem okoliczności wcześniej pływał na parowcu „New York”, który o mało nie zderzył się z „Titanikiem” tuż po jego wyjściu z portu. Na „Titanicu” miał dostawać sześć funtów i dziesięć szylingów miesięcznie. Jego zwierzchnik, piędziesięciojednoletni Joseph Bell, za młodu praktykował na statkach Robert Stephenson & Co. z Newcastle-upon-Tyne, a później pływał na liniowcach kompanii żeglugowej Lamport & Holt Line z Liverpoolu. W 1885 roku rozpoczął służbę w White Star Line, a sześć lat później awansował na pierwszego mechani­ka. Bella, podobnie jak wielu innych, przeniesiono na „Titanica” z „Olympica” tuż przed rozpoczęciem rejsu.

Dla służby podróżującej z zamożnymi pasażerami sypialnia pierwszej klasy, była jak światem z bajki, do którego - dyskretnie co prawda - ale jednak mieli wstęp z racji swojej pracy.
[link widoczny dla zalogowanych]

Miłość zrodzona w ciemności
Podczas gdy w pierwszej klasie błyszczały najsłynniejsze nazwiska amerykańskiej plutokracji i brytyjskiej arystokracji, w trzeciej królowała anonimowość. Tutaj żyło się prawdziwie, przeżywało autentyczne uczucia i emocje i nikt nie odczuwał potrzeby afiszowania się ze swoim nazwiskiem. Wśród Irlandczyków płynących „Titanikiem” znalazła się piętnas­toletnia dziewczyna, przyjęta na służbę do pewnej zamożnej damy z wyższych sfer. Chlebodawczyni wybrała ją osobiście, bowiem posiadanie służby mówiącej z irlandzkim akcentem było w tym czasie w dobrym tonie.
Dziewczyna wcale nie czuła się z tego powodu upokorzona. Wydawało jej się naturalne, że należy do tych, którzy „urodzili się po to, by służyć”, jak śpiewano w niejednej ludowej pieśni. Pani, której miała służyć, wraz z przyjaciółką zajmowała na „Titanicu” kabinę pierwszej klasy. Zamierzała udać się do Bostonu, gdzie mieszkali jej krewni, z którymi nie widziała się już od kilku lat. Dziewczynie przydzielono koję w trzeciej klasie. Była sama, ponieważ w czasie Wielkiego Tygodnia, kilka dni przed wyruszeniem w rejs, rozchorowała się druga służąca, która miała towarzyszyć pani.
Tym, co najbardziej zachwyciło młodą Irlandkę zaraz po zaokrę­towaniu na „Titanica”, była szklana kopuła między dwoma pierwszymi kominami. Przypominała jej kopułę kościoła, tak była piękna, choć oczywiście dziewczyna doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że przepych obliczony był na zrobienie wrażenia na pasażerach pierwszej klasy. Przez cały dzień mała pokojówka spełniała najróżniejsze polece­nia pani i zostawało jej niewiele czasu wolnego. Poza tym przy każdej nadarzającej się okazji pani skwapliwie przypominała dziewczynie, że jej obowiązkiem jest zachowanie czystości i wystrzeganie się wciąż czyhającego grzechu rozpusty.
Wszystko to sprawiło, że młoda pokojówka zupełnie straciła pewność siebie. Uczucie niepokoju wzmagał fakt, że niespo­dziewanie znalazła się na statku całkiem sama, bez starszej, doświadczonej koleżanki.

Kolejna noc otuliła płynącego "Titanica", podkreślając jego dumną samotność i uwydatniając niezwykłą grę świateł, która nadawała mu wygląd wspaniałego pałacu.
[link widoczny dla zalogowanych]

Jej koją usytuowana była na jednym z dolnych pokładów, w samych trzewiach statku. Pokoik nie miał okna, a smród węgla mieszał się z zapachem świeżej farby Kiedy przemierzała labi­rynt korytarzy pod wodą, przychodził jej na myśl ojciec górnik, całe dnie spędzający w mroku podziemi. Statek przytłaczał ją, na dole czuła się niemal więźniem, toteż gdy tylko mogła, nawet kosztem skrócenia zasłużonego odpoczynku, wychodziła na pokład. Trzymając się żelaznej poręczy, pokonywała setki stopni, by dotrzeć na otwartą przestrzeń przeznaczoną dla pasażerów trzeciej klasy. Po pierwszym dniu żeglugi zaczęła powoli oswajać się ze statkiem i pchana niepohamowaną ciekawością, nauczyła się wykorzystywać swój status pokojówki, uprawniający do wstę­pu do wszystkich pomieszczeń zarezerwowanych dla pasażerów pierwszej klasy. W razie pytań zawsze mogła usprawiedliwić swoją obecność tym, że szuka swojej pani. Czuła się tak, jakby miała w kieszeni przepustkę do pomieszczeń tabu, takich jak łaźnia turecka, pływalnia, palarnia czy biblioteka. I tak przed jej oczami rozpostarł się królewski świat, który - wiedziała - zawsze pozostanie poza jej zasięgiem. Aby otrząsnąć się z tego czaru i powrócić do rzeczywistości, szła na najwyższy pokład, do strefy przeznaczonej dla emigrantów. I tak właśnie tej sobotniej nocy, kiedy z żalem opuszczała pokład, u szczytu schodków zderzyła się niemal z młodym palaczem, który wbrew surowemu regulaminowi obowiązującemu na pokładzie przyszedł tu, by zaczerpnąć nieco przesyconego solą powietrza.
Obydwoje zatrzymali się w zakłopotaniu, ale wystarczyło, by otworzyli usta, by się usprawiedliwić, a zdali sobie sprawę, że łączy ich irlandzki akcent. Początkowa niepewność i zaże­nowanie w mgnieniu oka ustąpiły miejsca serdeczności, która towarzyszy spotkaniu przyjaciela, czy rodaka. Niewiele myśląc, usiedli obok siebie na deskach pokładu i zaczęli gawędzić, wspominając znajome miejsca i odnajdując swoich bliskich w słowach rozmówcy. Te chwile miały w sobie coś niezwykłego. Oboje chcieliby, żeby trwały wiecznie, ale młody palacz musiał wracać do swoich kotłów. Na odchodnym niespodzianie musnął ustami jej wilgotny policzek i zniknął w ciemności.

W następnym numerze: Niedziela 14 kwietnia: ranek. Czworonożni pasażerowie "Titanica"

Źródło: "Titanic" zbuduj sam. Kolekcja Hachette.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kobra83 dnia Sob 22:43, 08 Wrz 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tar-Minyatur




Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 2731
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5


PostWysłany: Śro 0:04, 18 Lip 2012    Temat postu:

Kobra, spojrzałem na godziny umieszczania poszczególnych odcinków i doszedłem do wniosku, że gdyby forum, zgodnie z tematyką, miało chronometr, to można by go regulować wobec Ciebie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Emhokr




Dołączył: 24 Lut 2014
Posty: 407
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Warsaw
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 9:38, 07 Sie 2014    Temat postu:

ostatnie foto to chyba film z 1943 roku? skąd mu leci z 4 kominka dymek? ;>

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Artykuły o Titanicu / Kolekcja Titanica Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Bright free theme by spleen stylerbb.net & programosy.pl
Regulamin