Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna


Kolekcja Titanica NR 33

 
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Artykuły o Titanicu / Kolekcja Titanica
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kobra83




Dołączył: 13 Kwi 2012
Posty: 171
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Gliwice
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 0:21, 20 Cze 2012    Temat postu: Kolekcja Titanica NR 33

Spis Treści: Protagoniści trzeciej klasy: emigranci. Pierwsze fale emigracji. Warunki podróży. Wymarzona trzecia klasa.

Protagoniści trzeciej klasy: emigranci
Na pokładach parowców płynących do Ameryki w XIX wieku trzecią klasą podróżowali w większości emigranci i tak też było w czasie dziewiczego rejsu „Titanica”. Oczywiście w porównaniu do pierwszych transatlantyków, na „Titanicu” wprowadzono liczne ulepszenia, zapewniające pasażerom trzeciej klasy skromne, acz godne warunki podróży, mimo że sektor ten usytuowany był w niższej części statku, a na odkrytych pokładach przeznaczono dlań niewielką przestrzeń, ściśle oddzieloną od pozostałych klas.

Nowe wielkie transatlantyki White Star Line nie reklamowały się oczywiście jako statki dla emigrantów, jednak kierownictwo kompanii zdawało sobie sprawę z tego że dochodowość rejsów "Titanica" i "Olympica" zależy w dużej mierze od pasażerów trzeciej klasy.
<script>[link widoczny dla zalogowanych]

Pierwsze fale emigracji
W okresie, kiedy „Titanic” wyruszył w dziewiczy rejs, obecność emigrantów na transatlantykach przestała być czymś nowym, jak w pierwszej połowie XIX wieku, kiedy zjawisko masowej emi­gracji dopiero się rodziło. W krótkim czasie osiągnęło ono roz­miary niemal exodusu.
Od samego początku wiadomo było, że wychodźstwo to różni się od wcześniejszych migracji ludności, które odbywały się między odległymi rejonami, jednak charakteryzowały się pewną regularnością i były związane przede wszystkim z redykiem lub sezonową pracą na roli.
Na zjawisko masowej emigracji w XIX wieku miał wpływ cały szereg czynników, m.in. znaczny przyrost demograficzny odnotowa­ny w Europie w XIX wieku - szacuje się, że liczba ludności na Starym Kontynencie wzrosła wówczas ze 187 do 400 milionów - oraz przekształcenie - zarówno w Europie, jak i w Ameryce - gospodarki opartej na rolnictwie w gospodarkę przemysłową, czego następstwem były migracje ludności z obszarów wiejskich do miast.

Ford Madox Brown, "The last of England" (1852-55). Obraz ukazuje dramat angielskich i irlandzkich emigrantów opuszczających ojczyznę, by wyruszyć w nieznane w poszukiwaniu szczęścia.
<script>[link widoczny dla zalogowanych]

XIX stulecie stało się więc świadkiem maso­wej emigracji o charakterze zarobkowym. W tym okresie z Europy do Ameryki, która była głównym cełem podróży „za chłebem przybyła rzesza chłopów, szacowana na 55 milionów. Ludzie ci z różnych przyczyn (ekonomicznych, społecznych, poli­tycznych i religijnych) porzucali swe rodzinne strony i przenosili się na nowy kontynent. Zazwyczaj, nawet jeśli docelo­wo przewidywano emigrację całej rodziny, najpierw za ocean wyruszał ojciec - głowa rodziny. Jego zada­niem było „rozpoznanie tere­nu” i stworzenie takich warunków, by mogła do niego dołączyć reszta rodziny. Z tego powodu w począt­kowym okresie wśród emi­grantów zdecydowanie prze­ważali mężczyźni. Liczba emigru jących rodzin powiększyła się dopiero po 1885 roku.
Dane na temat pasażerów zaokrętowa­nych na „Titanica” potwierdzają te prze- miany: obok całych rodzin, które udawały się za ocean, większość stanowili samotnie podróżu­jący mężczyźni (69,1%) i tylko niewielka liczba samotny­ch kobiet, które decydowały się na trud podróży, by dołączyć do swych mężów lub narzeczonych.
Początkowo wśród emigrantów przeważali chłopi. Opuszczali ojczyznę, by uciec przed nędzą i zasilali rzesze niewykwalifiko­wanej siły roboczej za oceanem. Następnie wraz z ludnością wiejską zaczęli emigrować - choć mniej licznie - murarze, robot­nicy i inni rzemieślnicy. Ich sytuacja stała się równie trudna, bowiem rozwój produkcji przemysłowej spowodował znaczny spadek zapotrzebowania na produkty drobnego rzemiosła związanego ze wsią.
Spośród krajów europejskich emigracja objęła w największym stopniu Irlandię, Polskę i Włochy. Anglię, od wieków cel emigra­cji Irlandczyków, zastąpiły Stany Zjednoczone, jako że oferowały one większe możliwości rzeszom chłopów uciekających przed głodem i skrajną nędzą. Emigranci z Polski początkowo kierowali się przede wszystkim do państw zaborczych (tzw. „chodzenie na saksy” - do Niemiec), wkrótce jednak i oni zaczęli coraz tłumniej ruszać za ocean. Podobnie wyglądała sytuacja we Włoszech, skąd do niedawna chłopi emigrowali przede wszystkim do pobliskich państw po drugiej stronie Alp: do Francji i do Szwajcarii.

Warunki podróży
Ta radykalna zmiana kierunku wychodźctwa była możliwa dzięki upowszechnieniu kolei w Europie, a przede wszystkim dzięki przetarciu szlaków transoceanicznych. Począwszy od 1876 roku, coraz większa liczba osób mogła się przemieszczać na drugi brzeg Atlantyku, do kraju, w którym życie wydawało się łatwiej­sze, płace wyższe, a ziemia tańsza i bardziej żyzna.
Stopniowego zwiększenia zdolności przewozowych statków dowodzi proste zestawienie: w ciągu dwudziestu lat na przeło­mie XVIII i XIX wieku na drugi brzeg oceanu udawało się średnio 6000 osób rocznie, tj. tyle, ile „Titanic” mógł przewieźć w ciągu zaledwie dwóch rejsów. Emigracji sprzyjało zastosowanie napędu parowego, który sprawił, że opłacalny stał się nawet przewóz, najmniej zamożnej kategorii pasażerów. Dzięki nim w drugiej połowie XIX stulecia kompanie żeglugowe mogły ponieść wysokie koszty modernizacji swej floty, tj. przejścia od przestarzałych już żaglowców do parowców.
Niektórzy armatorzy zaangażowali się w werbunek siły roboczej wśród wiejskiej ludności Europy Środkowej, byle tylko zdobyć sobie klientów. By pokryć koszty biletu, chłopi zmuszeni byli wyprzedać wszystko. Kompanie starały się zresztą, by koszty te były niskie. Aby było to możliwe, załogę statków zmniejszono do niezbędnego minimum. Każdy skrawek wolnej przestrzeni wykorzystano na miejsca dla pasażerów, zaniedbując nierzadko elementarne zasady higieniczne i sanitarne.
Emigranci podróżujący pierwszymi parowcami musieli nawet zabierać ze sobą zapasy żywności, co najwyżej, mogli skorzystać z kuchenek na pokładzie, by ugoto­wać sobie coś ciepłego.
Podróżowali pod pokładem, męż­czyźni i kobiety razem, „stłoczeni jak bydło” - pisał Engels. Musieli sami zaopatrzyć się w koce, a fala wychodźstwa, która zdawała się nie mieć końca, sprawiła, że tłok na parowcach był na porządku dzien­nym. Krótko mówiąc, warunki, w jakich emigranci przebywali ocean, były wręcz przerażające. Armatorzy bardzo często nie przestrzegali angielskich i amerykańskich przepisów żeglugowych, wskutek czego śmier­telność na statkach, spowodowana ciasnotą oraz niewystarczającym i niezdrowym pożywieniem, osiągnęła ogromne rozmiary. Armatorzy okrętowali tysiące ludzi, przeciążając między- pokłady i nierzadko lokując pasażerów na pryczach w trzech piętrach w pomieszcze­niach o wysokości zaledwie 180 cm.

<script>[link widoczny dla zalogowanych]
(U góry), salon trzeciej klasy na "Titanicu". Projektanci zrezygnowali z luksusu, zapewniając jednak pasażerom trzeciej klasy wygodne i funkcjonalne pomieszczenia. (Poniżej) jadalnia trzeciej klasy. Na wielu transatlantykach końca XIX wieku śmiało mogłaby się ona znaleźć w pierwszej klasie.
<script>[link widoczny dla zalogowanych]

Powodowało to nieustanne zagrożenie zdrowia, a przecież to ono stanowiło jedyny, bezcenny wręcz majątek emigrantów, których los w więk­szości przypadków zależał od siły fizycznej. W czasie podróży słuszne aspiracje emigrantów do lepszych warunków życia zderzały się z brutalną rzeczywistością. Na parowcach dochodziło do śmierci wskutek udu­szenia lub zatruć pokarmowych. Tlok sprzyjał rozprzestrzenianiu się chorób zakaźnych, m.in. jaglicy, gruźlicy i ospy. Upokorzenia zaczynały się jednak jeszcze przed zaokrętowaniem i były dziełem pośredników zajmujących się werbowaniem do pracy, przeszukują­cych obszary wiejskie na Starym Kontynencie w poszukiwaniu ochot­ników. Dla nich emigracja była tylko dobrym interesem, dokładnie takim samym, jak każdy inny. Bez skrupułów pobie­rali wysokie opłaty za pośrednictwo od chłopów zmuszonych opuścić swe ziemie.
Werbunek odbywał się więc jeszcze w ojczyźnie emigrantów. Był to proce­der legalny, bowiem do 1885 roku rząd Stanów Zjednoczonych godził się na to, by w ramach „contract labor” przedsiębiorcy zatrudniali siłę roboczą poprzez pośredników. Z drugiej strony dla analfabetów, którzy nie potrafili powiedzieć ani słowa w języku Nowego Świata, znalezienie kogoś, kto ofero wał im jakąkolwiek pracę, choćby i za cenę opłaty z góry, było szansą na poprawę warunków życia, w przeciwnym razie bez­nadziejnych.

Krzesło z salonu i jadalni trzeciej klasy. Podobnie jak większość mebli na "Titanicu" krzesła te były przytwierdzone do podłogi, lecz mogły się obracać wokół własnej osi.
<script>[link widoczny dla zalogowanych]

Od początku XX wieku ten naganny proceder, którego ofiarą padło kilka pokoleń emigrantów, zaczął stopniowo zanikać. Otwarcie przedstawicielstwa rządu włoskiego w Nowym Jorku w 1906 roku przyczyniło się w znaczny sposób do ochrony włoskich emigrantów przed nielegalnym systemem werbowania do pracy.
W 1907 roku uchwalono ustawę zakazującą wjazdu do Stanów Zjednoczonych osobom niezdolnym do zarobienia na swoje utrzymanie przede wszystkim z przyczyn zdrowot-nych i to - ogólnie rzecz biorąc - przyczyniło się do zwiększenia między­narodowej kontroli nad zjawiskiem emigracji.
Właśnie zgodnie z tą ustawą przedstawiciele Izby Handlu Morskiego: Francis Carruthers i Maurice Harvey Clarke przepro­wadzili na „Titanicu” w Belfaście i w Southampton inspekcje, które wykazały, że transatlantyk spełnia przepisy dotyczące przewozu emigrantów.

Wymarzona trzecia klasa
Porównanie standardu trzeciej klasy na „Titanicu” i innych trans­atlantykach wypadało zdecydowanie na korzyść tego pierwszego. Wszystkie pomieszczenia tej klasy były dobrze wentylowane i ogrzewane, a wszechobecne światło elektryczne ożywiało je i dodawało im blasku. Posiłki, wydawane o stałych porach, były smaczne i obfite, a pomieszczenia sanitarne funkcjonalne, schludne i w wystarczającej liczbie. Wszędzie królował taki porządek i czystość, że niektórym pasażerom, którzy nigdy wcześniej nie wychylili nosa poza rodzinną wioskę, standard „Titanica” wydawał się niesłychanym luksusem.
Kubek, który prawdopodobnie należał do serwisu wykorzystywanego w jadalni trzeciej klasy.
<script>[link widoczny dla zalogowanych]

Podróż kosztowała niewiele, ale w przypadku trzeciej klasy to liczba pasażerów sprawiała, że przewóz emigrantów był dla White Star Line korzystny. Prezes kompanii J. Bruce Ismay doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że dochody z nowego transatlantyku nie mogą pochodzić wyłącznie ze sprzedawanych milionerom biletów pierwszej klasy. Pasażerowie trzeciej klasy, tak niezbędni dla kompanii, mieli swoje kabiny na pokładzie D i na pokładach E i F, jednak wyłącznie na sterburcie, ponieważ po przeciwnej stronie znajdowały się kabiny licznej załogi.
Ogromne rozmiary statku pozwoliły umieścić w części dziobowej 164 czyste i wygodne koje. Spali na nich samotni mężczyźni, natomiast kobie­ty umieszczono w rufowej części parowca. W ciągu dnia mężczyźni, którzy chcieli palić i grać w karty, musieli przemierzyć cały statek, aż do rufy. Tam, na pokładzie C mieścił się salon, a rozbrzmiewające w nim dźwięki pianina - jednego z szesnastu znajdujących się na „Titanicu” - przyczyniały się do wytworzenia beztroskiej i radosnej atmosfery. Trzecia klasa miała też własną palarnię. Na posiłki natomiast trzeba się było udać do jadalni usytuowanej w środkowej części statku. Była ona przedzielona na dwie części jedną z grodzi wodoszczelnych, wznoszących się od podwójnego dna. Na dziewiczy rejs „Titanica” zarezerwowano 710 na 1026 miejsc trzeciej klasy, tj. 70%. Był to bardzo wysoki odsetek, jeśli porów­nać go z rezerwacjami w wyższych klasach.
W Southampton na pokład weszło 495 osób z biletem trzeciej klasy, zaś w Cherbourgu pociąg o nazwie „Transaltantique” przywiózł z paryskiego dworca St Lazare kolejnych 102 pasażerów. Wreszcie w Queenstown zaokrętowali się wyłącznie pasażerowie trzeciej klasy, w sumie 113, co świadczyło o tym, że po tej stronie Atlantyku emi­gracja nadal była jedyną drogą ucieczki przed życiem w nędzy i beznadzieji. Powtarzające się klęski nieurodzaju odnotowane w Irlandii w drugiej połowie XIX wieku sprawiły, że ponad cztery miliony mieszkańców wyspy opuściło ją, by udać się do pracy do Stanów Zjednoczonych.
Z Polski do I wojny światowej wyemigrowały do obu Ameryk prawie 2 miliony osób.

W następnym numerze: Wspaniałe wnętrza w różnych stylach. Pod wielką kopułą.

Źródło: "Titanic" zbuduj sam. Kolekcja Hachette.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kobra83 dnia Wto 21:39, 04 Wrz 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tar-Minyatur




Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 2731
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5


PostWysłany: Śro 10:41, 20 Cze 2012    Temat postu:

Spomiędzy wierszy można chyba wyczytać, że elektryczność w III klasie nie była tak powszechna i tak oczywista na gorszych statkach?
Zastanawiam się, dlaczego palarnię umieszczono tak, by mężczyźni bez rodzin musieli przemieszczać taki statek... Może z troski o ich kondycję?
Naszła mnie myśl, właściwie truizm, że to właśnie tam, na pokładach statków, pod chmurami smolistego dymu, w ciasnocie i odorze, powstała Ameryka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Artykuły o Titanicu / Kolekcja Titanica Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Bright free theme by spleen stylerbb.net & programosy.pl
Regulamin