Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna


Joseph Groves Boxhall

 
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Załoga i orkiestra
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Loutino




Dołączył: 09 Lut 2015
Posty: 58
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Knurów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 18:04, 24 Lis 2016    Temat postu: Joseph Groves Boxhall

Założyłam ten temat, żeby podzielić się z wami zebranymi przez siebie informacjami o moim ulubieńcu z Titanika. Było już o I, II i VI oficerze, Emhokr napisała o V oficerze, więc teraz IV oficer. Mam nadzieję, że dzięki temu tekstowi ktoś zainteresuje się osobą tego człowieka. Zapraszam do dyskusji i... researchu ;)


Joseph Groves Boxhall urodził się 23 marca 1884 roku na Sculcoates Lane w Kingston upon Hull. Był drugim dzieckiem Josepha Boxhalla i Miriam ("Mary") Abigail Groves. Miał trzy siostry: starszą Violet, młodszą Mabel ("Mae"), oraz najmłodszą Enid Grace, która zmarła cztery miesiące po swoich narodzinach. Rodzina mieszkała najpierw na 87 Walton Street w Hull, później przeniosła się na 27 Westbourne Avenue (dziś mieszka tam starsza pani, Diane Dubois). Boxhall pochodził z rodziny o silnych morskich tradycjach - jego dziadek oraz wujek byli marynarzami, drugi wujek pracował w Trinity House oraz był oficjelem Board of Trade, a jego ojciec był dobrze znanym i szanowanym kapitanem z Wilson Line. Joseph podtrzymał tradycję. 2 czerwca 1899 roku dołączył na swoją pierwszą jednostkę, barkę należącą do William Thomas Line z Liverpoolu. Jako praktykant przez cztery lata pływał do Rosji, Australii, krajów śródziemnomorskich oraz do Ameryki Północnej i Południowej. W tym okresie zdarzył mu się wypadek - podczas walki z linami na pokładzie dostał jedną z nich w stopę. Najpierw jednak dokończył swoje obowiązki i dopiero wtedy udał się do lekarza. W marcu 1903 roku Boxhall stracił matkę (jego owdowiały ojciec ożenił się później po raz drugi, z Sarą, wdową po milionerze, miłośniczką egzotycznych futer i podróży do Paryża) jednak mimo tej straty, w lipcu tego samego roku uzyskał Second Mate's Certificate, po czym wstąpił do Wilson Line i pływał do Rosji oraz Indii m.in. na statku Alecto. First Mate's Certificate uzyskał w styczniu 1905 roku, a Extra-Master's Certificate we wrześniu 1907 roku, po jednej poprawce. Dwa miesiące później wstąpił do White Star Line. W lipcu następnego roku, jako szósty oficer, Joseph dostał przydział na statek Oceanic. 1 października 1911 roku dołączył do Royal Naval Reserve jako podporucznik, a pod koniec tego roku wrócił na trasę północnoatlantycką. Jego statkiem był teraz Arabic.
Joseph był nadzieją nawigacji, bardzo dobrze rokującym oficerem, niebywale inteligentnym. Był łagodnym, cichym, małomównym mężczyzną, peszyło go bycie w centrum uwagi, a szczególnie w centrum uwagi kobiet, co zdarzało się na statkach. Miał jednak poczucie humoru, cechował go upór, nieugiętość, żelazna determinacja i stanowczość w opiniach. Kiedy wyrabiał sobie jakąś, był jej wierny. Boxhall miał świetne relacje ze swoimi rodzicami (później także z macochą), z siostrami i ich mężami, oraz z dziećmi w swojej rodzinie. One bardzo go lubiły i z czułością nazywały "wujkiem Joe". Jedna z jego siostrzenic stwierdziła, że "był jak miś". W późniejszym okresie swojej kariery i po jej zakończeniu Boxhall cieszył się szacunkiem i przyjaźnią wielu ważnych osobistości, w tym komandora Grattige'a, dowodzącego Queen Mary i Queen Elizabeth.
W styczniu 1912 roku Joseph został przeniesiony na Titanika. Miał być na nim czwartym oficerem i dzielić swoje wachty z szóstym oficerem, Jamesem Moodym. 26 marca, o godzinie 9:00, wraz z pozostałymi młodszymi oficerami, Boxhall stawił się w biurze White Star Line w Liverpoolu. O godzinie 22:00 tego samego dnia wyruszyli do Belfastu, gdzie dotarli w południe następnego dnia i weszli na pokład Titanika. W trakcie testów mających dopuścić statek do rejestracji Joseph pracował w części rufowej. Kiedy zaś opuszczali Southampton, 10 kwietnia, obsługiwał telegraf, pracował na mostku kapitańskim, a także w maszynowni.
14 kwietnia 1912 roku, o godzinie 19.30 Boxhall dokonywał pomiarów sekstantem, a pół godziny później rozpoczął swoją wachtę. Był chory, miał zapalenie opłucnej, więc w pewnym momencie udał się do swojej kajuty i zrobił sobie herbatę. Około 23:40 usłyszał trzy ostrzegawcze uderzenia w dzwon, ruszył więc w kierunku mostka. Pierwszy oficer Murdoch nakazał już wtedy kwatermistrzowi Hichensowi skręcić, następnie rozległ się odgłos telegrafu. Kiedy Joseph dotarł na mostek, oficer Murdoch zamykał właśnie wodoszczelne grodzie, a po chwili zjawił się kapitan Smith. Boxhall niemal natychmiast dostał rozkaz zejścia pod pokład w celu zbadania przedniej części statku. Udał się więc tam, ale nie zauważył żadnych uszkodzeń. Gdy wracał, pasażerowie III klasy podali mu kawałek lodu, który spadł na dziób statku. Wróciwszy na mostek po około kwadransie, Joseph poinformował kapitana, że nie znalazł nic niepokojącego. Smith wysłał go po cieślę, aby ten określił rozmiar zniszczeń, jednak ów cieśla, John Hutchinson (lub J. Maxwell), uprzedził Boxhalla właśnie wpadając na mostek. Oświadczył, że dziobowe przedziały nabierają szybko wody. Po chwili urzędnik John Richard Smith poinformował, że został zalany przedział pocztowy. Boxhall poszedł z rozkazem zawiadomienia oficerów. Następnie określił pozycję statku, którą kapitan Smith przekazał radiooperatorom z rozkazem wysłania sygnału CQD. O godzinie 00:45, razem z kwatermistrzem Rowe, Joseph rozpoczął odpalanie rac świetlnych i robili to do godziny 1:25. Następnie, za pomocą lampy i kodu Morse'a, próbował zwrócić uwagę widzianego w oddali statku (prawdopodobnie Californiana), ale bez skutku. O 1:45 Boxhall otrzymał od kapitana Smitha rozkaz wejścia do szalupy nr 2, którą z bakburty zwodował główny oficer Wilde. Następnie opłynął tonący statek kierując się na jego sterburtę. By spełnić rozkaz kapitana nawołującego szalupy do powrotu, zaczął wracać do statku, jednak szybko zrezygnował bojąc się wessania. Gdy Titanic zniknął już pod wodą, Joseph poinformował pasażerów swojej szalupy, że "jest 2:20". Następnie zaproponował pasażerom swojej łodzi, by popłynąć na pomoc tym, którzy znaleźli się w wodzie, ale ci nie zgodzili się. Przez następne dwie godziny Boxhall w równych odstępach czasu odpalał zielone flary oraz wiosłował, mając do pomocy tylko dwóch członków załogi oraz jedną z pasażerek pierwszej klasy (której później kilkakrotnie podziękował). Chciał podjąć próbę policzenia swoich pasażerów, nie udało mu się to jednak, ponieważ było zbyt ciemno, a pasażerowie byli nieanglojęzyczni i nie potrafili kolejno odliczyć. O 4:00 nad ranem w okolice tragedii przybyła Carpathia. Łódź nr 2 była pierwszą przez nią podjętą.
18 kwietnia Carpathia dotarła do Nowego Yorku. O 10:30 kolejnego dnia rozpoczęły się amerykańskie przesłuchania w nowojorskiej Waldorf-Astorii. W poniedziałek, 22 kwietnia, przesłuchania przeniosły się do waszyngtońskiego Russell Senate Office Building, gdzie po raz pierwszy zeznał Boxhall. Zrobił to również tydzień później. Jak odnotowano, na przesłuchaniach wyglądał elegancko, schludnie, sympatycznie i prostolinijnie. Miał kruczoczarne włosy. Wydawał się jednak być nadzwyczaj spięty, stremowany. Trzymał swoje dłonie mocno splecione i zaciśnięte, aby nie drżały i mówił tak cicho, że było konieczne ciągłe proszenie o "głośniej". 2 maja Joseph, wraz z pozostałymi uratowanymi oficerami, wszedł na pokład Adriatica, by udać się w rejs powrotny do Anglii. Podczas gdy płynęli, 3 maja rozpoczęły się brytyjskie przesłuchania w Scottish Drill Hall. Z powodu choroby Joseph stawił się tam dopiero w środę, 22 maja, a także dzień później. Podczas tych przesłuchań Boxhall uświadomił sobie, że nie dostał należnych pieniędzy za rejs i postanowił je otrzymać. Nie ustawał w wysiłkach, by osiągnąć cel. Ostatecznie dostał odpowiednią ilość. Jakiś czas po zeznaniach Boxhall wrócił na morze jako czwarty oficer na Adriaticu.
27 maja 1915 roku, po rocznym przeszkoleniu, Joseph dostał awans na porucznika RNR. Skierowano go na krążownik HMS Commonwealth, następnie wysłano na Gibraltar, gdzie dowodził torpedowcem, a później był członkiem sztabu admirała dowodzącego Gibraltarem. Po wojnie jego australijska narzeczona, którą znał prawdopodobnie od 1911 roku, w przykry dla niego sposób zerwała zaręczyny. Jednak wybaczył jej i mieli ze sobą dobry kontakt przez wiele lat - pisali do siebie listy i spotkali, prawdopodobnie, dwa razy. Ona założyła swoją rodzinę, ale żałowała, że rozstała się z Josephem.
25 marca 1919 roku, w All Saints Church (Sheffield), Boxhall poślubił swoją rówieśniczkę z Sharrow - Marjory Beddells, która nie była zbyt urodziwa i dziwiło ją, że ten oficer poślubił ją, niezbyt atrakcyjną, zwykłą i prostą kobietę. Małżeństwo, mimo, że było bezdzietną, to jednak szczęśliwą parą, bardzo hojną, obdarowującą najbliższych upominkami. Joseph uwielbiał zwierzęta, więc razem z żoną mieli kilka psów rasy Cocker Spaniel Angielski.
W maju 1919 roku Joseph wrócił na pasażerskie statki. Służył na Olympiku, Baltiku, Celtiku, Cedriku, Reginie i Calgariku. Pływał do USA, Kanady i Australii. W międzyczasie sporo się wydarzyło: 27 maja 1923 roku awansował na komandora RNR, 30 czerwca 1926 roku dostał się na Olympika jako jego drugi oficer, a 29 maja 1928 roku umarł jego ojciec. Po fuzji White Star Line i Cunard Line Boxhall dostał w 1933 roku przydział na Aquitanię najpierw jako pierwszy, a później jako główny oficer. W 1937 roku pojawił się na Cunardowskim plakacie, który pokazał m.in "Life" i "National Geographic". Pod banderą Cunard-White Star Joseph pływał na Berengarii (najdłużej), Ausonii, Scythii, Antonii i Franconii. Niestety nigdy nie został kapitanem, choć już na Titaniku miał kapitański patent (był wręcz kapitanem żeglugi wielkiej). Pod koniec kariery zaczął tęsknić za czasami sprzed pojawienia się statków wycieczkowych. Przeszedł na emeryturę w 1940 roku po 41 latach na morzu.
Boxhall niechętnie mówił o katastrofie. Mimo to zdecydował się służyć jako doradca techniczny przy produkcji filmu "A Night to Remember" z 1958 roku. Uznał, że: "...to bardzo ciekawe zobaczyć siebie, jakim się było 46 lat temu". Był zaangażowany w promocję filmu, pojawił się na brytyjskiej premierze w Odeon Theatre w Londynie. Kiedy zobaczył skończony film, płacząc określił go jako "okropnie realistyczny".
Na początku lat 60-tych zaczął pogarszać się stan zdrowia Boxhalla. 22 października 1962 roku udzielił wywiadu dla BBC, w którym opowiedział wszystko, co pamiętał z tragicznej, kwietniowej nocy 1912 roku. W kolejnych latach musiał być już hospitalizowany. Od początku pobytu w Christchurch (Dorset) towarzyszyła mu żona Marjory, która w swoich listach poruszająco opisała ostatnie lata swojego męża cierpiącego na Alzheimera i problemy z układem moczowym. 25 kwietnia 1967 roku, w wieku 83 lat, w ubóstwie, Joseph umarł na zakrzepicę mózgową. Trzy dni później został skremowany w Bournemouth Crematorium. Prochy, zgodnie z jego wolą, zostały rozsypane na wyliczonej przez niego pozycji na jakiej zatonął Titanic. Wydarzenie to zostało zapisane w dzienniku pokładowym motorowca należącego do Cunard Line:
"Scotia, w drodze z Nowego Yorku do Southampton, 12 czerwca 1967 roku o godzinie 9:38, na pozycji 41* 46'N, 50* 14'W. Spopielone szczątki świętej pamięci komandora J. G. Boxhalla zostały rozsypane na morzu po krótkiej ceremonii żałobnej".


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Loutino dnia Sob 3:13, 26 Lis 2016, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tomek_s_1990




Dołączył: 12 Mar 2011
Posty: 842
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 20:57, 25 Lis 2016    Temat postu:

Joseph Boxhall zdołał osiągnąć chyba największą karierę, ze wszystkich oficerów, którzy przeżyli katastrofę.
( patrząc po ilości i renomie statków na których pływał jak i po stanowiskach, które piastował )

Czy wiadomo na jakich statkach pływał do Rosji jako praktykant?
Jakiego rodzaju miał uraz nogi?
Miał poczucie humoru... znasz jakieś mięsiste przykłady?
"One bardzo go lubiły i z czułością nazywały "wujkiem Joe". Jedna z jego siostrzenic stwierdziła, że "był jak miś".. " - zapewne fajne prezenty przywoził dzieciakom.... i wiele ciekawego miał im do opowiedzenia.
Ogromnego pecha miał z tym zapalaniem opłucnej. Musiał po nocy puszczać te race a potem przez całą noc marznąć w łodzi na środku Atlantyku i nadwyrężać siły wiosłując. Pobyt na małej zatłoczonej Carpathii też zapewne nie był zbyt przyjemny. Musiał mieć później okropne powikłania z tego powodu.

Czy masz jakieś informacje na temat relacji między Boxhallem a innymi oficerami? Czy dane było im spotkać się i pracować razem po latach?

To bardzo ciekawe, co piszesz o jego reakcji na film z 1958. Swoją drogą, ciekawe ilu ocalonych zdążyło zobaczyć produkcję. Swoją drogą czasem zastanawiam się, jaka byłaby reakcja podróżujących Titanic-iem.... gdyby można było im wyświetlić w czasie rejsu, któryś z filmów o Titanic. Czy przejęliby się.... czy też wyśmieli by patos i nieprawdopodobność tragedii...

Szkoda, że nie dano Boxhallowi jakiejś małej rólki w filmie z 1958 r..... mogli go obsadzić w roli np, dystyngowanego pana z towarzystwa, który zaopiekował się porzuconym chłopcem....

Czy wywiad z Boxhallem jest gdzieś dostępny w internecie?

Czy jest on jakoś upamiętniony w swojej rodzinnej miejscowości?

Widzę, że Boxhall to kolejny ze znanych miłośnik zwierząt! Czy to jakiś przymiot rasy ludzi morza? Karol Borchardt potrafił nawet hodować na statkach kraby i koniki polne.

Bardzo ciekawy artykuł. Skąd czerpiesz tak wiele interesujących informacji na temat Boxhalla?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez tomek_s_1990 dnia Pią 20:59, 25 Lis 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Loutino




Dołączył: 09 Lut 2015
Posty: 58
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Knurów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 2:44, 26 Lis 2016    Temat postu:

Z tym poczuciem humoru niekoniecznie chodzi o bycie jakoś specjalnie żartobliwym. Tu raczej chodziło o to, że mimo iż był niezwykle spokojnym i cichym człowiekiem, to nie był człowiekiem ponurym. Zapewne potrafił śmiać się z siebie, czyichś żartów, czy zrobić lub powiedzieć coś, co wywoływało uśmiech na twarzy. Można to wywnioskować choćby z tego, że cieszył się sympatią otoczenia - co więcej - często nie byle kogo. Ktoś, kto jest gburem i potrafi tylko brać wszystko na serio, raczej nie zaskarbi sobie sympatii nikogo.

Siostrzenice i siostrzeńcy oraz dzieci tychże - tak, szczerze uwielbiały Josepha. Do dziś wypowiadają się o nim z czułością i z ogromną chęcią o nim mówią ludziom, którzy o niego pytają.

Choroba męczyła Boxhalla podczas rejsu oraz przesłuchań. Podczas brytyjskich przesłuchań zaproponowano mu wręcz w pewnym momencie, by usiadł. Ale odmówił. I tak, do końca życia miał powikłania. To między innymi z tego powodu zakończył karierę w 1940 roku. Gdyby miał lepsze zdrowie, prawdopodobnie pływałby dłużej. Ogólnie rzecz biorąc Boxhall był podatny na choroby. Jako praktykant rozchorował się raz na tyle mocno, że dostał półroczny urlop. Chorował też w czasie jednego z rejsów do Australii.

Relacje Josepha z innymi oficerami? Cóż, rodziny Boxhalla i Moody'ego znają się do dziś. Moody odwiedzał rodzinne Hull Boxhalla, ten z kolei przynajmniej jedne święta spędził w rodzinnym Scarborough Jamesa (wysłał stamtąd pocztówki i zwiedził ruiny zamku). Nie mam co do tego pewności, ale jest możliwość, że Joseph i James przez jakiś czas pływali razem na Oceaniku. Lightoller również był kolegą Boxhalla z Oceanika. Później też pływali razem, na którymś z Wielkiej Czwórki, podobnie (choć tu wiedzą wspomóc może Emhokr) jak z Lowe'm.

Na premierę "A Night To Remember" przyszło sporo ocalonych. A także bliscy tych, którym nie było dane przeżyć na Titaniku. Były dwie premiery: brytyjska i amerykańska. Ocaleni lub bliscy tych, co zginęli, pojawili się i na jednej, i na drugiej, choć mało kto, o ile ktokolwiek, pojawił się na drugiej, jeśli był na pierwszej. Boxhall na przykład był tylko na brytyjskiej premierze.
Trudno stwierdzić, jaka byłaby reakcja pasażerów Titanika na film o jego katastrofie. Wiemy jednak, że byli wśród nich tacy, którzy odmówili pojawienia się na premierze. Nie mam w głowie nazwiska, ale jedna z ocalonych, która zobaczyła film z 1953 roku, kategorycznie odmówiła zobaczenia filmu z 1958.
Oprócz obecności w kinie, ocaleni lub bliscy odwiedzili plan filmowy i służyli jako doradcy przy produkcji "A night To Remember". Byli tam: wspomniany już Joseph Boxhall, Edith Russell, Lawrence Beesley, Helen Smith (córka kapitana) i Sylvia Lightoller (żona II oficera). Z kolei producent tego filmu, William MacQuitty, miał sześć lat, gdy widział prawdziwego Titanika w Belfaście, widział go również scenarzysta Eric Ambler.
Ich reakcje? Josepha już opisałam, reszty nie wiem. Wiadomo tylko o sytuacji z Beesley'em. Podczas filmowania tonięcia próbował on bowiem pójść na dno razem z filmowym statkiem. Reżyser jednak na to, na szczęście, nie pozwolił.

Niektórzy z ocalałych było aktywnymi członkami organizacji/grup historycznych związanych z Titanikiem. Pojawiali się na spotkaniach, wykładach, różnych wydarzeniach.

Rolą Boxhalla w tym filmie było służyć jako techniczny doradca. Nie ma nigdzie informacji, że wcielił się w jakąś postać. Ale są tacy, którzy dopatrzyli się go podczas scen tonięcia, dokładnie tak, jak napisałeś, Tomaszu, z jakimś małym chłopcem Blue_Light_Colorz_PDT_15 Pomijając jednak to, czy grał w tym filmie czy nie, to można go zobaczyć na filmie z planu. Jeśli ktoś chce link i wskazówkę, w której minucie można Josepha zobaczyć, proszę pisać.

Wywiad z Boxhallem jest dostępny w internecie (trwa około 19 minut. nie jest to cały wywiad, oryginalnie trwał chyba z godzinę, jednak w takiej formie jest w posiadaniu tylko rodziny Josepha) Długo ów wywiad nie był dostępny w ogole, ale jakiś czas temu BBC zdecydowało się udostępnić wszystkie wywiady z ocalałymi z Titanika. Można posłuchać między innymi Hart i Lightollera. Jeśli ktoś chce, może poszukać samemu, ale ja oczywiście też służę linkami (na PW). I tyczy się to nie tylko wywiadów Blue_Light_Colorz_PDT_15

Joseph został upamiętniony w Hull, ale bardzo skromnie (na szczęście są tam tacy, którzy starają się to zmienić). Na jego rodzinnym domu widnieje okrągła, zielona plakietka, informująca, że Boxhall w tym miejscu żył oraz kim był (w mojej opinii jednak nie może się ona równać z podobną plakietką dotyczącą Harolda Lowe'a). Poza tym, Boxhall pojawiał się nieraz na tamtejszych wystawach (oczywiście nie osobiście ;)).

Tak, Boxhall uwielbiał zwierzęta. Ale wydaje mi się, że większym ich miłośnikiem był Moody, który posiadał psy, koty i papugę. Jeśli o Josepha chodzi, to wiem tylko o psach. Zastępowały one małżeństwu Boxhall dzieci.

Informacje na temat Boxhalla czerpię z internetu. Są to jednak przede wszystkim zagraniczne źródła, nawet niekoniecznie angielskie. Strony, blogi, fora, filmy, fragmenty książek. Do niektórych łatwo trafić (Google oferuje tylko dwadzieścia stron dotyczących "Josepha Boxhalla"), do innych trudniej (ileż razy przeglądałam informacje dotyczące innego "titanikowego" tematu, a trafiałam na Josepha). Pomogły też archiwa w poznaniu kilku szczegółów dotyczących członków jego rodziny, ale w większości są płatne, więc nie wykorzystałam w pełni ich potencjału. Najwięcej dowiedziałam się chyba z Encyclopedii Titanica, z tamtejszego forum. Jest co czytać, wyłuskiwanie stamtąd najmniejszych wzmianek o Josephie pośród innych informacji było czasochłonne.
Ogólnie wiem, że moja wiedza może być większa i chcę, by była. Staram się o to. Ale dotarłam chyba do etapu, w którym już bardzo trudno znaleźć, dowiedzieć się cokolwiek nowego. Muszę więc być bardziej wścibska i zdeterminowana w swoim "researchu" ;) Oczywiście z zachowaniem szacunku do Boxhalla czy jego rodziny.


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez Loutino dnia Sob 3:02, 26 Lis 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tomek_s_1990




Dołączył: 12 Mar 2011
Posty: 842
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 12:33, 26 Lis 2016    Temat postu:

Czy na zachodzie Boxhall ma swoich biografistów? Czy jest o nim książka?

Loutino napisał:
Trudno stwierdzić, jaka byłaby reakcja pasażerów Titanika na film o jego katastrofie Blue_Light_Colorz_PDT_15


Tak sobie czasem myślę, czy coś by się zmieniło... gdyby 14 kwietnia 1912 móc wyświetlić pasażerom i załodze któryś z filmów o Titanic-u. Czy przejęto by się? Czy też raczej by wyśmiano film i włożono między bajki....?

Cytat:
Ale są tacy, którzy dopatrzyli się go podczas scen tonięcia


Ciekawe, trzeba będzie się dokładnie przyjrzeć przy kolejnym oglądaniu filmu z 1958 r

Czy ten wywiad o którym wspominasz to tylko dźwięk czy też także obraz?

Cytat:
Tak, Boxhall uwielbiał zwierzęta. Ale wydaje mi się, że większym ich miłośnikiem był Moody, który posiadał psy, koty i papugę. Jeśli o Josepha chodzi, to wiem tylko o psach.


Lowe z tego co wiem też lubił psy. I kapitan Smith ma fotografię z psem. Chyba ludzie morza mają wiele empatii do zwierząt.

Czy poza morzem Boxhall miał jakieś ciekawe zainteresowania?

A czy Boxhall lubił pisać listy? Takie listy to jest kapitalna sprawa. Ja z racji swoich zainteresowań naukowych mam dostęp do listów hrabiny, która żyła i działała w mojej miejscowości. Z takich listów da się odtworzyć wiele: szczegółowe fakty z życiorysu, charakter osoby, poglądy religijne, społeczne, polityczne, sposób bycia, troski, radości, obawy etc. Po lekturze dużej ilości takiej korespondencji, ma się wrażenie, jakby osobiście się znało daną osobę. Łatwo można zgadywać, jaki by miała pogląd na dany temat. W ten sposób osoba już dawno nie żyjąca, staje się jakby na powrót człowiekiem z krwi i kości. Drugą fajną rzeczą to jest możliwość kontaktu z oryginalnymi rękopisami, skreślonymi przez daną osobę. To ma swoją magię i urok. Ja mam jeszcze większe szczęście, bo udało mi się zdobyć własnoręczny list hrabiny, a nawet fotografię z autografem.

Tak więc wracając z tego przydługiego off top - szukaj korespondencji Boxhalla. Korespondencja wiele mówi o człowieku.

Cytat:
Ale dotarłam chyba do etapu, w którym już bardzo trudno znaleźć, dowiedzieć się cokolwiek nowego.


To znaczy, że są dwie opcje. Albo rzeczywiście już z danej osoby nie da się nic wycisnąć w kwestii życiorysu.... albo musisz znaleźć sposób, który pozwoli Ci przekroczyć jakąś granicę....za którą znajdują się kolejne materiały. Czasem jest tak że latami nic nie znajdziesz, a potem nagle może nastąpić wysyp materiałów i widzi się więcej perspektyw, gdzie mogą być kolejne informacje. To jest trochę tak jak z kulą śniegową.... z tą różnicą.... że czasem w przypadku zbieranych materiałów.... łatwiej obrócić ciężką dużą kulę niż tą małą lekką..


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez tomek_s_1990 dnia Sob 12:37, 26 Lis 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Loutino




Dołączył: 09 Lut 2015
Posty: 58
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Knurów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 2:39, 27 Lis 2016    Temat postu:

Cytat:
Czy na zachodzie Boxhall ma swoich biografistów? Czy jest o nim książka?

Nie ma o nim książki.

Cytat:
Tak sobie czasem myślę, czy coś by się zmieniło... gdyby 14 kwietnia 1912 móc wyświetlić pasażerom i załodze któryś z filmów o Titanic-u. Czy przejęto by się? Czy też raczej by wyśmiano film i włożono między bajki....?

Skłaniałabym się ku drugiej opcji patrząc po tym, jakie podejście do tego statku panowało, jakie przekonanie.

Cytat:
Czy ten wywiad o którym wspominasz to tylko dźwięk czy też także obraz?

To był radiowy wywiad, więc jest tylko głos. Jednak Boxhall udzielił w okresie "A Night To Remember" więcej wywiadów. Dla telewizji, prasy... Ale osobiście nie natknęłam się na żadne. (dałabym się pokroić za takie cudo Blue_Light_Colorz_PDT_15) Na pocieszenie jest nagranie Boxhalla z planu filmu. Moment przy kole sterowym jest... co najmniej uroczy.
Są też zdjęcia Boxhalla z premiery i kina.

Co do listów. Tomaszu, nie musisz mi o tym mówić Blue_Light_Colorz_PDT_15 Wiem, że listy to świetna sprawa, że można z nich sporo wywnioskować.
Cytat:
szukaj korespondencji Boxhalla

Nie muszę szukać, już dawno znalazłam Blue_Light_Colorz_PDT_15 Tak jak już mówiłam, mam pewne rzeczy w swoim "boxhallowym" zbiorze. Czym mogę, z chęcią się podzielę na PW.
Cytat:
Ja z racji swoich zainteresowań naukowych mam dostęp do listów hrabiny, która żyła i działała w mojej miejscowości. (...) Ja mam jeszcze większe szczęście, bo udało mi się zdobyć własnoręczny list hrabiny, a nawet fotografię z autografem.

Zazdroszczę Blue_Light_Colorz_PDT_15 Do jakichś (nieznanych) oficerskich listów nie udałoby Ci się dotrzeć, z racji swoich zainteresowań...? ;) Boxhall bardzo lubił pisać listy, być może nawet bardziej niż mówić. Jest dostępna w internecie jego korespondencja z pewnym "researcherem", podobnie jak list napisany przez Josepha na pokładzie Adriatika, podczas rejsu powrotnego do Anglii. No i sporo jego podpisów.

Cytat:
Albo rzeczywiście już z danej osoby nie da się nic wycisnąć w kwestii życiorysu.... albo musisz znaleźć sposób, który pozwoli Ci przekroczyć jakąś granicę....za którą znajdują się kolejne materiały

Oj zdecydowanie da się z Boxhalla jeszcze coś wycisnąć. Inna rzecz, że to już informacje, które się wyciśnie... właśnie przez znalezienie sposobu, przekroczenie jakiejś granicy. Ja wiem jaka to granica, jaki sposób. Odwaga i zaryzykowanie. Jak? Albo zapłacę i dostanę się do archiwów, albo porozmawiam z ludźmi trudno dostępnymi dla szarego człowieka - z titanikowymi historykami i z rodziną Boxhalla.

Tomaszu, nie odpowiedziałam Ci na pewne pytania. Nie bez powodu. Pewnie domyślasz się z jakiego. Czynię kroki ku temu, by zmienić ten stan rzeczy i i swoją, i Twoją, i innych wiedzę zwiększyć Blue_Light_Colorz_PDT_15

A tak apropo jeszcze relacji Boxhalla z Lightollerem. Zapomniałam dodać, że byli dobrymi kumplami długo po Titaniku, a siostrzenica Boxhalla i córka Lightollera chodziły razem do tej samej szkoły muzycznej.
Muszę też dodać, że żona Boxhalla nie miała pojęcia o tym, że ma on kontakt ze swoją byłą narzeczoną - rodzina dowiedziała się o tym fakcie dopiero, gdy oboje już dawno nie żyli. Napisałam też, że owa narzeczona założyła własną rodzinę, ale żałowała, że nie poślubiła Josepha. Zapomniałam dopisać, że ze swoim mężem się rozwiodła.

Ślub Boxhallów odbył się 25 marca 1919 roku, czyli dwa dni po urodzinach Josepha. Ciekawe, czy odprawiał te urodziny ;)

Żona Boxhalla, Marjory, była jego rówieśniczką, czyli urodziła się w 1884 toku. Co ciekawe, ja widziałam w archiwach, że urodziła się w 1882 roku... co czyniłoby ją starszą od męża o dwa lata. Jeśli taka była prawda, to chyba mnie ie dziwi, czemu powszechnie przyjęto, że byli w tym samym wieku. Na początku XX wieku chyba niezbyt przychylnie patrzono na pary, w których kobieta była starsza od mężczyzny.
Tak sobie myślę, że jeśli rzeczywiście była od niego starsza, a wiem jeszcze, że miała mocny, energiczny charakter, to niemal na pewno była stroną dominującą w tym związku, patrząc po tym, jaki charakter miał Boxhall.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Loutino dnia Nie 2:48, 27 Lis 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Emhokr




Dołączył: 24 Lut 2014
Posty: 379
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Warsaw
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 13:26, 27 Lis 2016    Temat postu:

Lekko wywołana szybko odpowiadam, między jednym wycieraniem nosa a drugim - taak, panowie Lowe, Boxhall i Lightoller spotkali się na Celticu w latach 20-ych, jako oficerowie kompanii. To był początek lat 20-ych. Lowe nie chciał wracać na trasę północnoatlantycką z wielu względów.
Oczywiście ja patrzę z perspektywy człowieka, ktory mnie mocno interesuje, czyli HGL, a nie dość neutralnego dla mnie Boxhalla (ot, jak Pitman, po prostu był). Lowe nie czuł komfortu tego rejsu, Zresztą, Lightollera nie lubił. Boxhalla - nie wiem. Patrząc po informacjach było to coś takiego, jak moje uczucia względem tego oficera - total neutral. Pożegnali się dość chłodno. niemniej ta obojętność nie sprawiała, że obowiązki, z jakimi sie zmagali, nie były wykonywane w pełni profesjonalnie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tomek_s_1990




Dołączył: 12 Mar 2011
Posty: 842
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 14:52, 27 Lis 2016    Temat postu:

Cytat:
Nie ma o nim książki.


To może jest właśnie pole popisu dla Ciebie?

Cytat:
Jednak Boxhall udzielił w okresie "A Night To Remember" więcej wywiadów. Dla telewizji, prasy... Ale osobiście nie natknęłam się na żadne. (dałabym się pokroić za takie cudo Blue_Light_Colorz_PDT_15)


Jeżeli wiesz, gdzie były publikowane takie wywiady, warto napisać do danej gazety i telewizji z prośbą o udostępnienie. Czasami zdarza się, że zwykła prośba wystarcza, wszystko zależy od dobrej woli instytucji. Ja w swojej praktyce archiwalnej, bywa, że niektóre rzeczy dostaję od ręki. Wystarczy tylko ładnie poprosić i uzasadnić.

Cytat:
Nie muszę szukać, już dawno znalazłam Blue_Light_Colorz_PDT_15 Tak jak już mówiłam, mam pewne rzeczy w swoim "boxhallowym" zbiorze.


Dużo masz tej korespondencji?. Bo tylko większe zbiory dają dobry wgląd w człowieka. Mi się udało do tej pory zgromadzić coś koło tysiąca stron rękopisów hrabiny. To świetne jest, jak już się przebrnie przez sporą ilość takiej korespondencji i złapie się większość kontekstów.... wtedy można już czytać wyrwane z kontekstu listy i wie się doskonale o co chodzi. Kopię listów które zgromadziłem pochodzą z lat 1872-1942 i obejmują 70 z prawie 90 lat z życia hrabiny.

[quote]Zazdroszczę Blue_Light_Colorz_PDT_15 Do jakichś (nieznanych) oficerskich listów nie udałoby Ci się dotrzeć, z racji swoich zainteresowań...? ;)[quote]

Ja raczej działam tylko w archiwach polskich.... a w nich nie ma raczej nic o Boxhallu. Chociaż, nigdy nic nie wiadomo. Czasem w zbiorach, w których się spodziewam, że coś będzie na 100 % nie ma nic. Z kolei w zbiorach, co do których nie miałbym podejrzeń, trafiają się perełki. Dlatego często w poszukiwaniach sprawdzam nawet zbiory, co do których mam niewielkie nadzieje.

Cytat:
Ja wiem jaka to granica, jaki sposób. Odwaga i zaryzykowanie. Jak? Albo zapłacę i dostanę się do archiwów, albo porozmawiam z ludźmi trudno dostępnymi dla szarego człowieka - z titanikowymi historykami i z rodziną Boxhalla.


Skoro znasz już tą granicę, nie pozostaje nic innego jak ją przekroczyć. Inaczej staniesz w miejscu aż wypali się w Tobie temat.

Cytat:
Ciekawe, czy odprawiał te urodziny ;)
może miał jakiś wieczorek kawalerski... Blue_Light_Colorz_PDT_15

Piszesz, że żona Boxhalla urodziła się w 1882 roku. W 1919 roku miała 37 lat, więc otoczenie musiało ją traktować jako starą pannę. Dlatego odjęcie sobie 2 lat, było tylko na korzyść.

Cytat:
Tomaszu, nie odpowiedziałam Ci na pewne pytania. Nie bez powodu. Pewnie domyślasz się z jakiego.


Nie, nie domyślam się Blue_Light_Colorz_PDT_13


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Loutino




Dołączył: 09 Lut 2015
Posty: 58
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Knurów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 15:42, 27 Lis 2016    Temat postu:

Cytat:
To może jest właśnie pole popisu dla Ciebie?

Gdyby rodzina wyraziła taką chęć, to czemu nie, zwłaszcza, że uwielbiam pisać (Emhokr coś o tym wie). Ale musiałabym mieć więcej informacji, żeby przez 70% książki nie gdybać. Poza tym, byłaby to książka po polsku. Mój angielski nie jest aż tak dobry, by pisać w tym języku.

Cytat:
Jeżeli wiesz, gdzie były publikowane takie wywiady, warto napisać do danej gazety i telewizji z prośbą o udostępnienie.

Wiem tylko o stacji ABC. Mieli program, show (nie wiem jak to określić) poświęcony Titanikowi. Na początku lat dwutysięcznych wywiad z Boxhallem ponoć był jeszcze dostępny, ale teraz go nie znalazłam. Napisać do nich by nie zaszkodziło... Zobaczę, co uda się zrobić.

Cytat:
Dużo masz tej korespondencji?

Niewiele. Ale dla mnie to dużo zważywszy na to, że jeszcze kilka miesięcy temu nie miałam nic.

Cytat:
Ja raczej działam tylko w archiwach polskich.... a w nich nie ma raczej nic o Boxhallu. Chociaż, nigdy nic nie wiadomo.

W polskich archiwach nie spodziewałabym się niczego o Boxhallu znaleźć. Angielskie to skarbnica wiedzy. Amerykańskie i Australijskie nawet. Pewną osobę o dostępie do archiwów znam, ale... cóż, już z nią o tym rozmawiałam ;)

Cytat:
Skoro znasz już tą granicę, nie pozostaje nic innego jak ją przekroczyć. Inaczej staniesz w miejscu aż wypali się w Tobie temat.

Zgadza się. Na szczęście całkiem niedawno, bo wczoraj, chyba przekroczyłam tę granicę Blue_Light_Colorz_PDT_15

Cytat:
może miał jakiś wieczorek kawalerski... Blue_Light_Colorz_PDT_15

Trochę sobie tego nie wyobrażam, jeśli o Boxhalla chodzi, hehehe.

Cytat:
Piszesz, że żona Boxhalla urodziła się w 1882 roku.

Tak, ale to nie jest pewne. Jak mówiłam, natrafiłam na taką jej datę urodzenia. Ale równie często spotykałam się z informacją, że była w wieku Josepha. Szczerze mówiąc nie potrafię przypuścić, co jest prawdą. Jednak opcja, że była starsza jest... ciekawsza.

Cytat:
Nie, nie domyślam się Blue_Light_Colorz_PDT_13

Chodzi o brak informacji dotyczących odpowiedzi na te Twoje pytania, na które nie odpowiedziałam. Jeśli będę miała okazję i się dowiem, to odpowiem Ci. Oczywiście jeśli będę mogła. Bo jeśli informacja pochodziłaby od rodziny Boxhalla, to trzeba będzie wziąć pod uwagę to, czy sobie życzą rozpowszechniania informacji. To co teraz wiem, dostało pozwolenie, by wyjść w świat. Ale nie wiem jak sytuacja będzie wyglądać z nowszą wiedzą.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Emhokr




Dołączył: 24 Lut 2014
Posty: 379
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Warsaw
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 23:26, 27 Lis 2016    Temat postu:

Czy jest potrzeba na polskim rynku książki po polsku o oficerze z Titanica? Wątpię. Z jakiegoś powodu książka Inger również nie została przetłumaczona na polski. U nas po prostu nie ten naród, nie ten kraj, nie to zainteresowanie.
Z moja książką wyszło o tyle inaczej, że ona jest - co wiecie - książką fabularną z elementami biografii - w dwóch aspektach dostosowanej do beletrystyki. I w takim aspekcie książka się obroniła, poszła do ludzi, sprzedała się dla mnie w sposób satysfakcjonujący. Ale, jak mówię, to jest zupełnie coś innego, to jest książka, po którą może sięgnąć fanka Titanisia, mająca lat 13-15 (nie oszukujmy się, 13 rozdział II części jest lajtowy, jak i inne podobne sytuacje ;p ), 30-latka siedząca w domu z dziećmi czy starsza pani w wieku pomenopauzalnym. A nawet czasem panowie się zdarzają, co jest fajne. Przy czym to nie jest literatura najambitniejsza, ale przybliża pewne rzeczy. I co ważne - własnie nie jest naukowym opracowaniem, bo takie raczej w naszym kraju wzięcia by nie miało...

Louti, nie przechwal tylko archiwów Brytyjskich. Siedzę w kilku dość długo i efekty są mierne. A już znalezienie konkretnego tytułu, majac dzień, rok itp w archowum walijskim jest mission impossible. Co nie znaczy, że się nie staram, ale mi się odechciewa....

ABC powiadasz? Hym... poczekajmy, aż pewni szaleni ludzie wrócą z Iraku, Syrii czy innej wojny....

Z wiekiem Majory jest zatem tak jak z HGL - czasem znajdujemy info inne, jeśli o jego wiek chodzi. Mi sie zdaje, ze po prostu trzeba to próbować weryfikować patrząc po wiarygodności źródła. Jak mówiłam Ci przy okazji tego, że Lowe miał pomagać w mapowniku Boxhallowi wyliczać pozycję - w kilku miejscach tak wyczytałam, ale tu mamy inny, fajny odnośnik - Lowe mówił na przesłuchaniach i o tym nie wspomniał. Ba, świadkowie mówili, gdzie był. Weryfikacja źródeł. Wredna czasem praca historyczna. Ale jeśli ma się do tego zacięcie to fajna.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Załoga i orkiestra Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Bright free theme by spleen stylerbb.net & programosy.pl
Regulamin