Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna


Kolekcja Titanica NR 44

 
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Artykuły o Titanicu / Kolekcja Titanica
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kobra83




Dołączył: 13 Kwi 2012
Posty: 171
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Gliwice
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 0:04, 12 Lip 2012    Temat postu: Kolekcja Titanica NR 44

Spis Treści: W drodze do Queenstown i na podbój Atlantyku. Ostatni przystanek przed wielką wyprawą. Pierwsze znaki ostrzegawcze.

W drodze do Queenstown i na podbój Atlantyku
10 kwietnia o ósmej wieczorem do portu w Cherbourgu zawinęły statki pomocnicze „Nomadic” i „Trafie”. „Titanic” miał godzinne spóźnienie, spowodowane opisanym już incydentem w Southampton, kiedy to oderwany od portowego nabrzeża liniowiec „New York” zaczął niebezpiecznie dryfować w kierunku „Titanica”.
Na szczęście nie doszło do kolizji, choć oba statki minęły się zaledwie o metr.
Dziesięć minut po ósmej włączono silniki, podniesiono kotwicę i „Titanic” majestatycznie wypłynął z portu w Cherbourgu. Kierował się do Queenstown, dokąd zgodnie z oczekiwaniami powinien dotrzeć po piętnastogodzinnym rejsie. Miał to być drugi i ostatni przystanek przed podjęciem największego wyzwania, czyli przepłynięcia Atlantyku. Elagancka sylwetka statku ginęła powoli w mroku, zostawiając za sobą światła portu. Dzięki sprzyjającej pogodzie zapowiadało się na spokojny rejs.

"Titanic" majestatycznie wyrusza w swój dziewiczy rejs. Nawet po latach łatwo sobie wyobrazić podekscytowanie pasażerów na widok ogromu statku i jego luksusowego wyposażenia.
[link widoczny dla zalogowanych]

Dla wielu pasażerów była to pierwsza noc spędzona na statku, i to nie byle jakim, lecz uważanym za najwyższe osiągnięcie techniki i szczyt komfortu. Wielu z nich lękało się skutków choroby morskiej, lecz już po kilku godzinach wszyscy uznali swe obawy za nieuzasadnione, ponieważ kołysanie statku było niemal niewyczuwalne. Szczególną troską otoczono tych pasażerów z pierwszej klasy, którzy przepłynęli już Atlantyk na niemal bliźniaczym „Olympicu”. Umieszczono ich w analogicznych kabinach, obsługiwali ich też ci sami stewardzi.

Jedna z umywalek, zaprojektowanych do łazienek w pierwszej klasie, z widocznym znakiem firmowym spółki White Star Line.
[link widoczny dla zalogowanych]

Kabina pierwszej klasy. Łoże z czterema kolumnami podtrzymującymi baldachim świadczy o kunszcie ówczesnych rzemieślników.
[link widoczny dla zalogowanych]

Nietrudno wyobrazić sobie zachwyt, jaki musieli odczuwać pasażerowie po otwarciu drzwi do swoich kabin. Nawet nawykli do luksusu bogacze z pierwszej klasy byli zaskoczeni eleganckimi i wygodnymi wnętrzami.
[link widoczny dla zalogowanych]

Po skończonej kolacji odezwała się orkiestra okrętowa, rozpoczynająca pierwszy z wieczornych koncertów. Wszystkim udzielił się podniosły, niemal magiczny nastrój. Do późna w nocy pasażerowie krążyli po statku, wymieniając się wrażeniami i podziwiając wszystkie cuda wspaniałego liniowca. Następnego ranka zza horyzontu zaczęły wynurzać się góry Cork, a w ślad za nimi południowe wybrzeże Irlandii. Choć (1JVS widoczność była wspaniała, nie wszyscy pasażerowie mieli odwagę zmierzyć się z porywistym wiatrem i wyjść na pokład spacerowy. Nawykłe do żeglugi wilki morskie, dżentelmeni z pierwszej klasy, ubodzy emigranci - wszyscy zgodnie wpatrywali się w bezkresne błękitne przestrzenie oceanu i widoczne z oddali zatoczki i plaże. Choć każdy z nich doznawał odmiennych uczuć, wszyscy wiedzieli jednak, że ten dziewiczy rejs na zawsze zapisze się w ich pamięci. Czuli moc wielkiego statku, zdolnego bez uszczerbku przepłynąć ocean.

Kufer podróżny Louisa Vuittona. Tak drogi i ekskluzywny bagaż posiadała większość bogatych pasażerów "Titanica".
[link widoczny dla zalogowanych]

W miarę zbliżania się do lądu można było dojrzeć wysokie granitowe klify. „Titanic” zwolnił, by wziąć na pokład pilota, który miał bezpiecznie wprowadzić statek do portu. Oczom pasażerów ukazał się fort, strzegący wejścia do basenu portowego, i - tradycyjnie już - tłumy gapiów, przybyłych ze wszystkich stron Irlandii, by powitać Królową Mórz, jak nazywano „Titanica”. Wszyscy chcieli się na własne > oczy przekonać, czy statek, o którym tak wiele słyszeli, rzeczywiście zrobi na nich aż tak oszałamiające wrażenie. I podobnie jak mieszkańcy Southampton czy Cherbourga nie czuli się rozczarowani.

Afisz reklamujący muzyków występujących na statku.
[link widoczny dla zalogowanych]

Ostatni przystanek przed wielką wyprawą
11 kwietnia o wpół do dwunastej rano „Titanic” rzucił kotwicę o dwie mile od brzegu. Do burt przybiły bliźniacze tendry „America” i „Ireland”, również należące do White Star Line. Szybko i sprawnie przetransportowano na pokład pocztę oraz stu dwudziestu nowych pasażerów. Nikt z nich nie wykupił pierwszej klasy. Jeden rzut oka na listę podróżnych pozwala pojąć ogrom irlandzkiego eksodusu: stu trzynastu emigrantów i tysiąc trzysta osiemdziesiąt pięć worków z pocztą - widomy znak więzi z tymi, którzy przed laty opuścili Zieloną Wyspę, by szukać szczęścia na Nowej Ziemi.
Na pokład wpuszczono też miejscowych dziennikarzy, którzy, jak wcześniej ich koledzy z Anglii i Francji, mogli szczegółowo obejrzeć statek. Trzeba pamiętać, że w tamtych czasach gazety pełniły taką samą funkcję informacyjną, jak radio i telewizja dzisiaj. Prasa była również najpotężniejszą siłą opiniotwórczą, dlatego przedstawiciele White Star Line bardzo dbali o dobre stosunki z dziennikarzami. Pilnowano, by wizerunki prasowe „Titanica” i „Olympica” stanowiły jednocześnie dobrą reklamę spółki i łagodziły krytyczne głosy dotyczące niebotycznych kosztów budowy obu liniowców.
Do „Titanica” przybiła również cała flotylla małych łodzi dostawczych pełnych handlarzy i ich towarów: irlandzkich koronek, płócien i ceramiki. Na krótko pokład spacerowy zamienił się w kolorowy jarmark. Na pokładzie pojawił się również E. J. Sharpe, komisarz emigracyjny. Zgodnie z jego raportem na pokładzie znajdowało się 2208 osób, w tym 892 członków załogi i 1316 pasażerów. Wkrótce potem dyrektor generalny oceanicznej spółki White Star Line, J. Bruce Ismay, odwiedził kabinę pierwszego mechanika, Josepha Bella. Zostaje podjęta decyzja, by, gdy tylko pozwolą na to warunki atmosferyczne, płynąć z maksymalną prędkością.

Kwietniowego poranka 1912 roku "Titanic" mija przylądek Land's End, przepływając wąskim kanałem oddzielającym Wyspy Scilly od Kornwalii.
[link widoczny dla zalogowanych]

Tuż przed opuszczeniem Queenstown z pokładu zeszło siedmiu pasażerów. Między nimi był Francis Browne, trzydziestotrzyletni nauczyciel i nowicjusz zakonu jezuitów. Udając się na wycieczkę do Queenstown, zabrał ze sobą aparat fotograficzny i zrobił mnóstwo zdjęć, które, podobnie jak fotografie członków rodziny Odell, stały się wkrótce znane na całym świecie.
Syreny „Titanica” zaryczały przeciągle, oznajmiając, że nadeszła pora, aby wszyscy goście opuścili pokład. I właśnie wtedy jeden z członków załogi, palacz okrętowy John Coffey, tknięty złym przeczuciem, skorzystał z ostatniej sposobności do ucieczki. Wskoczył na pokład jednego z tendrów na kilka minut przed odbiciem statku od burty „Titanica”, czego nie dało się nie zauważyć i co wywołało rozmaite komentarze. Mimo to 11 kwietnia „Titanic” ruszył na spotkanie swojego losu, biorąc kurs na Szlak Północnoatlantycki, jedną z najbardziej uczęszczanych morskich tras komunikacyjnych.

Tak samo jak w Cherbourg, również w Queenstown, ze względu na rozmiary "Titanica" zdecydowano się rzucić kotwicę w pewnej odległości od portu. Tendry "America" i "Ireland" przetransportowały na pokład "Titanica" pasażerów, bagaże i pocztę.
[link widoczny dla zalogowanych]

Pierwsze znaki ostrzegawcze
Powiadają, że nawet w raju nie wszystko jest doskonale. Podniosłą atmosferę na statku zakłócił incydent z Johnem Coffeyem, którego ucieczkę wielu uznało za zły omen. Ten dwudziestoczteroletni mężczyzna pochodził z Queenstown, lecz mieszkał w Southampton, podobnie jak większość członków załogi. Do dzisiaj nie wiadomo, co skłoniło go tak desperackiego kroku. Z pewnością był człowiekiem przyzwyczajonym do ciężkiej pracy i nie obawiał się trudów oceanicznej podróży, gdyż służył już na liniowcu „Mauretania”, należącym do spółki Cunard. Być może zbiegł, bo czegoś się przestraszył. Czyżby jako palacza zaniepokoiła go drobna awaria jednego z kotłów?
W Queenstown doszło wszakże do jeszcze jednego niepokojącego incydentu. Inny z palaczy wspiął się po drabinie do środka czwartego komina. Komin ten był atrapą i pełnił funkcje głównie estetyczne, choć używano go również do wentylacji maszynowni. Palacz, osmalony sadzą, znienacka wychylił się z niego i zaśmiał szyderczo, strojąc groźne miny do gapiów.

Irlandzkie miasto Cobh, w czasach "Titanica" Queenstown, odegrało ważną rolę w historii transatlantyckiej żeglugi. Pierwszy parowiec, który przepłynął ocean, wyruszył w rejs właśnie z tego portu. W roku 1920 miastu przywrócono starą celtycką nazwę.
[link widoczny dla zalogowanych]

Czy chodziło tylko o niesmaczny żart, czy też zmęczony marynarz po prostu zapragnął zaczerpnąć świeżego powietrza? Mało kto na statku zdawał sobie sprawę, iż czwarty komin nie działa i pojawienie się człowieku w tak niezwykłym i niebezpiecznym miejscu przeraziło tych, którzy obserwowali tę scenę. Co wrażliwsi pasażerowie uznali zapewne, że pomimo całego splendoru i poczucia bezpieczeństwa, złe fatum tylko czyha na dogodną okazję. Po pokładzie zaczęły krążyć pogłoski, iż „Titanic” jest statkiem przeklętym. Nawet starszy oficer, Henry T. Wilde, w liście wysianym do siostry napisał: „Wciąż nie znoszę tego statku, czuję się na nim nieswojo”. Czy jednak rzeczywiście były powody do niepokoju? Niestety tak. Zaprószenia ognia na pokładzie panicznie obawiano się nie tylko w czasach drewnianej floty. Problem ten pozostał aktualny i w wieku XX, kiedy to do budowy staków używano mniej łatwopalnych materiałów. Nic dziwnego zatem, że załoga „Titanica”, na którym zgromadzono olbrzymie zapasy węgla, a kotły pracowały pełną parą, coraz częściej oddawała się mrocznym spekulacjom.

Kilku pasażerów zakończyło swą podróż w Queenstown. Witani przez tłumy gapiów, przyjaciół i krewnych, zapewnie musieli odpowiadać na niezliczone pytania dotyczące wspaniałego statku. Nikt z nich nie przeczuwał jeszcze, jak tragicznie zakończy się rejs "Titanica".
[link widoczny dla zalogowanych]

Dlaczego Ismay schronił się w kabinie drugiego oficera, tak jakby celowo unikał kapitana? Czy „Titanicem” władali ludzie podobni antycznym herosom, nad którymi również ciążyło fatum nieuchronnej zagłady? Czy oni też poniosą karę za to, że zuchwale próbowali okiełznać to, co nieokiełznane, czyli odwieczne siły natury? Dlaczego statek ochrzczono tak budzącym grozę imieniem? Przecież każdy, kto zna choć trochę mitologię, wie, że mityczni tytani nie potrafili wykorzystać swej wielkiej mocy i w końcu to ona stała się przyczyną ich upadku. Skoro zaś tytani byli obdarzeni zbyt wielką mocą, by harmonijnie i bezpiecznie współistnieć z resztą świata, to czy to, co wydarzyło się ostatecznie na środku oceanu między 14 a 15 kwietnia 1912 roku, nie wygląda na współczesną wersję tego greckiego mitu?

Transatlantycki liniowiec przewoził tysiące listów zaadresowanych głównie do emigrantów w Ameryce. Podczas postoju w Queenstown załadowano 1300 worków z pocztą.
[link widoczny dla zalogowanych]

Wiele do myślenia dawała również sprawa tajemniczego numeru, umieszczonego na kadłubie „Titanica”: 390904. Liczba ta, odbita w lustrze czy czytana wspak, daje napis: „No pope”, co w języku angielskim oznacza „Precz z papieżem”. Czy do głosu doszły tu stare i silne antagonizmy między katolikami i protestantami w podzielonym Belfaście, gdzie zbudowano „Titanica”? Tego typu spekulacje stały się powodem strajku katolickich pracowników stoczni należącej do spółki Harland & Wolff.

Starszy oficer Henry T. Wilde był jednym z tych, których nękały dziwne przeczucia co do losów "Titanica". Nigdy nie dowiemy się, co się stało u źródeł tego niepokoju, na tyle jednak silnego, że znalazł swój wyraz w liście skierowanym do siostry.
[link widoczny dla zalogowanych]

Oczywiście właściciele z uporem twierdzili, iż chodzi o zwykły przypadek, jednak ich zapewnienia nie uspokoiły podejrzliwych. Ci zaś snuli coraz bardziej przerażające plotki i domysły. Mówili na przykład o tym, że wytężone tempo pracy doprowadziło do licznych wypadków, do jakich jakoby doszło w trakcie budowy „Titanica”. Uporczywie też powtarzano, że pewien robotnik został na zawsze uwięziony w jednej z komór statku.

[link widoczny dla zalogowanych]

Tajemnica przeklętego numeru. Numer 390904, widziany w lustrzanym odbiciu, układa się w napis "No Pope" ("Precz z papieżem").

[link widoczny dla zalogowanych]

Dzisiaj, gdy patrzymy z tej właśnie perspektywy na tragedię „Titanica”, odnosimy wrażenie, że czytamy napisany przez kogoś dramatyczny, by nie powiedzieć sensacyjny, scenariusz. To oczywiste, że wszystkie te wydarzenia i cała towarzysząca budowie statku aura, stworzyły po czasie jego legendę. Jak jednak owa legenda ma się do rzeczywistości? Cóż, do dziś nie brak ludzi, którzy na siłę próbują dopasować fakty do naciąganej teorii o ciążącym nad statkiem fatum.

Jedno z ostatnich zdjęć "Titanica". Widać na nim czwarty komin, z którego, ku zgrozie obecnych, wyłonił się palacz-żartowniś. (malutka kropeczka)
[link widoczny dla zalogowanych]

W następnym numerze między innymi: Czwartek 11 kwietnia 1912: w stronę oceanu. Pożegnanie z Europą.

Źródło: "Titanic" zbuduj sam. Kolekcja Hachette.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kobra83 dnia Sob 18:49, 08 Wrz 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Artykuły o Titanicu / Kolekcja Titanica Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Bright free theme by spleen stylerbb.net & programosy.pl
Regulamin