Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna


Kolekcja Titanica NR 97

 
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Artykuły o Titanicu / Kolekcja Titanica
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kobra83




Dołączył: 13 Kwi 2012
Posty: 171
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Gliwice
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:05, 26 Paź 2012    Temat postu: Kolekcja Titanica NR 97

Spis Treści: Poszukiwania w morskiej otchłani. Przełamanie kadłuba. Dziób i rufa. Wyrwa i pozostałości wokół wraku.

Poszukiwania w morskiej otchłani
Według relacji rozbitków, potwierdzonych przez prze­prowadzone później dochodzenia, „litanie” zatonął w całości. Powszechna zgoda co do tego panowała aż do chwili odkrycia wraku, choć kilku naocznych świadków twierdziło, że w ostatniej chwili statek przełamał się na dwie części. Młody Jack Thayer, mając świeżo w pamięci szczegóły katastrofy, jeszcze w czasie rejsu do Nowego Jorku na pokładzie „Carpathii” opisał wszystko jednemu z marynarzy - L.D. Skydmore’owi, a ten na podstawie jego opowieści narysował cykl szkiców. Thayer opowiadał, że „Titanic” przełamał się i jego dziób, niemal całkiem zalany wodą, poszedł na dno jako pierwszy, a dopiero kilka sekund później w jego ślady poszła rufa, która chwilę przed ostatecznym pogrążeniem się w odmętach lodowatego Atlantyku stanęła nie­mal pionowo do powierzchni wody.
W oparciu o tę relację, a także o to, co wiadomo o zatonięciu innych statków oraz w świetle postępów badań nad odpornością materiałów, uznano ostatecznie, że statek musiał się przełamać tuż pod powierzchnią wody, w przeciwnym bowiem razie rufa tak ogromnego statku jak „Titanic” nie mogła ustawić się prawie pionowo. Analiza wraku wykazała, że kadłub pękł w rejonie dziobowej części maszynowni, między trzecim i czwartym komi­nem, w miejscu, gdzie znajdowała się duża studnia wentylacyjna maszynowni, tj. w najsłabszy punkt konstrukcji. W pobliżu znaj­dowała się także obszerna rufowa klatka schodowa, a także inne, duże i słabo wzmocnione lokale, które nie wytrzymały naprężeń powstałych w kadłubie po zderzeniu z górą lodową. Dodatkowe obciążenie tej części stępki stanowiły dwa silniki tłokowe, napę­dzające prawą i lewą śrubę, o łącznej wadze 2600 ton. Obydwa silniki pękły w miejscu, gdzie znajdowały się cylindry rozpręża­nia pary. A zatem statek nie przełamał się tam, gdzie znajdowały się złącza dylatacyjne, tj. w nadbudowie, lecz na obszarze stępki. Nastąpiło to pod wpływem naprężeń, które spowodowały zmę­czenie metalu. Na jego dodatkowe osłabienie wpłynęła niska temperatura wody. Zaraz po przełamaniu się trzy główne części kadłuba: rufa, dziób i trzeci fragment o długości około 20 m, poszły na dno, a w ślad za nimi setki różnej wielkości przedmiotów, które osiadły wokół wraku.

Jeden z najcenniejszych przedmiotów wydobytych z wraku "Titanica" to posążek amora, który podtrzymywał ozdobną lampę stojącą u szczytu szerokich schodów łączących wszystkie pomieszczenia pierwszej klasy.
[link widoczny dla zalogowanych]

Przełamanie kadłuba
Według Davida Livingstone’a, znanego inżyniera budowy okrę­tów ze stoczni Harland & Wolff i członka komisji zajmującej się badaniem przyczyn katastrofy „Titanica”, siły oddziałujące na kadłub w punkcie przełamania różniły się intensywnością i kierunkiem działania. Ich wektor zmieniał się w różnych fazach katastrofy, powodując, że dwu i pól centymetrowe blachy central­nej części kadłuba zostały zgniecione niczym szmaty. Na podsta­wie komputerowego modelu „Titanica” w momencie tonięcia obliczono, jakim naciskom poddane były blachy i 3 miliony nitów użytych do budowy kadłuba. Oddziaływała na nie siła 3000 kg na każdy centymetr kwadratowy, o 50 % przewyższająca maksymalną wartość przewidzianą w projekcie.
Na początku XX wieku stal produkowano nie w partiach po 400 ton, jak obecnie, lecz w partiach po 70 ton. Stal użyta do budowy „Titanica”, choć jakością przewyższała standardową stal wykorzy­stywaną w tym okresie do budowy okrętów, była znacznie bardziej krucha i niejednolita niż stal stosowana obecnie. Fragment stali z kadłuba „Titanica”, wyciągnięty na powierzchnię w czasie francuskiej ekspedycji IFREMER, poddano próbie, która wykazała znaczną kruchość tego materiału w niskiej tempe­raturze. Oczyszczony z rdzy odłamek oziębiono do temperatury, jaką kadłub miał w chwili tonięcia, a następnie uderzono weń.
To wystarczyło, by spowodować przełamanie stali. Przeprowa­dzona później analiza składu metalu wykazała obecność ferrytu, perlitu i siarczku manganu, typowych dla stali z początku XX wieku. Wzdłuż linii pęknięcia zawartość procentowa siarczku manganu była szczególnie wysoka. Obecnie wiadomo, że zwią­zek ten powoduje pękanie stali, szczególnie w niskich temperatu­rach. Leżąca na dnie oceanu pozostałość rufy „Titanica” przypomina nieco rozgniecioną kremówkę z ciasta francuskiego. Jest rozwarstwiona, niektóre części przesunęły się na inne, inne z kolei uległy pofałdowaniu, pęknięciu i zgnieceniu wskutek uderzenia w dno.
By wyobrazić sobie rozkład sil oddziałujących na kadłub, można posłużyć się kawałkiem wielowarstwowej sklejki o grubości kilku centymetrów i długości około metra. Listewkę należy jednym końcem przybić do stołu. Na drugim, wystającym końcu, należy powiesić wiadro i powoli je napełniać, aż listewka ulegnie przeła­maniu. Złamanie nastąpi bardzo szybko, ale gdybyśmy mogli obejrzeć scenę w zwolnionym tempie, zobaczylibyśmy, że pozio­me warstwy listewki, równoległe do podłogi, w rejonie punktu wygięcia poddawane są działaniu przeciwnie skierowanych sił. W górnej części, wskutek wygięcia listewki ku dołowi, warstwy ulegają rozciąganiu i efekt ten stopniowo przenosi się na warstwy znajdujące się poniżej. W rzeczywistości zjawisko to jest jeszcze bardziej złożone.
Na początku, kiedy rozciąganie następuje tylko na powierzchni, niższe warstwy podlegają działaniu sił skierowanych przeciwnie. W dwóch trzecich niższe warstwy listewki ulegają zgniataniu przez wygięcie w dół. Siły oddziałujące na nie rosną. W tym momencie listewka szybko przechodzi od napięcia strukturalne­go wywołanego ciśnieniem do rozciągania. Ponieważ drewno nie jest materiałem elastycznym, podobnie jak nie było elastyczne 2000 blach z „Titanica”, w pewnym momencie listewka przełamie się z mniej lub bardziej głuchym trzaskiem. Wskutek rozciągania warstw brzegi będą porozrywane, a drzazgi będą sterczeć w różnych kierunkach. Przenosząc ten ekspery­ment na „tytaniczną” skalę, można sobie wyobrazić, co wydarzy­ło się na „Titanicu”: ogłuszający łoskot, który rozbitkowie usły­szeli w chwili tonięcia statku, wytworzyły blachy rozrywane niczym kawałki papieru.

W świetle reflektorów robota Jason Junior, kierowanego przez system Alvin "Titanic" wraca do życia. Na zdjęciu widać okna kabin oficerskich, wychodzące na pokład szalupowy.
[link widoczny dla zalogowanych]

Dziób i rufa
Z rysunków Kena Marshalla i niezliczonych filmów nakręconych w czasie ekspedycji wiemy, że dwa główne elementy kadłuba w punkcie przełamania mają całkowicie zniszczoną blachę i pokłady. Uszkodzenia kadłuba powstały także pod wpływem ciśnienia wody i powietrza uwięzionego w środku oraz wskutek uderzenia w dno. Uderzenie to, szczególnie w przypadku rufy, musiało być niesłychanie silne.
Od chwili zderzenia z górą lodową do zatonięcia, dziób statku wypełniał się wodą i dzięki temu jego wewnętrzne struktury w mniejszym stopniu odczuły skutki ciśnienia w czasie „zjazdu” na dno. Woda powoli wypełniała poszczególne pomieszczenia, spełniając rolę swego rodzaju amortyzatora i nie powodując zniszczeń, do których doszłoby nieuchronnie, gdyby wdarła się do wnętrza statku z całą siłą. W czasie tonięcia prawie całkowicie zalany wodą dziób, zachował swoją strukturę, opadając na dno nie pionowo, lecz ukośnie.
Statki tonące w głębokiej wodzie zazwyczaj osiadają na dnie stępką, która jako najcięższy element struktury przywraca im równowagę. Kilka minut przed zniknięciem pod powierzchnią wody dziób „Titanica” osiągnął maksy­malną prędkość. Przyczyniła się do tego podwodna część dziobnicy, stabilizująca przełamaną część kadłuba. Według wiarygodnych szacunków dziób osiągnął prędkość 40-50 km/h. Strumień wody, z którym się zderzył, zniszczył niektóre przedmioty i struktury zamontowane na pokła­dzie. Żurawie szalup, talie, leżaki, ścianki i drewniane elementy sterówki zostały zmiecione. Pod wpływem strumienia wody i zderzenia z dnem zapadł się mostek. Wir, który powstał w pobliżu punktu przełamania części dziobowej, spowodował wyrzucenie na zewnątrz znacznej ilości przedmio­tów różnej wielkości i kształtu. Wszystkie one osiadły na dnie między dwoma głównymi częściami wraku. Do uszkodzenia struktury przyczyniło się także samo uderzenie w dno. Prawa burta dziobu została przeciągnięta po dnie niczym lemiesz pługa. Dziób zarył w mule na głębokość niemal dwudziestu metrów, prawie do samych kotwic. W czasie opadania na dno dziób lekko nachylił się i wskutek tego w chwili upadku lekko się przekręcił, co spowodowało uszkodzenie poszycia w przedniej części kadłuba, przed złączem dylatacyjnym. Uderzenie masy wody spowodowało ogromną wyrwę w lewej burcie.
Kilka sekund po prawej burcie dziobu także reszta tej części kadłuba uderzyła w dno. Obecnie jedna trzecia kadłuba znajduje się w stosunkowo dobrym stanie, ale pozostała cześć uległa znacznemu zniszczeniu, zupełnie jakby przy uderzeniu w dno - niczym w kamertonie - w miarę oddalania od punktu zderze­nia, oddziaływały coraz większe siły. Jednym z elementów, które najbardziej zainteresowały eksplora­torów „Titanica”, były bakterie żelazowe, tj. bakterie samożywne, które przez 90 lat żywiły się żelazem zawartym w stali z „Titani­ca”, wykorzystując go jako źródło energii. Przyczyniły się one od powstania wykwitów, porastających dziś kadłub „Titanica”. Składają się na nie lepkie wydzieliny, obumarłe komórki, pleśnie, grzyby, tlenki i wodorotlenki żelaza. Substancje te tworzą niezwykłe wykwity, które badacze nazwali „rystycles”, czyli sople z rdzy. Według Roya Cullimore’a 650 ton sopli z dziobu „Titanica” zużyło ponad 20% stali. Jeszcze większe szkody powstały na rufie statku. Ta ostatnia poszła na dno zaraz po pęknięciu kadłuba i pod wpły­wem gwałtownego uderzenia w podłoże uległa znacznemu zniszczeniu.
Część rufowa dotarła na dno w kilka minut po dziobie. Upadła w odległości około 600 m od dziobu i zaryła na głębo­kość około 15 metrów w muliste dno. Pęknięcie maszynowni i gwałtowny stru­mień wody, który wdarł się do środka, zniszczyły jej znaczną część. Rufa nie wypełniła się wodą powoli tak jak część dziobowa, dlatego silny strumień wody, wirując, zniszczył niemal wszystko: drewniane ściany, meble, okna, drzwi, a nawet lekkie struktury metalowe. Prędkość i ogromne ciśnienie sprawiły, że w pomieszczeniach wypełnio­nych powietrzem nastąpiło zjawisko implozji, które dodatkowo osłabiło nośne struktury pokładów. W odróżnieniu od dziobu rufa nie miała hydrodynamicznego kształtu, toteż w czasie upadku na dno uległa lekkiej rotacji, co uzasadnia jej oddalenie od dziobowej części kadłuba. Na podstawie pozycji śrub i ich deformacji (łopatki są wygięte o 15 stopni) przypuszcza się, że statek uderzył w warstwę mułu właśnie śrubami, ponieważ to one właśnie stanowiły element o największym ciężarze właściwym. Uderze­nie ze średnią prędkością, tylko częściowo zamortyzowane przez warstwę mułu, dopro­wadziło do ostatecznego zniszczenia rufy. Górny pokład jest zwinięty jak dywan i wygląda jak wieczko puszki z sardynkami otwarte za pomocą kluczyka. Ten sektor stat­ku jest obecnie w najgorszym stanie, a zapad­nięcie się pokładów sprawia, że identyfikacja poszczególnych części jest niezwykle trudna.

Wystawa rzeczy wydobytych i odrestaurowanych z wraku "Titanica".
[link widoczny dla zalogowanych]

Wyrwa i pozostałości wokół wraku
Poza dwoma dużymi częściami kadłuba na dnie spoczywają niezliczone przedmioty, które wypadły ze statku. W zależności od ciężaru znajdują się bliżej lub dalej od wraku. Cięższe, takie jak kominy i dwa ele­menty kadłuba o długości około 18 metrów, pod któ­rymi zapewne znajdują się dwa cylindry niskiego ciśnienia z lewego silnika, oderwane od reszty kadłuba w chwili jego pęknięcia, upadły w pobliżu części rufo­wej. To samo stało się z kotłami, które znaleziono roz­rzucone po dnie. Im lżejsze, tym prąd zniósł je dalej. Tworzą one dwa ślady o długości 600 i 800 m. Jeszcze dalej odnaleziono kawałki węgla, małe metalowe i ceramiczne przedmioty, ubrania i bagaże. Pozostałości wokół wraku zostały po raz pierwszy zbadane przez ekspedycję Ballarda, który jednak - zgodnie z obietnicą - pozostawił wszystko w nienaru­szonym stanie. Później francuska ekspedycja IFREMER zmapowała pole pozostałości wokół wraku za pomocą urządzenia hydrolokacyjnego i na zamówienie RMS litanie Inc. wyciągnęła na powierzchnię 3600 przedmiotów. Złożyły się one na ekspozy­cję, którą pokazywano w Wielkiej Brytanii przez rok, począwszy od października 1994 roku. Wystawa, zatytułowana „Wrak «Titanica»”, została zorganizowana w Narodowym Muzeum Morskim w Greenwich. Wywołało to liczne głosy krytyki, ponieważ wiele osób uznało, że tak szacowna instytucja nie powinna mieć nic wspólnego z przedsięwzięciem porównywalnym - ich zdaniem - z okradaniem grobowców i zaspokajającym niezdrową ciekawość. Niewątpliwą zasługą ekspedycji przeprowadzo­nych przez IFREMER-a był wkład w wyjaśnie­nie okoliczności zatonięcia „Titanica”. Paul Matthias, specjalista w zakresie akustyki, wyko­rzystując system hydrolokacji, odkrył pęknięcie w dziobowej części „Titanica”, w pobliżu wyrwy spowodowanej przez górę lodową. Najpierw mechaniczne ramię głębokościowego batyskafu IFREMER-a - „Nautile” przeciągnęło wzdłuż kadłuba, w rejonie wyrw i pęknięć, nadajnik hydrolokacyjny, specjalnie w tym celu zaprojektowany i zrealizowany przez Matthiasa. W ten sposób aparatura została skalibrowana. Następnie jej czujnik został przystawiony do prawej burty stat­ku, w pobliżu dna, w celu sondowania części stępki przykrytej mułem. Dane zebrane w czasie tego badania, porównywalnego do gigantycznego badania ultrasonograficznego, zostały przeana­lizowane na pokładzie pomocniczego statku. Wyniki potwierdzi­ły słuszność twierdzeń Edwarda Wildinga, inżyniera budowy okrętów ze stoczni Harland & Wolff, sformułowanych w czasie dochodzeń w Ameryce i Wielkiej Brytanii. Tłumacząc, co się wydarzyło, Wilding wysunął hipotezę, że w kadłubie nie powsta­ła jedna, duża wyrwa, lecz wiele stosunkowo niewielkich uszko­dzeń w różnych miejscach. Tłumaczyło to, dlaczego woda w pię­ciu zalanych przedziałach wodoszczelnych osiągnęła różny poziom. W czasie dochodzeń przeprowadzonych po katastrofie hipoteza Wildinga została odrzucona, ale 85 lat później odkrycie sześciu pęknięć w zagrzebanej w mule części kadłuba sprawiło, że świat musiał przy­znać mu słuszność. Jedno niewielkie pęknięcie znajduje się w części dziobowej, kolejne dwa na wysokości ładowni numer 1, dalej jest pękniecie o długości mniej więcej półtora metra i jedno o długości około 9 metrów w pobliżu ładowni numer 3, a wreszcie jedno, znacznie dłuższe, w rejonie kotłowni. Wszystkie pęknięcia, mające niekiedy po kilkanaście metrów, mają kilka centymetrów szerokości. To przez nie do pięciu przedziałów wodosz­czelnych wlewało się 7 tysięcy litrów wody na sekundę.
A zatem inaczej niż podejrzewano w czasie dochodzeń, w kadłubie „Titanica” nie powstała jedna, wielka wyrwa w okolicy stępki, której rysunek opublikowano nawet w jednej z najbardziej poczytnych londyńskich gazet. Uszkodzenia były drobniejsze, lecz na tyle poważne, że spowodowały zatonięcie statku, który miał się utrzymać na powierzchni nawet przy zalaniu wodą czterech prze­działów wodoszczelnych. Czterech. Ale nie pięciu.

Drewniana kolumna busoli "Titanica" po odrestaurowaniu. Większość drewna uległa zniszczeniu i została zjedzona przez świdraki okrętowe, jednak rekonstrukcja przyniosła nadspodziewanie dobry efekt.
[link widoczny dla zalogowanych]

W następnym numerze między innymi: Rysunki i komiksy na temat "Titanica".

Źródło: "Titanic" zbuduj sam. Kolekcja Hachette.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kobra83 dnia Pią 22:02, 26 Paź 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tomek_s_1990




Dołączył: 12 Mar 2011
Posty: 875
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 8:43, 26 Paź 2012    Temat postu: Re: Kolekcja Titanica NR 97

Kobra83 napisał:


Większość drewna uległa zniszczeniu i została zjedzona przez świdraki okrętowe, jednak rekonstrukcja przyniosła nadspodziewanie dobry efekt.





czy świdraki okrętowe nie żyją przypadkiem raczej w ciepłych, przejrzystych i dobrze natlenionych wodach



Cytat:
Na zdjęciu widać okna apartamentów pierwszej klasy, wychodzące na pokład szalupowy.


Wydaje mi sie, że to okna kajut oficerskich. Nie znam zbyt dobrze tego rejonu statku więc niech ktoś jeszcze się wypowie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kobra83




Dołączył: 13 Kwi 2012
Posty: 171
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Gliwice
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 21:55, 26 Paź 2012    Temat postu: FUSZERA

Ok co do zdjęcia z tymi oknami to masz racje tylko że zdjęcie jakie było w gazecie nie umiałem znaleźć na necie więc dałem w miarę podobne myśląc że nikt nie zauważy no ale tu mają wszyscy bystre oczy Blue_Light_Colorz_PDT_23 jednym słowem walnąłem fuszere no ale tekst poprawie że chodzi o kabiny oficerskie i będzie ok jeśli chodzi o te piękne świderki to nie wiem jak to z nimi jest.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Artykuły o Titanicu / Kolekcja Titanica Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Bright free theme by spleen stylerbb.net & programosy.pl
Regulamin