Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna


Kolekcja Titanica NR 43

 
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Artykuły o Titanicu / Kolekcja Titanica
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kobra83




Dołączył: 13 Kwi 2012
Posty: 171
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Gliwice
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 0:03, 10 Lip 2012    Temat postu: Kolekcja Titanica NR 43

Spis Treści: Niepokojący start. Kurs na Cherbourg.

Niepokojący start
Liny cumownicze zostały rzucone - cuma dziobowa jako ostatnia - kadłub lekko drgnął i chwilę później holowniki zaczęły ciągnąć potężne cielsko statku w stronę środka portowego kanału. „Titanic”, zrazu niezauważalnie, jednak z każdą sekundą coraz wyraźniej, zaczął oddalać się od nabrzeża. Metr, dwa metry, pięć, dziesięć...
Gdy odległość między betonowym molo a burtą liniowca była wystarczająco duża, uruchomione zostały śruby. Woda za rufą zagotowała się i spieniła, zgromadzony na nabrzeżu tłum zafalował i począł tłoczyć się jeszcze bardziej, by widzieć wszystko dokładnie i nie uronić ani chwili tego ekscytującego widowiska.

Reklama kompanii White Star Line zachwalająca z dumą dwa siostrzane statki, "Olympica" i "Titanica", jako "największe parowce świata".
[link widoczny dla zalogowanych]

Tymczasem holowniki wyprowadziły już „Titanica” na środek akwenu i w kilku zręcznych manewrach obróciły go dziobem do przodu, by liniowiec mógł płynąć dalej przy pomocy własnych turbin. Zwiększono obroty, śruby zakręciły się szybciej, statek zaczął nabierać prędkości. Minął nabrzeża numer 38 oraz 39 i właśnie wtedy, zupełnie nieoczekiwanie, zdarzyło się coś, co w dramatyczny sposób mogło odmienić losy tego rejsu...

Współczesny widok doków w Southampton. Rzecz jasna w czasach "Titanica" portowe dźwigi nie dominowały nad krajobrazem.
[link widoczny dla zalogowanych]

Oto przy sąsiednim pirsie stały zacumowane burta w burtę dwa mniejsze liniowce: „Oceanic” przy nabrzeżu i „New York” od strony kanału. Oba należały do IMM (International Mercantile Marinę) czyli Międzynarodowej Floty Handlowej, tej samej która była właścicielem White Star oraz „Titanica”. Z powodu braku węgla ani „Oceanic”, ani „New York” nie wypłynął w rejs, toteż w miejscu, gdzie zwykle cumował jeden statek, tego dnia stały dwa.
Nikt się nie spodziewał, że manewry „Titanica” mogą wywołać tak potężny prąd zasysający na kilwaterze statku, podobnie jak nikt nie przewidział, że któryś z zacumowanych liniowców może zostać wypchnięty na środek akwenu. Tymczasem prąd oraz wiatr wiejący w stronę morza okazały się wystarczająco silne, by cumy „New Yorka” pękły, uwalniając niemal stusześćdziesięciometrowy statek i pozwalając mu dryfować swobodnie wprost na „Titanica”. Tłum widzów zamarł z przerażenia. Tuż przed jego oczami za chwilę mogło dojść do katastrofy. I pewnie by do niej doszło, gdyby nie odwaga i przytomność umysłu kapitana Gale’a kierującego holownikiem „Vulcan”. Gale wziął kurs na rufę dryfującego statku, rzucił linę i ryzykując, że zostanie zmiażdżony przez dwa kolosy, zdołał prześlizgnąć się między nimi, wyhamowując jednocześnie bezwładny statek. Manewr był brawurowy, lecz skuteczny - rufa „New Yorka” niemal otarła się o „Titanica”, jednak żaden z nich nie został uszkodzony. Jednocześnie obserwujący wszystko z mostka kapitan Smith oraz pilot George William Bowyer, mając świeżo w pamięci, co się stało 20 września ubiegłego roku z „Olympikiem”, siostrzaną jednostką „Titanica”, zareagowali natychmiast - Bowyer rozkazał „całą wstecz” i statek zaczął hamować z rykiem turbin. Dwa inne holowniki pojawiły się natychmiast obok „New Yorka”, by pomóc mu zacumować ponownie. Tym razem kolizji zdołano zapobiec. Pojawiło się jednak niebezpieczeństwo kolejnej - z tą samą siłą, która zerwała cumy poprzedniego statku, woda zassała „Oceanica”. Znów naprężyły się liny, znów burta odsunęła się od brzegu. Tłum widzów, jakby spodziewając się najgorszego, cofnął się i czekał na rozwój wypadków Jeśli i „Oceanic” oderwałby się od nabrzeża, dla „Titanica” nie byłoby już ratunku. Na szczęście cumy wytrzymały. „Titanic” oddalił się nieco, napięcie na linach osłabło i wreszcie można było odetchnąć z ulgą. Była to jednak ulga połowiczna, skoro na oczach wszystkich rozegrały się te same niemal sceny, które miały miejsce rok wcześniej, a których głównym „bohaterem” był „Olympic”. Lekcja ta po raz kolejny uświadomiła konstruktorom i marynarzom, jak mało jeszcze wiedzą na temat konsekwencji manewrowania olbrzymimi statkami w portowych akwenach. Potężny prąd, który pociągnął „New Yorka” na środek kanału spowodowany był trzema czynnikami: olbrzymią ilością wody wypartej przez masywny kadłub „Titanica”, jego prędkością oraz zbyt małymi rozmiarami wąskiego kanału. Sytuację wprawdzie opanowano, jednak dziewiczy rejs już na wstępie uległ zakłóceniu: minęła dobra godzina, zanim „New York” został zacumowany na powrót, a największy transatlantyk świata mógł wreszcie wyruszyć wolną drogą ku kolejnym portom. Gdy zaś to już się stało, marynarze wrócili do swych rutynowych czynności: zwinęli cumy, zajęli się mocowaniem ładunków w lukach, aby dotrwały bezpiecznie do końca rejsu, oficerowie nawigacyjni pochylili się nad mapami, by rysować kurs..
Ostatni manewr przed wyjściem z Southampton polegał na wykonaniu kilku zwrotów w kształcie litery „S” i był szczególnie trudny, zwłaszcza dla dużego statku. Dlatego też „Titanic” zwolnił i dopiero wówczas wykonał pierwszy ostry zwrot - w prawo, ku wejściu do kanału Thorn.

Zamieszcona fotografia pokazuje z dwóch różnych ujęć ,w jakiej odległości uwolniony od nabrzeża "New York" minął potężny kadłub "Titanica". Gdyby nie interwencja kapitana Gale'a dowodzącego małym lecz obdarzonym wielką mocą holownikiem "Vulcan", historia "Titanica" wyglądałaby inaczej.
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]

Zaraz po nim należało wykonać zwrot w lewo, by ominąć boję West Bramble. To właśnie z powodu tych i innych skomplikowanych manewrów obecność pilota w pierwszej fazie rejsu była niezbędna. Zdradliwy szlak prowadzący z Southampton na pełne morze wymagał precyzyjnej nawigacji, lecz z „wujkiem Georgem” - jak nazywano Bowyera - można się było czuć bezpiecznie. Skupiony i spokojny stał na mostku i wydawał kolejne komendy załodze obsługującej silniki i ster, a że wody wokół Southampton znał jak własną kieszeń, wszystkie jego rozkazy były właściwe i wydawane na czas. Punkty orientacyjne, wysokość przypływów, kierunki i siła prądów oraz wiatrów, odległości między bojami i wymagana prędkość statku - wszystko to Bowyer znał na pamięć. Mimo to wciąż był czujny, gotów do reakcji w razie pojawienia się choćby najmniejszego zagrożenia. Dopiero gdy liniowiec wpłynął bezpiecznie na szlak wodny ku Spithead, usunął się na bok i pozwolił prowadzić statek kapitanowi.

Edward John Smith (pierwszy z prawej), późniejszy kapitan "Titanica", tutaj w towarzystwie oficerów na pokładzie "Olympica".
[link widoczny dla zalogowanych]

Ten, przepływając obok Spithead, gdzie stały na kotwicy okręty Królewskiej Marynarki Wojennej, kazał wciągnąć flagę sygnałową w odpowiedzi na oddany na cześć „Titanica” salut. W pobliżu latarni w Nab Bowyer opuścił mostek i zszedł na pokład łodzi, którą wrócić miał do Southampton. Natomiast „Titanic” zwiększył prędkość, szybko przepłynął cieśninę i na wysokości wschodniego przylądka Wyspy Wight wpłynął na wody Kanału La Manche, kierując się do francuskiego portu Cherbourg.

Historia lubi się powtarzać. Uszkodzenia powstałe w wyniku zderzenia "Olympica" z HMS "Hawke" wyglądały przerażająco, lecz nie miały wielkiego znaczenia.
[link widoczny dla zalogowanych]

Kurs na Cherbourg
Zanim nadeszła pora lunchu, życie na pokładzie - po przeżytych w pierwszych minutach chwilach grozy - powoli wróciło do normy. Za tym życiem, jego atrakcjami i rozkoszami, tęskniło wielu pasażerów, toteż teraz z ciekawością rozpełzli się po statku, by przekonać się, jakie jest naprawdę. „Titanic” płynął na południe, wiał lekki wietrzyk, w okrętowych restauracjach uwijali się kucharze i kelnerzy, by każdy, kto naczytał się o niebywałych luksusach tu oferowanych mógł się przekonać, że obietnice nie były na wyrost. Większość pasażerów pierwszej klasy zasiadła już za stoły i teraz delektowała się wykwintnymi daniami oraz łagodnymi dźwiękami orkiestry przygrywającej do posiłku. Pomruk silników był niemal niesłyszalny, potężny kadłub amortyzował uderzenia fal. Trudno było uwierzyć, że pokład statku może być tak stabilny.

Przez pierwsze godziny rejsu na szlaku z Southampton do Cherbourga pasażerom "titanica" towarzyszyły urwiste brzegi Wyspy Wight.
[link widoczny dla zalogowanych]

Przylądek St. Catherine’s Point znikł już za rufą i schował się za horyzont, lecz na „Titanicu” wciąż trwało sprawdzanie wyposażenia i konstrukcji statku. Thomas Andrews wraz z zespołem współpracowników dokonywał nieustannych, drobiazgowych oględzin, wracał po wielekroć w te same miejsca, doglądał okrętowych urządzeń. Komuś postronnemu mogło wydawać się to przesadą, lecz w ocenie Andrewsa taki statek wymagał szczególnego dozoru. Wystarczyłby przecież jeden błąd, jedno przeoczenie... Ostrzegawczym przykładem mógł być chociażby pożar, jaki wybuchł w ładowni z węglem numer sześć. Na szczęście udało się go ugasić bez podnoszenia alarmu i „Titanic” mógł dalej płynąć przed siebie. Załoga trwała w nieustannej krzątaninie, tymczasem pasażerowie zajęli się po lunchu odkrywaniem cudów zgromadzonych we wnętrzu statku. Wnętrze to stanowiło istny labirynt pomieszczeń, przejść i schodów prowadzących z pokładu na pokład. Świadomi tego właściciele liniowca planowali nawet zatrudnić przewodników, którzy mieliby ułatwiać poruszanie się po statku zainteresowanym osobom, jednak dla większości podróżnych znacznie ciekawsze było odkrywanie „Titanica” na własną rękę. Zwłaszcza że niemal na każdym kroku czekała ich miła niespodzianka - sala ćwiczeń, piękny basen, turecka łaźnia. Godziny mijały szybko i już wkrótce kelnerzy podali popołudniową herbatę. Na kursie „Titanica” wyłoniły się zza horyzontu najpierw Półwysep Cotentin z charakterystycznym urwistym brzegiem sięgającym miejscami dwustu metrów powyżej poziomu morza, potem zatoka St. Mało, wreszcie ujście Sekwany. Gdy „Titanic” dopływał do wybrzeży Francji, specjalny pociąg wiózł już 274 pasażerów z paryskiego dworca St. Lazare do Cherbourga, gdzie mieli zostać zaokrętowani na pokład. Ponad połowa z nich miała wykupione miejsca w pierwszej klasie. O godzinie 19:30 „Titanic” rzucił kotwicę na redzie portu w Cherbourg, który był zbyt mały, by mógł w nim zacumować olbrzymi transatlantyk. Na pokład statku miały dowieźć pasażerów dwa promy, „Nomadic” i „Traffic”, które wybudowane rok wcześniej w stoczni Harlanda & Wolffa na zamówienie White Star Line, służyły w Cherbourg jako jednostki pomocnicze. Pierwszy do burty „Titanica” podpłynął „Nomadic” z pasażerami pierwszej i drugiej klasy. Dopiero po nich weszli na pokład pasażerowie trzeciej klasy, których dowiózł na miejsce „Traffic”. Około dwudziestu pasażerów opuściło „Titanica” i udało się do Cherbourga, zadowalając się krótką przejażdżką przez Kanał La Manche. Jednocześnie na pokład weszła grupa francuskich dziennikarzy, aby naocznie się przekonać, czy najjaśniejszy klejnot w koronie White Star Line zasługuje na otaczającą go sławę. Już następnego dnia ich pochwalne artykuły wypełnią kolumny gazet...

[link widoczny dla zalogowanych]

W pierwszej klasie lunch podano na przepięknej zastawie z najszlachetniehszej porcelany - to zaledwie jeden z przykładów liksusu, jaki miał otaczać pasażerów podczas rejsu.

[link widoczny dla zalogowanych]

Szerokie pokłady liniowca szybko wypełnili pasażerowie. Wreszcie mogli zaspokoić swoją ciekawość, odkryć sekrety "Titanica" i rozsmakować się w podróży reklamowanej przez armatora jako najwygodniejsza, najwykwintniejsza i najciekawsza spośród wszystkich.
[link widoczny dla zalogowanych]


W następnym numerze między innymi: W drodze do Queenstown i na podbój Atlantyku. Pierwsze znaki ostrzegawcze.

Źródło: "Titanic" zbuduj sam. Kolekcja Hachette.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kobra83 dnia Sob 18:05, 08 Wrz 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Krzychu74




Dołączył: 20 Cze 2011
Posty: 312
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Kłodzko
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 13:48, 10 Lip 2012    Temat postu:

Witam!
Sytuacja z Nowym Jorkiem faktycznie wyglądała dramatycznie:
[link widoczny dla zalogowanych]
Wiele nie brakowało..

Pozdrawiam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
psrus




Dołączył: 16 Lut 2011
Posty: 771
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 22:09, 10 Lip 2012    Temat postu:

Dzisiaj powinniśmy przeklinać, że do tej kolizji nie doszło..
Los próbował rozpaczliwie uratować ten statek i jego pasażerów.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez psrus dnia Wto 22:10, 10 Lip 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Artykuły o Titanicu / Kolekcja Titanica Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Bright free theme by spleen stylerbb.net & programosy.pl
Regulamin