Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna


Titanic - wstrząsające fakty !
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Katastrofa
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Maciek




Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 91
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 13:08, 22 Lut 2012    Temat postu: Titanic - wstrząsające fakty !

Titanic - wstrząsające fakty !



Muszę przyznać, że zawsze byłem dużym oponentem wszelkich teorii spiskowych i uważałem, iż są jedynie stekiem bzdur i kłamstw. Od niedawna jednak sam zacząłem zastanawiać się nad własną teorią, dotyczącą tej tajemniczej historii. Dlatego też chciałbym przedstawić kilka faktów, które szczególnie mnie intrygują.


1) J. P. Morgan nie uczestniczył w dziewiczym rejsie T., podobno z powodu choroby (wyzdrowiał, co prawda przed rejsem, ale lekarz stwierdził, że nie jest jeszcze wystarczająco gotowy na podróż transatlantycką). Jako właściciel statku i całego monopolu aukcyjnego kontrolującego ceny biletów na szlakach północnoatlantyckich, miał wpływ praktycznie na całą flotę brytyjskich linii żeglugowych, które wchodziły w skład jego "imperium", w tym na linie "White Star".

Ponadto wg teorii przedstawionej w książce Brada Matsen'a J. P. Morgan nakazał zmienić grubość nitów z 1 cala na 7/8 cala i grubość kadłuba z 1,25 cala na 1 cal, tylko po to, żeby wymiary te były zgodne z ówcześnie akceptowanymi normami i przepisami. Konstruktorzy dostosowali się do jego polecenia, pomimo odmiennego zdania w tej kwestii. Co więcej Morgan był świadomy wadliwej konstrukcji statku, także w wielu innych kwestiach.

2) Na statku nie pojawia się również Alfred Vanderbilt (jedyna osoba, o majątku mniej więcej porównywalnym do bogactw J. J. Astora), który w ostatniej chwili rezygnuje z rejsu.

3) Wśród załogi brakuje najsłynniejszego wówczas radiotelegrafisty na świecie, czyli Jacka Binns'a, który zasłużył się podczas katastrofy Republica w 1909 roku, gdy nie tylko nawiązał kontakt z innymi statkami, dzięki czemu na pomoc przybyło ich aż pół tuzina, ale także koordynował poczynania jednostek, biorących udział w akcji ratowniczej. Dlatego też wszyscy pasażerowie zostali uratowani (poza 4. osobami, które zginęły w momencie kolizji ze statkiem Florida, będącej przyczyną tragedii).

4) W ostatniej chwili doszło do przetasowań na stanowiskach oficerskich i kapitan zdegradował z funkcji starszego oficera W. Murdoch'a na rzecz Henry'ego Tingle'a Wilde'a, z którym służył wcześniej na Olympicu. Zmiana ta nie podobała się innym oficerom (szczególnie Lightollerowi, który został zdegradowany z funkcji 1-szego oficera). Następstwem tej decyzji było usunięcie z załogi II-go oficera, niejakiego Davida Blair'a, który nie mógł być przesunięty na stanowisko trzeciego, bowiem jest to sprzeczne z ówczesnymi przepisami (starszy oficer, pierwszy i drugi to oficerowie wachtowi, nazywani również starszymi, którzy sprawują wachty; nie można więc zdegradować żadnego z nich do rangi oficera młodszego tj. trzeciego, czwartego, piątego bądź szóstego).

Schodząc na ląd David Blair schował lornetę obserwacyjną do szafki w swojej kabinie, którą zamknął na klucz. Z pewnej dziwnej przyczyny nikogo o tym nie poinformował albo osoba powiadomiona nie przekazała tej informacji dalej.
W każdym bądź razie obserwatorzy pozostali bez przyrządu optycznego, musieli więc polegać na własnym wzroku.

H. T. Wilde był bez wątpienia największą zagadką tamtej nocy. Nikt z pasażerów i członków załogi nie przypomina sobie, aby widział go podczas ewakuacji. Wydawane przez niego rozkazy były zaś lakoniczne i niedopracowane, a brak zdecydowania w podejmowaniu decyzji, jak i brak jasnej oceny sytuacji sprawił, że oficerowie Lightoller i Murdoch w ogóle przestali zwracać na niego uwagę (nawet tak przezorni i słuchający rozkazów służbiści, jak oni). Poza tym Wilde był pierwszą osoba, która udała się na mostek pytając o broń palną, a przed ewakuacją wstrzymał wyraźnie opuszczenie łodzi. Drugi oficer wielokrotnie musiał krążyć między kapitanem i Wildem, aby dostać zgodę na tą akcję. Po uzyskaniu jej od Smitha, Wilde ponownie zabronił, a czas był cenny. Istnieje również przekonanie, że starszy oficer odebrał sobie życie strzałem z pistoletu. W "Niezatapialnym" czytamy :"W listach do rodzin Eugene Daly i George Rheims niezależnie od siebie wspominają, że widzieli, jak jeden z wyższych oficerów statku (nie identyfikują go wszak jednoznacznie) przystawił sobie do głowy lufę rewolweru i pociągnął za spust." Dalej czytamy zaś :"Jeden z uratowanych pasażerów międzypokładu, Carl Jansen, wspominał, że "spojrzał w kierunku mostka i dostrzegł, jak starszy oficer włożył lufę rewolweru do ust i zastrzelił się. Jego ciało wypadło za burtę.".

5) Ciekawą postacią jest również młodszy radiooperator Harold Bride. Jego zeznania również budzą pewne wątpliwości. W 2005 roku James Cameron odwiedził T. po raz kolejny, tym razem z ekspedycją, która bardzo dokładnie penetrowała wrak statku, jego wnętrze. Jednym z pomieszczeń które wówczas "odwiedzono" była właśnie kabina radiowa. Jak się okazało przełącznik z prądem pod napięciem ok. 400 volt został wyłączony, a z zgodnie z zeznaniami radiotelegrafistów opuścili oni kabinę w momencie, gdy zaczęła wlewać się do niej woda. Pozwolę sobie zacytować słowa J. C. :"Ktoś, kto chwycił za ten przełącznik w tej chwili, musiał być bardzo odważny, albo Bride nie mówił prawdy i opuścili kabinę wcześniej". Warto dodać, że radio popsuło się 13 kwietnia i radiooperatorzy przez aż 6 godzin walczyli, aby je naprawić. Zgodnie z instrukcją Marconiego powinni byli pozostawić naprawę wykwalifikowanym fachowcom i na czas rejsu przejść na zasilanie awaryjnych akumulatorów, co zmieniłoby moc radiostacji z 440 Kw na zaledwie 130 Kw. Próba naprawy jednak powiodła się. Ale może ktoś celowo próbował popsuć radio, chcąc tym samym pozbawić statek łączności ze światem, dzięki czemu nikt nie dowiedziałby się o agonii T. ? A przecież dostęp do radia mieli tylko telegrafiści. Poza tym ciekawy jest fakt, że wszystkie ostrzeżenia przysłane drogą radiową, które Bride rzekomo przekazał na mostek zniknęły gdzieś bez śladu. Tylko jedno z nich od Caronii (wysłane ok. 9.00 rano) zastało naniesione na mapę nawigacyjną. Depesza z Baltica wylądowała w kieszeni Ismaya (ale co warto podkreślić - Smith po kolacji osobiście poprosił o jej zwrot), gdzie w takim razie podziała się reszta ? Fakt, zaległości spowodowane awarią odbiły trwałe piętno na trybie pracy radiotelegrafistów, a ostrzeżenia ginęły w stosie nagromadzonych depesz od pasażerów. Niemniej jednak część z tych 4. ostrzeżeń Bride miał dostarczyć na mostek, co niniejszym uczynił. Ale co stało się z nimi potem ? Czy zaniósł je w ogóle do oficerów ? Ciekawi też to, że po katastrofie Bride narzucił sobie wyjątkowo rygorystyczny nakaz milczenia, tracąc przy tym kontakt nawet z własną rodziną, nikt nie wie jednak dlaczego ? Na ślad Bride'a natrafił dopiero prywatny detektyw w 1982 i ustalił iż, ten zmarł w szpitalu w Glasgow 1956.

6) Zachowanie załogi Californiana również budzi pewne podejrzenia. Wydaje się, że tajemniczą jednostką widzianą z pokładu ich statku był T. Bynajmniej wszystko na to wskazuje. Liczba rakiet, ich kolor i oczywiście kwestie, związane z czasem. Ale skoro tak doskonale widzieli owy statek i byli nawet w stanie spostrzec nieregularny przechył jednostki, to dlaczego nie zauważyli migoczącego światła lampy Morse'a, za pomocą której sternik Rowe starał się nawiązać kontakt z tajemniczym statkiem. Dlaczego też aż trzykrotnie budzili śpiącego kapitana Lorda, którego przecież tak bardzo się obawiali ? Przerywanie snu sarkastycznemu tyranowi (jak zwykli o nim mówić) to igranie z ogniem. Nie wiem też, dlaczego nikt z nich nie wpadł na pomysł skontaktowania się z radiooperatorem. Zamiast się zastanawiać powinni po prostu iść do kabiny radiowej ! Jakim cudem rzekomo kompetentna załoga nie wpadła na ten pomysł ? Poza tym nie zrealizowali oni wszystkich poleceń wydawanych przez kapitana, nie starali się bowiem nawiązać kontaktu z T. lampą Morse'a, jak im nakazał (więcej o tym - http://www.statekmarzen.fora.pl/katastrofa,1/californian-lub-inne-statki,455.html ). Ale idźmy dalej, ok. godz. 0.15 kabinę radiotelegraficzną na C. odwiedził II oficer Groves, który zauważył T. ok. 23.15. Jako, że amatorsko zajmował się radiem, nałożył słuchawki i liczył, że złapie jakiś sygnał. Niestety zapomniał uruchomić detektor magnetyczny, napędzany mechanizmem zegarowym, dzięki czemu nie był w stanie nic usłyszeć. Dlatego też zniesmaczony opuścił kabinę. Dziwne jednak wydaje się to, że ktoś kto posiada podstawową wiedzę o radiu zapomina o tak podstawowej czynności (to tak samo, jakby włączając komputer, zapomnieć uruchomić monitor). Nawet jeśli, to dlaczego nie poprosił o pomoc kolegi radiooperatora - Cyrla Evansa, który leżał na koi obok (jeszcze nie zmógł go sen).
Gdyby uruchomił owy detektor usłyszałby sygnał wezwania pomocy z T.
Warto też dodać, że rakiety były widziane tylko przez oficerów, pełniących wachtę. Sam Lord nie widział ich. Bazował, więc tylko na doniesieniach załogi. A co, jeśli załoga wymyśliła całą historyjkę po powrocie do Bostonu, gdy dowiedzieli się o Titanicu i mniej więcej o tym, co działo się na pokładzie ? W najnowszym programie Jamesa Camerona okazało się, że rakiety wystrzeliwane z pokładu Titanica były kolorowe. Nie tylko potwierdzają to zeznania naocznych świadków, ale także fakt, iż w rozległym rumowisku szczątków znaleziono torbę z rakietami, oznaczonymi różnymi kolorami. Jeżeli T. faktycznie wystrzeliwał flary różnej barwy, to dlaczego w zeznaniach członków załogi C. panuje taka zgodność, co do białego koloru widzianych rakiet. Poza tym kolejne doniesienia świadczą, iż statek wystrzelił nie 8, ale co najmniej tuzin rac, co też nie zgadza się z opinią tej załogi. Jakim cudem też, tak doświadczony wilk morski mógł pomylić T., z inną mniejszą jednostką ? Te i wiele innych pytań pozostaną bez odpowiedzi.

7) Ciekawi mnie też dlaczego kapitan Smith zmienił kurs statku, tak, że T. znajdował się idealnie na kursie kolizyjnym z górą lodową, która przecinała jego trasę pod kątem 90* ?
Zmiana trasy nastąpiła 14 kwietnia ok. godz. 17. 30. Kapitan zniwelował dotychczasowy kierunek rejsu o ok. 12-15 mil na południe, chcąc wyminąć akwen o największej intensywności gór lodowych. Decyzja ta w gruncie rzeczy nie była jednak poparta konkretnymi wyliczeniami, Smith nie bazował bowiem na ostrzeżeniach itd.
Może pomysł nasunął ktoś inny ? Dlaczego też nie wystawił dodatkowych obserwatorów, pomimo utrzymania prędkości 22,5 węzła ? Czy tak doświadczony kapitan mógłby w ogóle pozwolić sobie na podobne błędy ? Swoją drogą ciekawi mnie również, czy tragiczna śmierć jego żony była przypadkowa ? W 1931 Eleonora Smith zginęła bowiem potrącona przez samochód, przypadek ? Czy może wiedziała o czymś, o czym nie powinna była wiedzieć ?

8 ) Ciekawi mnie też, ile na tragedii zyskały linie Cunard ? Jak dobrze wiemy statki, takie jak : Lusitania i Mauretania zostały wyparte przez liniowce klasy olimpijskiej. Wiemy też, że w 1902 linie White Star Line zostały częścią międzynarodowego monopolu akcyjnego znanego już Nam J. P. Morgana. Co za tym idzie jednostki należące do tychże linii stały się własnością amerykańskiego konglomeratu żeglugowego (nie były już w gruncie rzeczy w pełni brytyjskie). Rząd brytyjski obawiając się, więc zagrożenia ze strony obcego kapitału, udzielał pomocy wszystkim liniom, które zrezygnowały z korzystnej oferty, proponowanej przez Amerykanów. Tym samym linie Cunard uzyskały pomoc najlepszych inspektorów Admiralicji w zakresie budownictwa okrętowego, a specjalnie skonstruowane maszyny napędowe i hydrodynamiczne kształty nowych jednostek pozwalały na osiągnięcie niebywałych prędkości. White Star line okazało się jednak jeszcze sprytniejsze, produkując statki o 1/3 większe i dużo bardziej komfortowe, a przy tym przecież "niezatapialne", a wszystko to bez współpracy z Admiralicją. Rząd brytyjski coraz bardziej obawiał się, więc konkurencji ze strony USA. Dziwnym zbiegiem okoliczności 20 września 1911 roku statek linii white Star Line - Olypmic (pierwszy gigant) zderzył się z jednostką spoufalonej z Cunardem Admiralicji, oczywiście z winy Olympica (jak uznała prowadząca dochodzenie Admiralicja, czyli bardzo obiektywna w swym werdykcie). Incydent ten opóźnił znacznie wypłynięcie T., w efekcie statek ten wyruszył w podróż dopiero w kwietniu, czyli podczas wyjątkowo intensywnej erozji lodowców, "produkujących" góry lodowe.

9) Ciekawi mnie też to, dlaczego nity użyte w przedniej, jak i rufowej części kadłuba (tylko w tym miejscu) były wykonane z kutego żelaza. W filmie "Dlaczego zatonął Titanic ?" jest mowa o tym, że dla zrekompensowania... . Pytanie tylko czego ? Czyżby w grę wchodziły koszty finansowe ? W tym samym też filmie specjalista w zakresie stali udaje się do stoczni H & W i zdobywa informacje, jakoby stal, z której wykonano fragmenty poszycia rzeczywiście była słabszej jakości, a mianowicie 3* w czterostopniowej skali ( i nie mam tu na myśli zanieczyszczeń podczas produkcji, czy porównywania do współczesnych wymogów).

Dodatkową kwestią pozostają jeszcze łącza kompensacyjne, które podobno zaprojektowano w niewyobrażalnie prymitywny sposób; fakt, faktem przełamanie nastąpiło między 3., a 4. kominem i z tego co wiem, miało charakter aproksymacji i trwało prawdopodobnie długo, co tłumaczy tak duże zróżnicowanie w zeznaniach. Z drugiej jednak strony zmiana wyglądu promenady spacerowej na pokładzie A i jej zabudowanie spowodowane było tym, że podczas pierwszych rejsów O. (na wzburzonym morzu) pasażerowie uskarżali się, że woda "chlapie" im w twarz. Promenada mieści się jednak na ok. 17-18 metrach nad linią wodną, więc dosyć wysoko. Z kolei na Britannicu dokonano modernizacji tej części statku, wzmacniając go o dodatkowe złącza, co prawdopodobnie wskazuje na to, że konstruktorzy byli świadomi błędnej konstrukcji Titanica.

10) Podczas załadunku węgla wybuchł pożar w bunkrze W, znajdującym się tuż obok grodzi nr 5, oddzielającej kotłownię nr 5, od 6. Czy był to przypadek ? Pożar ugaszono dopiero w przeddzień katastrofy. Strawił on gródź nr 5, która pękła podczas agonii ok. 1.30 ułatwiając wodzie drogę do wnętrza statku i tym samym przyspieszając katastrofę.

11) Ciekawi mnie również fakt, iż New York Times jako pierwszy poinformował o katastrofie już 15. kwietnia w wydaniu miejskim (wyd. główne - godz. 12.00), podczas, gdy w rzeczywistości informacja o zatonięciu nie była nawet jeszcze pewna. Inne amerykańskie gazety nawet 16. kwietnia pisały, że wszyscy przeżyli, albo, że uszkodzony T. zmierza do Halifaxu. Dzięki temu NYT stał się pierwszorzędną gazetą USA (status ten utrzymuje do dzisiaj), a jego akcje wzrosły niewyobrażalnie.

12) Podczas posiedzenia brytyjskiej komisji jeden z głównych konstruktorów T. zasugerował, że uszkodzenia wywołane w wyniku kolizji mają bardzo niewielką skalę. Był to Edward Wilding. Jego zdaniem całkowita ich powierzchnia nie powinna była przekraczać 1,5 m2. Oszacował to bez specjalistycznego sprzętu i ekspedycji badawczej. Czyżby był świadomy błędnego nitowania płyt poszycia ? Nie od dziś bowiem wiemy, że pęknięcia i liczne otwory powstały (podczas kolizji) w miejscach scalania blach stalowych tworzących korpus statku.

13) Wszyscy znamy również książkę "Futility" (Próżność, Daremność), którą napisał niejaki Morgan Robertson w 1898 roku, czyli na 14 lat przed katastrofą T. Utwór ten opowiada o największym statku świata, 800 stóp długości, 40 tys. ton BRT, który podczas swojej bodajże 3. lub 13. podróży przez Atlantyk zderza się z górą lodową i tonie (autor wskazał niemal to samo miejsce, w którym zatonął T.); giną prawie wszyscy z ok. 6000 osób będących na pokładzie, z życiem uchodzi zaledwie 13 osób, a tak duża liczba ofiar spowodowana jest niedostateczną ilością łodzi ratunkowych. Warto dodać jeszcze coś, ten statek nazywał się "Titan" ! Przyznajcie sami, że historia wydaje się być znajoma ! Może ktoś zasugerował się tą książką i postanowił nadać kształt wizji Morgana Robertsona ? Nic nie zmienia jednak, faktu, iż utwór ten mógłby być świetną inspiracją dla potencjalnych sprawców tragedii T. !



Źródła :

> "Niezatapialny" - D. A. Butler

> "Dlaczego Titanic zatonął ?" - film dokumentalny (2009)

> "Ostatnie tajemnice Titanica" - film dokumentalny (2005)

> "Achilles Heel of Titanic" - film dokumentalny (2007)


Mam nadzieję, że nie uraziłem nikogo tymi zagadkami. Ale przyznajcie sami, iż wciąż wiele tajemnic nie zostało odkrytych i rozwiązanych. Liczę na to, że tym tematem wzbudzę Was do głębokiej refleksji ;).

Pozdrawiam ;)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Maciek dnia Pon 14:37, 09 Kwi 2012, w całości zmieniany 50 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tar-Minyatur




Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 2731
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5


PostWysłany: Śro 20:47, 22 Lut 2012    Temat postu:

Wrażenia na gorąco, potem będzie bardzo szczegółowa analiza:
2) O ile pamiętam, i tak dosięgnęło go fatum...
3) Po zderzeniu nikt i nic nie pomogłoby statkowi, nawet Binns, ponieważ żaden innystatek (oprócz "Californiana" i ew. tajemniczego statku) nie był w stanie doń dopłynąć.
5) No, są różne możliwe wyjaśnienia. Może człowiek, który chciał zrabować kamizelki ratunkowe, został pchnięty na wyłącznik, może radiotelegrafiści byli naprawdę dzielnymi ludźmi...
Jednak zagadnienie jest bardzo ciekawe. "Ypiranga" nie słyszała sygnałów z "Titanica" od 11.50pm, czyli ok. 1:52 14A (hmm, właśnie stworzyłem fundament forumowego standardu podawania godzin związanych z katastrofą, hurra), natomiast "Asian" ostatni raz słyszał o 4:58 GMT, czyli równej 2:00 14A.
9) Nie pamiętam tytułu, ale w którymś filmie dokumentalnym wytłumaczono, że nitownica, czyli maszyna używana do wbijania nitów nie mieściła się w rufie i w dziobie, dlatego też nity wbijano tam ręcznie. Dlatego też użyto gorszego żelaza, które łatwiej formować przy użyciu młota.

Dalsze komentarze - kiedy odnajdę ceny akcji NYT sprzed 1986 roku (na razie najstarsze, jakie znalazłem). Ponieważ nie znoszę NYT jak morowej zarazy, ten trop jest dla mnie fascynujący.

Aha... "Bynajmniej" to nie "przynajmniej".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maciek




Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 91
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:46, 22 Lut 2012    Temat postu:

Dziękuję bardzo za odpowiedź, Drogi przyjacielu ;).

2) Fakt, A. Vanderbilt przedłużył sobie życie zaledwie o 3 lata. Zginął bowiem na pokładzie Lusitanii w 1915. No, cóż przeznaczenia nie oszukał ;) .

3) W kwestii J. Binnsa nie miałem na myśli faktu, że pomógłby jakoś specjalnie podczas agonii, bo jak dobrze wiemy Philips był niezawodny, a jego bohaterska postawa uczyniła go postacią niemal legendarną. Chodziło mi głównie o to, że Binns również nie popłynął w dziewiczy rejs T. i postanowił wsiąść na pokład Minnesoty, która wypływała do USA 6. kwietnia, czyli zaledwie 4 dni wcześniej.

5) To nie był zwykły wyłącznik ! To była dźwignia, którą trzeba było konkretnie chwycić, aby wyłączyć bądź włączyć prąd. Poza tym tego typu "urządzenia" nie da się tak po prostu uruchomić w wyniku upadku; z resztą to sprzeczne z fizyką (no, chyba, że w filmie "Oszukać Przeznaczenie" - nie polecam; z resztą na T. było dużo ciekawszych przypadków, jeżeli o to chodzi np. Violet Jessop, czy chociażby przedstawiony powyżej A. Venderbilt).

9) To prawda, nitownica nie mieściła się w dziobowej sekwencji jednostki. Niemniej jednak, nic nie zmienia faktu, iż dziób statku jest najbardziej narażony na jakąkolwiek kolizję i uszkodzenia (co zresztą czas pokazał), a rufa w sumie również (patrz kolizja O. z HMS Hawke - ssący kliwater). Niemniej jednak, jeżeli komukolwiek zależało z jakiś przyczyn na zatopieniu statku, to z całą pewnością musiał wiedzieć, jak przebiegała budowa i, że na dziobie zastosowano nity słabszej jakości. To chyba wystarczająco daje do myślenia.

Z tym "bynajmniej" to jak kto woli, byle by sens i logikę zachować; przecież można i tak ;).


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Maciek dnia Śro 23:56, 22 Lut 2012, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
TITANICzna
Capo di tutti capi



Dołączył: 20 Lut 2006
Posty: 1978
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Włocławek/Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 13:30, 23 Lut 2012    Temat postu:

Akurat w tym przypadku "przynajmniej" byłoby odpowiednie. Tar, czy jest adnotacja o tym w forumowym słowniczku Twojej roboty?

9) Ale przecież już ustalono, że gdyby Titanic uderzył w górę prosto, dziobem, to był nie zatonął, bo chroniłyby go od tego grodzie - i ewentualny zamachowiec tę wiedzę powinien również posiadać. Nity w tej części statku mogły być słabszej jakości, bo inne rzeczy ten fakt rekompensowały.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maciek




Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 91
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 14:14, 23 Lut 2012    Temat postu:

Chodzi mi głównie o to, iż potencjalny sprawca (tudzież sprawcy) powinien był wiedzieć, iż choć kolizja czołowa nie pomoże w zatopieniu statku, to boczne otarcie w przedniej sekwencji, jak najbardziej może przyczynić się do katastrofy.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Maciek dnia Czw 14:15, 23 Lut 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
TITANICzna
Capo di tutti capi



Dołączył: 20 Lut 2006
Posty: 1978
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Włocławek/Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 17:11, 23 Lut 2012    Temat postu:

Szczerze mówiąc dla mnie ten punkt jest absurdalny i przypomina scenę z filmu animowanego, gdzie rekiny poprosiły ośmiornicę o wyrzucenie góry lodowej na powierzchnię oceanu.
Poza tym mniejsza odporność przedniej części nie miała żadnego znaczenia, skoro i te dalsze, silniejsze wiązania bez problemu poddałyby się (i poddały się!) sile lodu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
psrus




Dołączył: 16 Lut 2011
Posty: 771
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 20:53, 23 Lut 2012    Temat postu:

Szczerze mówiąc nie chciało mi się tego wszystkiego czytać, bo i tak nie mam na to czasu. Ale zostałem wstrząśnięty do głębi. Blue_Light_Colorz_PDT_39 Odniosę się do tego co zdążyłem przeczytać, i na co zwróciłem uwagę, i chwyciło moje oko.

Po pierwsze nie wiem jak to wszystko ma dowodzić jakiemuś nadprzyrodzonemu fatum czy czemuś podobnemu. Np. to, że pasażerowie odwoływali rejsy? Po pierwsze bogacze są kapryśni. Po drugie, z pewnego źródła dowiedziałem się, że wszelkie dziewicze rejsy w tamtych czasach owiewane były pewną dozą przesądów związanych z pechem, jednak nie jestem pewien o ile traktowano je bardziej poważnie czy humorystycznie. Zapewne przy rezerwacji miejsc na inne statki też częśc pasażerów odwoływała rezerwację, przebookowywała, ale nikt na to nie zwraca uwagi ponieważ żaden inny statek nie zatonął i nie ma to w przypadku tych statków znaczenia dlatego też nie przywiązuje się do tego wagi.

Po drugie:
Cytat:
Morgan nakazał zmienić grubość nitów z 1 cala na 7/8 cala i grubość kadłuba z 1,25 cala na 1 cal, tylko po to, żeby wymiary te były zgodne z ówcześnie akceptowanymi normami i przepisami.

Dalej piszesz:
Cytat:
Co więcej Morgan był świadomy wadliwej konstrukcji statku.

Skoro nity były zgodne z przepisami, to znaczy że konstrukcja statku nie była wadliwa. Oczywiście w perspektywie ówczesnych przepisów i wiedzy. To niepoważne oceniać jakość stali i nitów wtedy dzisiejszymi przepisami. Dlatego też wszelkie rewelacje na temat nitów i płyt poszycia wkładam między bajki. Jakie poszycie miał Titanic, takie miał każdy inny statek wtedy.

Cytat:
Zmiana trasy nastąpiła 14 kwietnia ok. godz. 17. 30. Kapitan zniwelował dotychczasowy kierunek rejsu o ok. 12-15 mil na południe, chcąc wyminąć akwen o największej intensywności gór lodowych. Decyzja ta w gruncie rzeczy nie była jednak poparta konkretnymi wyliczeniami, Smith nie bazował bowiem na ostrzeżeniach itd.

Podejrzewam że opierał się na doświadczeniu w prowadzeniu statków na tym szlaku.

Co do łącza kompensacyjnego: z tego co wiem, łącze kompensacyjne nie miało większej roli w przełamaniu statku, ponieważ łącze biegnie tylko przez nadbudówkę, przez kadłub już nie, który to stanowi główny element podpory statku. Przełamanie chyba nawet nie nastąpiło dokładnie w miejscu złącza. Ale nie jestem mechanikiem, ani fizykiem.

Ja sam uważam, że zatonięcie Titanica nie było przypadkiem, ale mój punkt widzenia w tej sprawie pozostawię dla siebie. Ale nie uważam że szukanie tu jakichś bulwersujących faktów, łączenie ich w całość, i wnioskowanie o jakimś fatum to właściwe działanie w tej sprawie. Ale - w co kto wierzy.

Poza tym, odkłądając na bok wszelkie kwestie wiary w cokolwiek, samo to że wydarzył się wypadek każe spodziewać się znalezienia dużej ilości "zbiegów okoliczności", które to razem doprowadziły do tego do czego doprowadziły. Ale biorąc na logikę, nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło. Czasem tak się zdarza, że aż tyle czynników sie kumuluje, i wtedy następuje taki skutek - czyli wypadek. Prawdopodobieństwo i przypadek - możnaby rzec! Z perspektywy prawdopodobieństwa i logiki, nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło, że nastąpił taki wypadek w ciągu 100 lat, a może nawet kilku setek lat.

Pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez psrus dnia Czw 20:56, 23 Lut 2012, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
psrus




Dołączył: 16 Lut 2011
Posty: 771
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 20:59, 23 Lut 2012    Temat postu:

Tar-Minyatur napisał:

9) Nie pamiętam tytułu, ale w którymś filmie dokumentalnym wytłumaczono, że nitownica, czyli maszyna używana do wbijania nitów nie mieściła się w rufie i w dziobie, dlatego też nity wbijano tam ręcznie. Dlatego też użyto gorszego żelaza, które łatwiej formować przy użyciu młota.

I oto wyjaśnienie. Ale ludzie lubią przypisywać takim faktom troszkę za zbytnie spirytualnie-fatumistyczne znaczenie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez psrus dnia Czw 21:00, 23 Lut 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tar-Minyatur




Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 2731
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5


PostWysłany: Czw 21:12, 23 Lut 2012    Temat postu:

Punkty 1, 4-6, 8, 11 uznaję za ciekawe i warte rozpatrzenia.
1 tylko pod względem zaangażowania Morgana w jakikolwiek sposób. W połączeniu z punktem 11 - znalazłem wzmiankę, że Morgan był jednym z bankierów, których Adolph Ochs przekonał do pożyczenia mu (w porównaniu z nimi - żebrakowi z małą gazetką) pieniędzy na zakup "New York Timesa" w 1896. Ochs w zamian rzekomo wykorzystał gazetę, by zniszczyć populistycznego kandydata na prezydenta, jakiegoś Bryana, którzy zagrażał interesom bankierów.]
Potrzebne nam jest śledztwo w kwestii Wilde'a. Faktycznie - czy ktoś z nas słyszał o jego działaniach podczas katastrofy, oprócz tylko sugestyj, że to on, nie Murdoch, popełnił samobójstwo?
Edycja: jednak informacja o Ochsie pochodzi z podejrzanie wyglądającej strony - choć może po prostu republikańskiej?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tar-Minyatur dnia Czw 21:14, 23 Lut 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maciek




Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 91
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 2:12, 24 Lut 2012    Temat postu:

Bardzo dziękuję za okazane zainteresowanie Drodzy forumowicze ! ;)


Droga TITANICzno !


Cytat:
Szczerze mówiąc dla mnie ten punkt jest absurdalny i przypomina scenę z filmu animowanego, gdzie rekiny poprosiły ośmiornicę o wyrzucenie góry lodowej na powierzchnię oceanu.
Poza tym mniejsza odporność przedniej części nie miała żadnego znaczenia, skoro i te dalsze, silniejsze wiązania bez problemu poddałyby się (i poddały się!) sile lodu.


Niemniej jednak fakt, faktem największe uszkodzenia miały miejsce w przedniej sekwencji statku i to ona była najbardziej podatna na wszelkiego rodzaju kolizje.


Drogi Psrusie ! ;)


Cytat:
Szczerze mówiąc nie chciało mi się tego wszystkiego czytać, bo i tak nie mam na to czasu. Ale zostałem wstrząśnięty do głębi. Odniosę się do tego co zdążyłem przeczytać, i na co zwróciłem uwagę, i chwyciło moje oko.


Dziękuję bardzo, że mimo wszystko przeczytałeś i odpisałeś. Jeżeli bardzo Tobą wstrząsnąłem to wybacz. Chciałem po prostu podzielić się swoimi spostrzeżeniami, które od jakiegoś czasu nie dawały mi spokoju.

Cytat:
Po pierwsze nie wiem jak to wszystko ma dowodzić jakiemuś nadprzyrodzonemu fatum czy czemuś podobnemu.


Szczerze mówiąc, nie wierzę w tego typu rzeczy. Staram się myśleć logicznie i racjonalnie. Na świecie nic nie dzieje się od tak.

Cytat:
Skoro nity były zgodne z przepisami, to znaczy że konstrukcja statku nie była wadliwa. Oczywiście w perspektywie ówczesnych przepisów i wiedzy. To niepoważne oceniać jakość stali i nitów wtedy dzisiejszymi przepisami. Dlatego też wszelkie rewelacje na temat nitów i płyt poszycia wkładam między bajki. Jakie poszycie miał Titanic, takie miał każdy inny statek wtedy.


Nie oceniam stali w porównaniu do ówczesnych norm. To olbrzymia różnica, szczególnie, że mówimy o standardach panujących wiek temu (wtedy stal produkowano w małych proporcjach; była bardzo zanieczyszczona licznymi związkami w postaci siarczki manganu itp.) Poza tym w 9) wyraźnie jest o tym napisane.

Przeczytaj :

Cytat:

9) Ciekawi mnie też to, dlaczego nity użyte w przedniej, jak i rufowej części kadłuba (tylko w tym miejscu) były wykonane z kutego żelaza. W filmie "Dlaczego zatonął Titanic ?" jest mowa o tym, że dla zrekompensowania... . Pytanie tylko czego ? Czyżby w grę wchodziły koszty finansowe ? W tym samym też filmie specjalista w zakresie stali udaje się do stoczni H & W i zdobywa informacje, jakoby stal, z której wykonano fragmenty poszycia rzeczywiście była słabszej jakości, a mianowicie 3* w czterostopniowej skali ( i nie mam tu na myśli zanieczyszczeń podczas produkcji, czy porównywania do współczesnych wymogów).


Jeżeli chodzi zaś o samego J. P. Morgana, to mam na myśli przede wszystkim inne aspekty konstrukcji statku (skorygowałem to w poście), które mogły odegrać kluczową rolę w tej historii. Więcej możemy o tym przeczytać w książce Brada Matsen'a pt.:"Ostatnia Tajemnica Titanica". Jest tam też poruszana chociażby kwestia wadliwie skonstruowanych łączy kompensacyjnych. Poza tym nieobecność Morgana na pokładzie nie była argumentowana jakoś specjalnie przekonująco, o czym z resztą również napisałem. Z resztą, czy nie wydaje się Wam dziwne, że tak wpływowa osoba i zarazem właściciel statku (najwspanialszej jednostki świata) nie pojawia się podczas dziewiczej podróży ?


Cytat:
Co do łącza kompensacyjnego: z tego co wiem, łącze kompensacyjne nie miało większej roli w przełamaniu statku, ponieważ łącze biegnie tylko przez nadbudówkę, przez kadłub już nie, który to stanowi główny element podpory statku. Przełamanie chyba nawet nie nastąpiło dokładnie w miejscu złącza. Ale nie jestem mechanikiem, ani fizykiem.


Muszę przyznać, że to bardzo trafna sugestia. Z tego co wiem, owo przełamanie faktycznie miało kształt aproksymacji, więc można by polemizować. Niemniej jednak poświęcono tej kwestii specjalny dokument o tytule "Achilles Heel of Titanic", więc skoro specjaliści uważają, że wada ta mogła w jakimkolwiek stopniu przyczynić się do katastrofy, to myślę, że ta teoria ma jednak jakieś konkretne podstawy. Poza tym uważam, że w tym wypadku mógł zadziałać mechanizm łańcuchowy, i jak jedna część zawiodła, zawiodły i inne.


W kwestii kapitana Smitha zgodzę się, że bazował na bogatym wachlarzu doświadczeń, aczkolwiek wciąż nie daje mi spokoju, że Titanic znalazł się na idealnym kursie kolizyjnym z dużą, wyalienowaną górą lodową.

Cytat:
Poza tym, odkłądając na bok wszelkie kwestie wiary w cokolwiek, samo to że wydarzył się wypadek każe spodziewać się znalezienia dużej ilości "zbiegów okoliczności", które to razem doprowadziły do tego do czego doprowadziły. Ale biorąc na logikę, nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło. Czasem tak się zdarza, że aż tyle czynników sie kumuluje, i wtedy następuje taki skutek - czyli wypadek. Prawdopodobieństwo i przypadek - możnaby rzec! Z perspektywy prawdopodobieństwa i logiki, nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło, że nastąpił taki wypadek w ciągu 100 lat, a może nawet kilku setek lat.


Nie zgodzę się z Twoim zdaniem, choć oczywiście szanuję je. Nie uważam jednak, że nic się nie stało. Śmierć blisko 1500 osób, w tym wielu najznamienitszych ludzi świata, mających olbrzymie wpływy i bogactwa, nie może być dziełem przypadku. Strach pomyśleć, co było, gdyby na pokład weszli jeszcze inni "wielcy" ludzie (patrz J. P. Morgan, A. Vanderbilt). W ciągu jednej nocy życie straciła praktycznie cała śmietanka towarzyska Europy i Ameryki początku XX wieku, już o ubogich (ale w gruncie rzeczy z pewnością nie gorszych) emigrantach nie wspominając. To wydarzenie odbiło trwałe piętno także na współczesnym obrazie świata. Zmieniło ludzką mentalność i stało się początkiem końca epoki edwardiańskiej. Co najciekawsze wg niektórych historyków zaznaczyło początek nowej epoki historycznej, a mianowicie czasów współczesnych.



Drogi Tar-Minyatur !

Dzięki wielkie za zainteresowanie i aprobatę.

Cytat:
Punkty 1, 4-6, 8, 11 uznaję za ciekawe i warte rozpatrzenia.
1 tylko pod względem zaangażowania Morgana w jakikolwiek sposób. W połączeniu z punktem 11 - znalazłem wzmiankę, że Morgan był jednym z bankierów, których Adolph Ochs przekonał do pożyczenia mu (w porównaniu z nimi - żebrakowi z małą gazetką) pieniędzy na zakup "New York Timesa" w 1896. Ochs w zamian rzekomo wykorzystał gazetę, by zniszczyć populistycznego kandydata na prezydenta, jakiegoś Bryana, którzy zagrażał interesom bankierów.]
Potrzebne nam jest śledztwo w kwestii Wilde'a. Faktycznie - czy ktoś z nas słyszał o jego działaniach podczas katastrofy, oprócz tylko sugestyj, że to on, nie Murdoch, popełnił samobójstwo?
Edycja: jednak informacja o Ochsie pochodzi z podejrzanie wyglądającej strony - choć może po prostu republikańskiej?


Muszę przyznać, że to wyjątkowo intrygujące i dające dużo do myślenia. Coś czuję, że trzeba będzie dokładniej przyjrzeć się sprawie J. P Morgana. ;)

Pozdrawiam !


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Maciek dnia Pią 20:21, 24 Lut 2012, w całości zmieniany 12 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
TITANICzna
Capo di tutti capi



Dołączył: 20 Lut 2006
Posty: 1978
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Włocławek/Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 13:16, 24 Lut 2012    Temat postu:

Maciek napisał:


Droga TYTANICzno !


TITANICzno, wolałabym jednak.

Cytat:
Niemniej jednak fakt, faktem największe uszkodzenia miały miejsce w przedniej sekwencji statku i to ona była najbardziej podatna na wszelkiego rodzaju kolizje.


Trudno żeby góra lodowa napadła na statek od tyłu. Zresztą trzymam się tego co powiedziałam wcześniej - uderzamy przodem, nie toniemy; odbijamy się kilkakrotnie bokiem i już nie ma ratunku.

Cytat:
Śmierć blisko 1500 osób, w tym wielu najznamienitszych ludzi świata, mających olbrzymie wpływy i bogactwa, nie może być dziełem przypadku.

Wiem że to nie było do mnie, ale się wtrącę: kwestia gustu, dla mnie może.

Morgan może być podejrzaną osobistością, ale nie wierzę że przydmuchał górę lodową na środek Atlantyku.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maciek




Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 91
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:43, 24 Lut 2012    Temat postu:

Oczywiście już poprawiałem, TITANICzno !

Cytat:
Trudno żeby góra lodowa napadła na statek od tyłu. Zresztą trzymam się tego co powiedziałam wcześniej - uderzamy przodem, nie toniemy; odbijamy się kilkakrotnie bokiem i już nie ma ratunku.


Mam na myśli przednią sekwencję w stosunku do długości całego kadłuba. Poza tym kolizja rufowa też jest możliwa, bo niby dlaczego 5 ostatnich komór sięgało pokładowi D.


Cytat:
Wiem że to nie było do mnie, ale się wtrącę: kwestia gustu, dla mnie może.

Morgan może być podejrzaną osobistością, ale nie wierzę że przydmuchał górę lodową na środek Atlantyku.


Chyba źle mnie zrozumiałaś. Istnieje kilka podejrzanych faktów odnośnie jego osoby, które warto rozpatrzeć. Napisał o tym też Tar-Minyatur! No, chociażby "powiązania" z NYT.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Maciek dnia Pią 20:24, 24 Lut 2012, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Seraphiel




Dołączył: 03 Lis 2007
Posty: 755
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5


PostWysłany: Pią 14:36, 24 Lut 2012    Temat postu:

Określanie Morgana jako "podejrzanej" postaci uważam za mocne niedopowiedzenie. Był on zwyczajnym kłamcą i złodziejem. Nie wiem czy miałby jakiś powód by zatapiać statek (owszem, góry lodowej przedmuchać na środek oceanu nie mógł ale mógł pchnąć statek na jej kurs). Zmniejszenie grubości nitów mogło wynikać ze zwyczajnej oszczędności. Bo po co dawać grubsze skoro można dać cieńsze i dalej będą zgodne z przepisami?

Przepraszam że odpowiadam jak na razie tylko na 1, góra 2 punkty ale na wszystkie mam wyrobiony pogląd.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maciek




Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 91
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 16:30, 24 Lut 2012    Temat postu:

Dzięki za odpowiedź, czekam na resztę, Drogi Seraphielu !

Z nitami to z całą pewnością były kwestie finansowe, ale zastanawia mnie, ile Morgan zarobił na tej tragedii ? Istniej wszak prawdopodobieństwo, że otrzymał jakieś odszkodowanie, ale nie brnąłbym w tym kierunku.
Wydaje mi się bowiem, że największe korzyści z katastrofy odniósł jednak New York Times i Cunard Line.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Maciek dnia Sob 16:21, 25 Lut 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
TITANICzna
Capo di tutti capi



Dołączył: 20 Lut 2006
Posty: 1978
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Włocławek/Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 11:38, 25 Lut 2012    Temat postu:

Seraphiel napisał:
ale mógł pchnąć statek na jej kurs).

Ale czy ktokolwiek wiedział że góra lodowa sobie tam tak ładnie, daleko do innych, dryfuje? Tego typu teorie do mnie akurat nie przemawiają.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Katastrofa Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Bright free theme by spleen stylerbb.net & programosy.pl
Regulamin