Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna


Titanic (2012)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Filmy o Titanicu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
adonae




Dołączył: 10 Kwi 2012
Posty: 76
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 20:46, 15 Kwi 2012    Temat postu:

Na razie nie mam za bardzo czasu oglądać tej wersji, ale po obejrzeniu zdjęć i zwiastunów zniechęca mnie trochę wygląd aktorów... jest w nich coś zbyt współczesnego, mimo strojów z epoki jakoś mnie nie przekonują. To samo mam gdy oglądam Downton Abbey - wszyscy są jakby za gładcy, zbyt misternie wystylizowani, a przez to też nijacy. Tutaj odnoszę to samo wrażenie.

Mam tylko pytanie - którego oficera gra ten przystojniaczek? ;))
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
psrus




Dołączył: 16 Lut 2011
Posty: 771
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:20, 15 Kwi 2012    Temat postu:

Ja też w końcu kiedyś musze obejrzeć.
A ten oficer, to pewnie Lightoller albo Lowe. Blue_Light_Colorz_PDT_11


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
adonae




Dołączył: 10 Kwi 2012
Posty: 76
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:27, 15 Kwi 2012    Temat postu:

To może ktoś kto ogląda podpowie?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Godzilla




Dołączył: 01 Paź 2010
Posty: 310
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Warsaw
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:49, 15 Kwi 2012    Temat postu:

Lowe.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
adonae




Dołączył: 10 Kwi 2012
Posty: 76
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 0:27, 16 Kwi 2012    Temat postu:

O, jak miło Blue_Light_Colorz_PDT_15

Oficer Lowe ma szczęście do wcielających się w niego aktorów - zazwyczaj przyciągają uwagę damskiej publiczności. Jednak Ioan Gruffudd pozostaje dla mnie bezkonkurencyjny.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
psrus




Dołączył: 16 Lut 2011
Posty: 771
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 18:14, 16 Kwi 2012    Temat postu:

adonae napisał:
Oficer Lowe ma szczęście do wcielających się w niego aktorów

Bo sama jego osoba jest inna niż wszystkie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
adonae




Dołączył: 10 Kwi 2012
Posty: 76
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 22:18, 16 Kwi 2012    Temat postu:

psrus napisał:
adonae napisał:
Oficer Lowe ma szczęście do wcielających się w niego aktorów

Bo sama jego osoba jest inna niż wszystkie.

Co chcesz przez to powiedzieć?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
psrus




Dołączył: 16 Lut 2011
Posty: 771
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 22:30, 16 Kwi 2012    Temat postu:

adonae napisał:
psrus napisał:
adonae napisał:
Oficer Lowe ma szczęście do wcielających się w niego aktorów

Bo sama jego osoba jest inna niż wszystkie.

Co chcesz przez to powiedzieć?

No, wystarczy przezcytać samego Butlera. A Lowe np. sam nazwał siebie "trudnym przypadkiem", przynajmniej według tej książki. Jedyny wyruszył łodzią wyławiać żywych.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tar-Minyatur




Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 2731
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5


PostWysłany: Wto 21:22, 17 Kwi 2012    Temat postu:

Jakie są Wasze wrażenia po obejrzeniu całości? Ja ostatecznie jestem jednak w stanie wybaczyć Fellowesowi ten serial, w końcu był tylko scenarzystą, nie był twórcą serii. Zresztą pod każdym względem oprócz aspektu poprawności historycznej i merytorycznej jest to bardzo dobry serial, choć może trudny do zrozumienia dla masowego widza. Gra aktorska jest bez zarzutów, a kilka postaci zagrano wprost świetnie. Reżyseria również była dość sprawna. Podobało mi się ukazanie przełamania statku jako odejście od kanonu pokazywania go wyznaczonego przez 2 poprzednie filmy.
Prawdziwą tragedią tego serialu była forma. Zadziałaby ona, gdyby całość była 2-3 razy dłuższa...
I końcówka jest trochę niesatysfakcjonująca. Owszem, ostatnie ujęcie było ładne, ale nawet lakoniczna "A Night to Remember" skończyła się z 6 godzin później.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
pawelsz




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 58
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5


PostWysłany: Czw 1:20, 10 Maj 2012    Temat postu:

Witam,

Czy ktoś orientuje się ile (i jak długich) jest części tego serialu ? Nie miałem możliwości obejrzeć ich w TV. Z tego co czytałem miało być ich 4. Jak na razie widziałem na Youtube 2 części po półtorej godziny każda. Czy to możliwe, że pojawią się jeszcze dwa półtoragodzinne odcinki ?

Pozdrawiam,

Paweł


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tar-Minyatur




Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 2731
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5


PostWysłany: Czw 20:38, 10 Maj 2012    Temat postu:

Są albo 4 odcinki po trochę ponad czterdzieści minut, opowiedziane achronologicznie, albo 2 po półtorej godziny, prawie chronologiczne, z tym tylko, że drugi zaczyna się trochę wcześniej, niż kończy się pierwszy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
pawelsz




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 58
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5


PostWysłany: Sob 23:14, 12 Maj 2012    Temat postu:

Aha. Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź. Czyli wnioskuję, że obejrzałem całość.

Pozdrawiam,

Paweł


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
FigaZMakiem




Dołączył: 06 Maj 2012
Posty: 13
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: 100-lyca
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 19:36, 31 Maj 2012    Temat postu:

Ze scenariusza i zgodności z faktami jestem zadowolona, ale jeśli chodzi o aktorstwo to niekoniecznie o efektach specjalnych już nie mówiąc bo na oko widać że to niski budżet (z tymi dwoma rzeczami akurat znacznie lepiej było u Camerona, nawet jeśli wiele postaci zostało schrzanionych przez scenariusz).
No i aktor grający Murdocha był trochę za stary Blue_Light_Colorz_PDT_08


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Seraphiel




Dołączył: 03 Lis 2007
Posty: 755
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5


PostWysłany: Śro 5:31, 05 Wrz 2012    Temat postu:

Ponieważ cierpię dziś na bezsenność oglądnąłem ten mini-serial. A raczej przeglądnąłem urywki oglądając normalnie dopiero od zderzenia.
I tu mój pierwszy zarzut - co za kretyn wymyślił sobie by opowiadać wszystko achronologicznie, nie uczyli w szkole dla scenarzystów że takie coś skutecznie może zabić akcję? (co zresztą zrobiło).
W każdym razie oglądnąłem część pierwszego odcinka (w której zdecydowałem że umrę z nudów oglądając wszystko) i większość scen tonięcia - tak mi się wydaje...

Dalej. Film jest szary. Tak, właśnie szary. Pierwsza klasa wygląda w najlepszym wypadku jak 2. Lokacje też zresztą wyglądają nieznośnie szaro i bezbarwnie.

Tak przejdę do kolejnego punktu. Najbardziej podobnym wnętrzem do prawdziwego statku w tym serialiku były chyba promenady... Choć nie, korytarze na pokładzie B były podobne. Nie uświadczyłem klatki schodowej chociaż może po prostu ją przeoczyłem przy przeskakiwaniu scen. Jadalnia pierwszej klasy to śmiech na sali podobnie jak palarnia. Nie pamiętam żebym zauważył którąś ze "specjalnych" kabin I klasy. Ogólnie jeśli chodzi scenografię - dno.

Scena ewakuacji i tonięcia - żadnego poczucia zagrożenia, żadnej akcji. Nic. I mam wrażenie że troche za jasna ta noc była.

Najciekawszymi momentami w całym filmie były chyba scena z matką zdaje się która mówi oficerowi że chłopak ma tylko 17 lat (z ciekawości, przeżył?), a potem stwierdza to co ja stwierdzam zawsze. "First, not only."
Druga scena która faktycznie mi się spodobała a raczej wzruszyła to ojciec który znalazł córkę ale nie mając szans na przeżycie mówi jej że usiądą tu i mocno się przytulą.

Ogólnie nie poleciłbym tego serialu nikomu. Jeśli film Camerona odbiegał "nieco" od tego co było naprawdę to ten serial nie widział poprawności historycznej na horyzoncie. Pomijam fakt że kilka kadrów było brzydko mówiąc "zerżniętych" od Camerona.

Ah, i jeszcze rozbawiła mnie scena kiedy płyną na górę lodową. Zastanawiałem się czy oficer wyskoczy jeszcze do łazienki nim wyda rozkazy.

Ah2. I czy to ja źle zrozumiałem czy może oni faktycznie winą za walnięcie w górę obarczyli kapitana bo niby chciał przyśpieszyć i zawitać wcześniej do portu?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Seraphiel dnia Śro 5:37, 05 Wrz 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Emhokr




Dołączył: 24 Lut 2014
Posty: 407
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Warsaw
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 10:33, 11 Kwi 2015    Temat postu:

Skasowałam swój stary post, który był zbyt optymistyczny. Oglądanie czegoś po łebkach nie jest zbyt miarodajne...
Wczoraj, leżąc w łóżku z eleganckim choróbskiem (które akurat wchodzi w fazę kulminacyjną i zwyczajnie zdycham) postanowiłam "uczcić" 10 kwietnia, czyli 103 rocznicę wypłynięcia Titanika. Z racji, że oglądałam to już pobieżnie uznałam, że trzeba się oddać sprawiedliwej ocenie i zaliczyć serial w sposób dokładny.
To. BYł. Błąd.

Oglądałam wersję 2x 1h30min.
Pewne rzeczy zaznaczone w I, potem rozwinięte w II.

Poza masakrą w doborze aktorskim, którą wcześniej w jakiś sposób pominęłam...masakra podczas gry! Zero warsztatu, mdłe to wszystko jak cholera! Zdecydowanie rekord bije ukochana moja scena z innej wersji... "icebreg, right ahead".. Otóż. W tym fantastycznym serialu Moody odbiera telefonik, z mega stoickim spokojem. Po chwili z radochą wrecz mówi wyżej przytoczone zdanie. Na to Murdoch podchodzi sobie do okienka i wpatruje się w górę. Po upływie jakiegoś czasu wydaje rozkaz 'hard a starboard, full ahead". Mówi to tak, jakby zamawiał frytki w knajpie. Z hamburgerem. O coli zapomniał tylko, bo nie pojawia się druga część rozkazu, która miała zmienić ustawienie statku, żeby nie oberwał w swój wielki zad. Ale co tam. Nawet w filmie z 1958 roku, gdzie też nie czuć za bardzo emocji postaci, ta scena jest dużo bardziej wstrząsająca.

No nic. Zacznijmy jednak od początku... oczywiście przyczepiam się do bardzo wielu pierdół, na które ktoś nie związany z Titanikiem (ok, może za dużo powiedziane "związany". ale na pewno porąbany na tym punkcie) uwagi nie zwróci. Ale że to forum Titanicaddict...

Mundury oficerów skrojone fatalnie. O tym, ze każdy z nich ma krawat zawiązany na odwal się, nie wspomnę. Scena, gdy Lightoller i Lowe sprawdzają, ile cebuli jest w magazynie - przesliczna. Kwintesencja pracy oficerów mostkowych. Ponadto 10 kwietnia odkryli, że mają pożar w bunkrze przy grodzi, co jest bzdurą do kwadratu. Mniejsza z tym. Szczegół techniczny ;) Lowe ma tu jeszcze jaja przez chwilę. Krótką chwilę, bo potem jest jak u "Hiczkoka" - trzęsienie ziemi, a potem napięcie rośnie. Ok, tu nie rośnie napięcie a załamka.

Pokazano kilka innych wnętrz jak restauracja a la carte, jadalnia stewardów i służby I klasy, zaznaczono istnienie II klasy, co chyba jeszcze nigdy się nie zdarzylo.. A nie, było. W serialu SOS Titanic z 1979 roku, gdzie Lawrence'a Beesleya zagrał nie kto inny, a późniejszy, jakże nam wszystkim znany, Lovejoy, przydupas Cala. W jadalni na D stoły jakieś ogromne, przestrzeni że hoho... Wtopa kolejna - Astor i jego poczucie humoru. Tu ma niezłe, a w realu był raczej gburowaty.

Pojawia się orkiestra. Grają nie wiadomo gdzie. Obstawiam, że miał to być salon I klasy. Skąd się tam wzięli, nie wiem. Gorzej, że radosnie pląsa do muzyki spora ilość ludzi! HA! Skąd ta kretyńska tendencja do wrzucania jakiś buszmeńskich tańców? Na Titanicu może i pod pokładem się bawili, ale w I klasie stanowczo balów i tany tany nie było.

Nabożeństwo w salonie I klasy określono tu ANGLIKAŃSKIM. O, zgrozo. To było ekumeniczne śpiewanie psalmów i hymnów, a nie regularne modły... Poza tym kilka wpadek z wiekiem postaci, ale ok. Niech im będzie.

Rewelacją jest podryw, jakiego dokonuje dyskretnie Lights na osobie aktorki Dorothy Gibbson (nota bene, zagrała ona potem w etuduzie o zatonięciu Titanica w 1912). Ba, nawet z nią tanczy! Ona tu jest i tańczy dla mnie, bez wątpienia tak myślał. Zmieniono też nazwisko szefa palaczy, ale to pierdoła... Billy Black, zamiast Barret..

Lightoller miał chyba funkcję kuli - szpieguli na Titaniku. W tym serialu nic nie robi tylko snuje się po wnętrzach. A to na nabożeństwo wpadnie, a to połazi i poinwigiluje ludzi... Na kolacji u Wiedenerów kpt Smith, wg twórców serialu, wystąpił...w smokingu. Albo w garniaku, siedzi i zajada, trudno określić...choć kokardka pod szyjką...hmm.Ale to nie koniec niespodzianek. Otóż, nagle trafia na mostek (już w mundur odzian) i tam stara się przekonać Ismaya, że nic, tylko zwiększyć prędkość, żeby zyskać pół dnia. Ismay na to "nie, nie z tego słynie WSL" itd. Ja już pomijam komu ewentualnie zależalo na podkręceniu prędkości... Ale, do jasnej cholery, Ismay (i Andrews, swoją drogą) na mostku byli ostatni raz w Southampton, jeszcze, zanim statek odplynął. Potem pofatygowali się nań, kiedy wiadomo było, ze walnęli w lód. Po 96 godzinach od ostatniej wizyty tam... To jednak nie koniec newsów. Dowiedziałam się z tego serialu, że zanim poszedł spać, kpt Smith udał się na...OBCHÓD STATKU! Łii! Służbista, nie ma co..na szczęście nie był sam... w międzyczasie popiernicza po statku... LIGHTOLLER. Kapitan znał 90% ludzi po nazwisku, taki miał łeb, obojętne, czy z I, II czy III klasy.

Potem uderzają w górę. Co już opisałam. Po tym, jak Murdoch w końcu się zdecydował coś zrobić, a kwatermistrz sobie zakręcił kółeczkiem (gdyby miał gdziez robic zimny łokieć, to pewnie by to uczynił), po uderzeniu, następuje wspaniały moment, kiedy pierwszy drze się na wszystkich na mostku (ciekawam, co tam np Lowe robił o tej porze..?) aby poszli szukac kapitana. A kapitan co? Łazi po statku i znajduje Andrewsa z którym debatuje w kotłowni nad tym, co dalej ze statkiem będzie. Kotły oszukane, wcale nie podobne. Chyba, że do tych z Mauretanii...

Tradycyjnie Lightoller nie chadza w gaciach od piżamy. Za to Ismay popyla w pełnym garniaku. Lowe poznaje Ismaya na korytarzu i jest bardzo służalczy w stosunku do niego i grzeczny. Szalupę Duff Gordonów wodują na początku. Astor wsadza żonę z zupełnie innego miejsca, niż powinien. A potem pojawia się jakiś mostkowy oficer (chyba Lowe, ale już nie zczaiłam, gorączka i załamanie wzięły górę) pod pokładem, w III klasie, gdzie pilnuje ze stewardami porządku. Lightoller za to pojawia się w salonie i wpada, zupełnie przypadkiem, na aktoreczkę, której daje kilka dobrych rad i flaszkę. Sweet <3

W tym czasie Andrews od długiego czasu siedzi sobie sam w palarni (..przy dziwnym kominku) - potem dosiada się Guggenheim i jego służący. I kto się tam pojawia? Stawiam, że nie zgadniecie. Tak, to on. Charles Lightoller.

Trochę zamieszania, dość nudnego i kończy się I część.

Z marszu obejrzałam II, bo uznałam, ze się wiecej nie zmuszę. A chcialam mieć tę traumę za sobą.

Druga część to spora ilość scen rozwiniętych z I. Niewątpliwy plus za ukazanie napięć między katolikami a protestantami w Irlandii w 1912. Taak, tło historyczne im się udało. Minus za zbyt późne ukazanie dysputy o łodziach między Andrewsem, Pirriem i Ismayem. Poza tym to raczej nie w stoczni się dzialo, ale co tam. Obecny przy tym był jeszcze Carlisle (nawet przywołano jego nazwisko! Szacun za to, poważnie!). Wspomiano o próbach na morzu . Plus za to mają. Podobnie jak za ukazanie zmian personalnych. Nie czaję tylko czemu odbywa się rozmowa o tym, że Wilde plywał na Olympiku i udowadniane jest to słownie Murdochowi i Lightollerowi. Jakby nie wiedzieli...

Lowe i Light łażą sobie 9.04 po porcie. Mhm. Wtedy jeszcze testy inspektora ds. emigracji były, wszyscy łazili ponurzy i wściekli, bo Clarke był wybitnie upierdliwy i mógł im wstrzymać homologację, a to oznaczałoby przesunięcie rejsu.. poza tym od dnia opuszczenia Belfastu do dnia wypłynięcia z Southampton odbywały się regularne wachty. Ok, nadzorowali i załadunek,tak, byli poza statkiem, ale na spacerki to raczej niekoniecznie? Chyba, że to mialo być na zasadzie pójścia do magazynów, żeby sprawdzić ilość cebuli.. jeśli tak to przepraszam...i zwracam honor.

Koleś, który jest pasażerem III klasy ma klucze (!!!) do kabiny! Dobre. Nie jest to jednak koniec niespodzianek. Miłość kwitnie na Titanicu bez wątpienia. On był stworzony do miłości. To nawet Jack i Rose byli opóźnieni. Tu koleś oświadcza się panience po 4 dniach znajomości, a ta niemal zgadza się za niego wyjść. Niemal, bo koleś, jak ostatnia świnia, zamarza ( w tej ciepłej wodzie ;p )

Plus za Astora i wypuszczenie psów. Co prawda nie mamy 100% pewności, że to on je wypuścił, ale istnieje takie prawdopodobieństwo. A przynajmniej taka legenda powstała... W każdym razie tu je wypuszcza, a po chwili...daje swoją suke Kitty jakiejś babce, która ma ją przekazać Madeleine! Może nie doczytałam, ale Kitty zginęła na Titanicu.

Statek się nie zdążył jeszcze przechylić, a im szalup zabrakło. Pomijam, że ostatnie dwie składane wodowano już w momencie wdarcia się wody na pokład łodziowy... No, ale im ich zabrakło dużo wczesniej. Z tym, że po chwili się znajdują. W "Nie ma mocnych" jest tekst: "kombajn nie igla, każdy wytropi". Podobnie musiało być z tymi szalupami.

Panika dość spokojna, bardziej piknik niż tonący statek. Mamy powtórkę ze sceny grzebania w zamku pod wodą, mamy jak w scenach dodanych u Camerona zatapione dziecko z ojcem przy bramie (chwyta za serce, nie powiem..podobnie jak babka, która szuka synka, mając na ręku małą córkę...nie wspomnę, że to powtórka z roku 1996, taki mały szczególik...ale nie o tym miało być...moment, kiedy woda wchodzi na łodziowy i podtapia tę rodzinę , a zwłaszcza to małe dziecko, które wczesniej nie chce wejść do szalupy z kims innym i czepia się kurczowo matki - mrozi). W końcu czas na upadek komina, pod którym zginął Astor. Hym. Statek średnio zalany, a komin fik ..na boczek. No, można i tak. Astor zanim nim oberwał starał się Wiedenera reanimować.

Plus, i to mega, za zatonięcie statku. Realne, niezłe. Co prawda za szybko mu gasną światła po przełamaniu i potem rufa za długo sterczy i jest za mało pod wodą, ale jest to lepsze niż u Camerona. Przede wszystkim pęka pod niższym kątem. Potem rufa chwilę dryfuje, idzie na bok i tonąc do pionu. Fajne ujęcie jak to widać z łodzi, w oparach, które faktycznie świadkowie przytaczali w opisach tej nocy. Podoba mi się. Podobne do tego, co opisał na Carpathii i kazał narysowac Jack Thyler.

Noc..noc za jasna. Za mało oddane zimno wody i powietrza. Znowu źle poumieszczani ludzie w łodziach. Genialne przedstawienie Duff gordonów. No i Harold Godfrey Lowe. M.A.S.A.K.R.A. Bez jaj. Pinda, nie chłop z charakterem. Przesadza ludzi z łodzi do łodzi, jakby miał umrzeć zaraz. Znajduje kolesia przebranego za babkę i dobrze, że się nie zarumienił i falsetem nie powiedział "ojoj". Potem szuka zywych tak anemicznie, że odechciałoby mi się być wyciaganą. Znajduje niby 3 osoby (coś mało...) przy czym dwóch panów to oczywiście chłop jednej, a mąż drugiej bohaterki akurat z tej łodzi, obok której się zatrzymali. Jak to mówią...góra z górą się nie zejdzie, a człowiek z człowiekiem tak ;p (Albo lód z kadłubem ;) )

Podobało mi się pokazanie innych ludzi niz tylko Astor, Guggenheim czy Duff Gordonowie. Praktycznie pominieta M. Brown, a szkoda, bo lubię babkę. Nie ma chłopaków od Marconiego. Fajnie pokazane nastroje między klasami, a także napięcia dotyczące pochodzenia w ramach jednej klasy. Plus ogromny za II klasę.

Znając kilka ekranizacji Titanika w tej widzę inspiracje z 1953 roku. Czyżby autorzy myśleli, że kiedy sięgną do mniej znanego filmu, to im wyjdzie nieźle? Kilka scen jest żywcem wyjetych z tamtej wersji. Choć były to inne czasy, inne pieniądze i inna moda na przekazywanie swoich emocji na ekranie i planie, to jednak tam aktorzy GRAJĄ! Tu nie. Był już taki moment, że gdybym miała pistolet, to zachowałabym się jak Sherlock. Trzy strzały w ścianę i okrzyk "I'm bored!".Jak była kolacja wydana przez Wiedenerów na część kpt Smitha to okazało się, że w jadalni na D poza 2 osobami nikt nie jadł, bo wszyscy byli w restauracji. Kurza dupa. To tak jak kretyńskie tańce. Po kiego wala takie bzdety ładować? Juz olac to, czy Lightoller łazil wszedzie jak pies tropiący (jednoznaczna inspiracja wersja z 1958).

Powiem tylko jedno, po rzetelnym obejrzeniu całości: jednak, zdecydowanie, rozczarowanie. Spodziewałam się czegoś fajnego, zwłaszcza, że wpletli tam inne wątki, jak np z wykańczania wnętrza, właśnie z nastrojów panujących w Irlandii wtedy, zmian personalnych ... (i liczenia cebuli). A wyszła popelina. Cholera, nie trzeba pokazywać kopuły nad schodami, schodów czy innych najbardziej znanych wnętrz. Można poprzenosić akcję w inne miejsca, ale..właśnie... AKCJĘ! Niech się dzieje! Cokolwiek.

Nawet przezyłabym dobór aktorów. Ale niech GRAJĄ, a nie się snują. Gdyby to miało lepszą fabułę, a nie kupę popłuczyn po temacie, gdyby aktorzy jakkolwiek działali, a nie byli tylko , to mogłoby być nieźle.

NIestety, obawiam się, że nie można o Titanicu zrobić filmu czy serialu ze zbyt wieloma wątkami. Wychodzi własnie wtedy taki szajs. Jedyna alternatywa to pokazanie historii statku z jedną, góra dwoma głównymi historiami. W wersji z 1958 roku nie ma wyodrębnionej jednej historii (chociaż, na I planie jest hiroł Lightoller, którego Kenneth Moore zagrał bardzo dobrze, choć może za wielki supermen z niego; pojawiają się inne postaci, ale prym wiedzie II oficer; zreszta jadący nie wiadomo czemu pociągiem do Southampton. I ucieszony, że będzie II...byle na Titanicu... tam też wrzucili kretyńska scenę chrzczenia statku WSL). W tym serialu skaczą od osoby do osoby. Zresztą, tu ani dobrej historii o relacjach międzyludzkich, ani o statku.

Ismay tragiczny (ok, jestem uprzedzona do tego konkretnego aktora...). Nie lubię tego człowieka (oryginalu) ale uważam, że powinien być lepszy. Nie będe rzucać nazwiskami, bo niektórym nie powiedza nic, ale ten, który zagrał w 1997 był doskonały, świetnie ucharakteryzowany..i irytujący do bólu! Idealny Ismay (kto zna "Mumię" to może kojarzy prof. Chamberlaina - ten sam aktor...klasa! )

Pomijam to, że mam w głowie wyryte juz twarze aktorów, którzy zdeterminowali moje wyobrażenie o postaciach z Titanica, pomijam to, że oni funkcjonują w mojej świadomości, pomijam ich warsztat, to jednak... są najlepsi. Choć znowu kłamię. Jest kilku ludzi ze statku, którzy we łbie mi siedzą i są to oryginalne postaci, co czasem bywa denerwujace ;) No, może bardziej na Andrewsa pasuje mi aktor z 1958 lub z tego tragicznego serialu. U Camerona irytuje mnie płk. Gracie, dużo za stary, acz samego aktora lubię, ale nie w tej roli koniecznie. Obsada z 1997 roku wcieliła się w powierzone im role nie tylko dając swoje ciała i glosy, ale i dopasowując osobowości! Lowe nie gnie karku przed Ismayem (przecież on nawet go nie poznal), kiedy odkrywa kolesia za babę przebranego, to mało brakuje, a dałby mu w ryj, a nie się zaczerwienił i mało brakowało, a uciekłby - szczęśliwie nie miał gdzie. Light jest męski, a nie irytujący. Wie co robi, a nie łazi jak żyd po pustym sklepie. Moody jest młodym chłopakiem, ale potrafiącym działać. Nie modli się nad telefonem, jakby dopiero co zrozumiał, o co chodzi i nie przekazuje informacji na zasadzie "i wiecie, właściwie to zapomniałem wam powiedzieć, ale dzwonili z góry, bo widzą górę lodową na kursie". Co z tego, ze w serialu włożyli mu w usta dokładnie te same, prawdziwe słowa, które wypowiedział Moody 103 lata temu ( i w 1997 w Titaniku Camerona ;p ) kiedy wyszło to tak beznadziejnie, że brak słów?

Szkoda było czasu. Chyba jednak 14/15 musze sie odstresować i dojść do siebie po tej traumie z jedyną słuszną wersją, jaką póki co stworzono. I choć uważam historię Jacka i Rose za badziewną, to po obejrzeniu tego czegoś dochodzę do wniosku, że jednak nie jest tak źle. Przynajmniej się jej nie oświadczył. Może dopiero doceniam pewne rzeczy w Titaniku Camerona, kiedy poznaję inne, gorsze. Chociaż wciąż uważam, ze gdyby stworzyć kompilację A night to remember i Titanika 1997 powstaloby coś świetnego.

Uff. Koniec wypocin ;p
A i tak niech każdy obejrzy i sam zobaczy i oceni.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Emhokr dnia Nie 21:37, 17 Kwi 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Filmy o Titanicu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 6 z 7

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Bright free theme by spleen stylerbb.net & programosy.pl
Regulamin