Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna


Kolekcja Titanica NR 74

 
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Artykuły o Titanicu / Kolekcja Titanica
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kobra83




Dołączył: 13 Kwi 2012
Posty: 171
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Gliwice
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:05, 10 Wrz 2012    Temat postu: Kolekcja Titanica NR 74

Spis Treści: Wróżba sprzed lat: "utoniesz". "Titanic" widziany z "Californiana".

Wróżba sprzed lat: "utoniesz"
Major Archibald Butt był doradcą wojskowym dwóch prezydentów Stanów Zjednoczonych, Williama Howarda Tafta i jego poprzednika, Theodore’a Roosevelta. Z racji pełnionej funkcji często gościł w Białym Domu, gdzie poznał Marie Grice Young, nauczycielkę muzyki dzieci Roosevelta.
Butt i panna Young spotkali się ponownie na pokładzie „Titani­ca” i zgodnie ze zwyczajem, w myśl którego samotni mężczyźni oferowali swoje usługi samotnie podróżującym kobietom, major wziął pod opiekę pannę Young. Jak przystało na dżentelmena, osobiście zaprowadził Marie do szalupy ratunkowej numer 8, pomógł jej usadowić się na ławce i troskliwie okrył kocem, by ochronić przed dotkliwym chłodem.
Marie Young nie podróżowała sama, lecz z panną Ellą White. Towarzyszyła jej służąca Amelia Bissetti. Kiedy wszystkie trzy siedziały już w szalupie, znajomy pani White poże­gnał się z nimi żartobliwie:
- Jutro rano bez przepustki nie wpuścimy was na pokład!
W tej dramatycznej sytuacji nadal można było zaob­serwować bardzo różne reakcje pasażerów. Niektó­rzy starali się podnieść innych na duchu, żartami zamaskować własne zdenerwowanie i choć trochę zmniejszyć rosnące napięcie. Inni ulegali złym przeczuciom, poddawali się im, czując, że jakieś podskórne, nieuświadomione czasem, dawne lęki niespodziewanie stają się rzeczywistością.
Panna Edith Corse Evans nie odczuwała przerażenia, ale w tym momencie przypomniała jej się pewna wróżba sprzed lat. Postanowiła o niej opowiedzieć pułkownikowi Archibaldo- wi Grace, który został jej przedstawiony przez przyjaciółki, trzy siostry Lamson. Kilka lat wcześniej na jednej z londyńskich ulic pewna Cyganka chciała za wszelką cenę jej powróżyć. Panna Evans, chcąc się od niej uwolnić, ostatecznie zgodziła się. Cyganka dokładnie obejrzała linie na jej lewej dłoni, spojrzała jej głęboko w oczy, zupełnie jakby chciała ją przejrzeć na wylot, po czym stwierdziła, że śmiertelnym zagrożeniem jest dla niej woda - jeśli nie będzie uważała, pewnego dnia utonie.

Pasażerowie szalup spuszczonych na morze na początku akcji ratunkowej jako pierwsi dostrzegli powiększający się z każdą chwilą przechył "Titanica", spowodowany wodą nieprzerwanie wdzierającą się do środka.
[link widoczny dla zalogowanych]

Opowieść panny Evans nie wytrąciła pułkownika Grace z równo­wagi, choć poczuł się lekko zażenowany. Doszedł do wniosku, że panna Evans uwierzyła w nieuchronność przepowiedni, w jej ostateczny, nieodwołalny charakter. W tej sytuacji postanowił dodać jej odwagi, przekonując, że nie ma najmniejszego sensu przywiązywać wagi do słów Cyganki, których celem jest wyłącz­nie wyciągnięcie od naiwnych słuchaczy kilka funtów. Słowa te nie mają nic wspólnego z prawdą podobnie jak wszelkie inne przepowiednie i wróżby. Jednak wbrew przypuszczeniom puł­kownika, Edith Evans nie odczuwała łęku. Z pewną ulgą przyjęła, że nadszedł nareszcie moment ziszczenia się złowrogiej przepo­wiedni i bez oporów pogodziła się z losem. Ogarnął ją niezwykły spokój wewnętrzny, jakiego nie doświadczyła od lat.
W szalupie numer 8 jakaś dziewczyna zerwała się nagle na równe nogi i biegiem rzuciła się z powrotem na pokład „Titanica”:
-Zapomniałam zdjęć Jacka! Muszę po nie wrócić.
Kilka osób zdumiało się głośno, że w takim momencie coś takiego mogło jej przyjść do głowy. Według wszelkich danych opuszczenie łodzi oznaczało jedno: utratę życia. Dziewczyna odbiegła jednak tak szybko i niespodziewanie, że marynarze nie zdołali jej zatrzy­mać. W tym momencie nikt nie wierzył, że uda się jej wrócić, lecz ku zdumieniu wszystkich za jakiś czas biegiem pojawiła się z powrotem, ale teraz ściskała w ręce kilka zdjęć. Dwa marynarze zdążyli ją dosłownie wsadzić do szalupy

Portret majora Archibalda Butta. Jego rzekome spotkanie z panną Marie Grice Young na pokładzie szalupowym "Titanica" to epizod, co do którego istnieje wiele wątpliwości. Sama panna Young także nie potwierdza go w swoich wspomnieniach.
[link widoczny dla zalogowanych]

na chwilę przed jej opuszczeniem wzdłuż burty transatlantyku. Dziewczyna miała szczęcie, ponieważ kiedy tylko w szalupie numer 8 znalazło się 28 pasażerów, drugi oficer wbrew wszelkiej logice dał rozkaz, by ją spuszczać na morze. Jej dowodzenie powierzył marynarzowi Thomasowi Williamowi Jonesowi.
W pobliżu szalupy numer 8 stała pani Tiłłie Taussig. Przytulona do męża nie zauważyła, że marynarze pomogli zająć miejsce w szalupie jej osiemnastoletniej córce Ruth. Dopiero kiedy łódź zaczęto opuszczać pani Tillie spostrzegła, że jest tam także jej córka. Przerażona wychyliła się za burtę, krzycząc:
-Ruth!
Dwaj marynarze bez namysłu chwycili ją, niemal brutalnie oderwali od męża i pchnęli do szalupy, nie dając możliwości powrotu.
Tym samym dziesięć po pierwszej miejsce w szalupie zajęło 17 kobiet, przy czym wszystkie były pasażerkami pierwszej klasy,
6 służących, które towarzyszyły swoim paniom także w tej dramatycznej sytuacji oraz 4 człon­kowie załogi, w tym dwóch marynarzy i dwóch stewardów Oznaczało to, że nadal, nie wiedzieć czemu, nie wykorzystywano ładowności szalup ratunkowych. Każda z nich mogła przecież pomieścić 65 osób.

Panna Marie Young (po lewej) wraz z jedną z poniższych przyjaciółką panną Ellą White (pośrodku). Zdjęcie wykonano w kilka miesięcy po zatonięciu "Titanica". Obydwie ocalały, ponieważ znalazły się w grupie pierwszych kobiet, które zajęły miejsca w szalupach ratunkowych.
[link widoczny dla zalogowanych]

Jednym z dwóch stewardów był trzydziesto- sześcioletni Alfred Crawford. Poprzednio pracował na „Olympicu” i od lat miał kontakt z pasażerami z najwyższych sfer. Jeszcze kilka minut wcześniej pomagał założyć kamizelkę ratunkową Albertowi Stewartowi, który zresztą zupełnie nie miał na to ochoty. Teraz, niespodziewanie dla siebie samego, siedział w szalupie ratunkowej. Był uratowany!
Kiedy spuszczano na wodę czwartą szalupę, radiooperatorzy nie przestawali wystukiwać dramatycznego wezwania o pomoc.
O pierwszej w nocy radiostacja „Titanica” odpowiedziała bliźnia­czej jednostce, która odebrała sygnał S.O.S. piętnaście minut wcześniej. Dziesięć po pierwszej na rozkaz kapitana Smitha „Titanic” wysłał do „Olympica” depeszę o następującej treści: „Toniemy od strony rufy. Płyńcie natychmiast, jak najszybciej.” Niedługo potem otrzymali odpowiedź:
„Kapitan prosi o przygotowanie szalup. Podajcie pozycję.”

„Titanic” widziany z pokładu „Californiana”
Znacznie bliżej, na skraju pola lodowego, stał „Californian”, a jego załoga obserwowała z pokładu ten ogromny, rzęsiście oświetlony statek pasażerski, z którego wystrzeliwano w niebo sztuczne ognie. Drugi oficer „Californiana” Stone doliczył się już pięciu rakiet. W tym samym czasie Gibson usiłował porozumieć się ze statkiem przy pomocy sygnałów nadawanych lampą Morse’a, jednak wciąż bez rezultatu.
Po kilku minutach obydwaj dostrzegli szóstą rakietę. W tej sytu­acji kapitan Lord postanowił powiadomić o tym fakcie kapitana. Lord zapytał tylko o kolor rakiet.
-Białe - odpowiedział krótko oficer.
Kapitan skinął głową i dał znak oficerowi, że może wracać na pokład. Sam został w kajucie nawigacyjnej. Nie przyszło mu do głowy, by wyjść na pokład i osobiście sprawdzić, jakiego koloru są wystrzeliwane rakiety. Polecił tylko nie przerywać prób nawiązania kontaktu przy pomocy sygnałów świetlnych. W tej sytuacji Stone mógł robić tylko jedno: nadal obserwować przez lornetkę liniowiec stojący na horyzoncie. W pewnej chwili doszedł do wniosku, że coś się zmie­niło. Nie był jednak tego całkowicie pewien, więc podał lornetkę Gibsonowi ze słowami:
-Popatrz na niego. Jakoś dziwnie wygląda. Przyjrzyj się światłom.
Gibson wziął lornetkę i przez dłuższy czas w skupieniu wpatrywał się w statek.
-Zdaje się, że ma przechył na jedną burtę - stwierdził, oddając Stone’owi lornetkę.
Ku swemu zdumieniu oficer zauważył także, że znikło gdzieś czerwone światło burtowe transatlantyku.

W następnym numerze: Szalupa numer 1.

Źródło: "Titanic" zbuduj sam. Kolekcja Hachette.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kobra83 dnia Pią 20:31, 21 Wrz 2012, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Artykuły o Titanicu / Kolekcja Titanica Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Bright free theme by spleen stylerbb.net & programosy.pl
Regulamin