Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna


Kolekcja Titanica NR 4

 
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Artykuły o Titanicu / Kolekcja Titanica
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kobra83




Dołączył: 13 Kwi 2012
Posty: 171
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Gliwice
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 14:08, 23 Kwi 2012    Temat postu: Kolekcja Titanica NR 4

Spis Treści: Bankier, który uratował Amerykę. Obrońca interesów Anglii. Jak uratować finanse państwa. Podbój rynków międzynarodowych.

UWAGA: Numer ten opowiada głównie o problemach finansowych i kryzysach w Anglii i Ameryce przed budową "Titanica".

Bankier, który uratował Amerykę
Wiarygodność w interesach opiera się przede wszystkim na charakterze człowieka, a dopiero później na jego pieniądzach czy też majątku” - oświadczył kiedyś publicznie John Pierpont Morgan - „Za pieniądze nie da się kupić charakteru, dlatego człowiek, do którego nie mam zaufania, nie otrzyma ode mnie pieniędzy, choćby składał mi najświętsze obietnice”.

Zamiłowanie do wyzwań i ryzyka John Pierpont Morgan odziedziczył prawdopodobnie po ojcu. Swym wybitnym zdolnościom zawdzięczał dokonania tej miary, co uratowanie finansów Stanów Zjednoczonych w 1894 roku.
<script>[link widoczny dla zalogowanych]

Morgan był człowiekiem wyjątkowym. Rozsadzała go energia, dzięki której podejmował się wciąż nowych zadań. Wśród współczesnych nie miał sobie równych. Magnetyczne spojrzenie tego wyjątkowego człowieka potrafiło zbić z tropu i wprawić w zakłopotanie nawet wysoko postawionego rozmówcę. Na jego twarzy, pomiędzy żywymi, tryskającymi iskrami oczami, królował duży nos, zaczerwieniony w wyniku choroby skórnej, na którą nie było lekarstwa.
Być może właśnie ta cecha wyglądu przyczyniła się w pewnym stopniu do ukształtowania jednego z zasadniczych rysów jego charakteru, jakim była wyjątkowa powściągliwość. Nie lubił stać w świetle reflektorów. W odróżnieniu od swoich przyjaciół, Pirriego i Ismaya, nie odczuwał potrzeby popisywania się, ponie­waż był doskonale świadom swojej władzy i wpływów. Przeciwnie, musiał strzec się zastępów osób, które usiłowały nawiązać z nim kontakt, skrycie żywiąc nadzieję, że jego talent „króla Midasa” przyniesie im jakieś korzyści.
Być może na te właśnie cechy charakteru Morgana liczył inny potężny magnat amerykański, William H. Vanderbilt, kiedy w 1879 roku zażądał kategorycznie, by sprzedaż akcji towarzystwa kolei żelaznych Central z Nowego Jorku nastąpiła w całkowitej tajemnicy, bez uciekania się do jakichkolwiek form reklamy. Propozycja ta miała wszelkie cechy przedsięwzięcia całkowicie niemożliwego, jednak Morgana pociągały właśnie takie wyzwania. Dopiero wtedy miał szansę wykazać się swoim talentem.
Tak też było tym razem: dzięki sieci znajomości w przeciągu krótkiego czasu, w listopadzie tego samego roku, udało mu się sprzedać sto pięćdziesiąt tysięcy akcji nowojorskiej kompanii Central klientom z Europy, bez żadnego pośrednictwa i w całkowitej tajemnicy
Kiedy po zakończeniu operacji wiadomość o niej przedostała się do prasy, świat wielkiej finansjery oniemiał ze zdumienia! Rankiem 29 listopada 1879 roku „Commercial and Financial Chronicale” pisała: „W tym tygodnia na Wall Street mówiło się tylko o jednym: o sprzedaży akcji Central z Nowego Jorku”. Przedsięwzięcie to miało ogromne znaczenie z finansowego punktu widzenia, jednak nie tylko. Przede wszystkim bowiem potwierdziło najwyższy autorytet J. P. Morgana na arenie międzynarodowej, w branży kolei żelaznych. Morgana, który w wieku czterdziestu dwóch lat, po śmierci ojca Juniusa Spencera, został sam.

Groźna sytuacja, która wytworzyła się w 1894 roku, była tematem rysunków satyrycznych. Na tej rycinie prezydent Cleveland bije w dzwon na alarm monetarny.
<script>[link widoczny dla zalogowanych]

Obrońca interesów Anglii
Po wejściu do zarządu nowojorskiej kompanii Central, Morgan stał się obrońcą interesów tych Anglików, którzy zaufali mu i zainwestowali w północnoamerykańskie koleje. Koleje żelazne były wówczas najprężniej rozwijającą się gałęzią amerykańskiej gospodarki i wymagały inwestowania znacznych kapitałów. Ponieważ nie była to działalność państwowa, w branży tej panowała całkowita anarchia. Bezlitosna walka między przedsiębiorcami toczyła się przede wszystkim w dziedzinie cen i połączeń.
W celu pokonania konkurencji stosowano system prymitywny, acz skuteczny: obniżanie cen. Ustalano niezwykle niskie taryfy, by zmusić rywali do zmniejszania zysku aż do poziomu poniżej kosztów. Ostatecznie słabsze firmy nie wytrzymywały konkuren­cji i upadały. Ceny zmieniały się chaotycznie i wcale nie należało do rzadkości, że bilet na dłuższą trasę kosztował mniej niż na krótszą. Przeprowadzony w 1879 roku sondaż wykazał, że w ciągu zaledwie roku New York Central zawarła sześćset tysięcy kontraktów specjalnych, dotyczących taryf ze zniżkami. Diametralnie inna była sytuacja tam, gdzie kompanie kolejowe miały monopol. Wówczas ceny rosły w sposób niewyobrażalny. Praktyka ta nie tylko gwarantowała zawrotne zyski, ale także umożliwiała kompanii stosowanie nieuczciwej konkurencji i sztuczne zaniżanie cen na innych obszarach. Po zbudowaniu głównych arterii kolejowych, przyszła kolej na rozbudowę sieci lokalnej. Odbywało się to w sposób całkowicie bezplanowy, a niepohamowany pęd do zysku prowadził nawet do projektowania "linii kolejowych - szantażu": tym mianem określano linie, które nie miały racji bytu. Ówczesne prawo nie zakazywało budowy linii kolejowej między dwoma miastami nawet jeśli linia ta była w praktyce równoległa do połączenia już istniejącego. Te pozornie absurdalne posunięcia miały zagrać na obawach przed narodzinami konkurencji i zmusić zarząd istniejącej spółki kolejowej do zakupu akcji zapowiadanej nowej linii.

Panika na Wall Street. Rządowa rezerwa złota topniała w oczach, powodując utratę międzynarodowej wiarygodności państwa. Dla młodej gospodarki amerykańskiej był to bolesny cios.
<script>[link widoczny dla zalogowanych]

To wszystko powodowało niesłychany chaos, który dawał się odczuć szczególnie w dziedzinie własności kompanii kolejowych. Mając kontrolę nad spółką działającą w tej branży, można było oddziaływać na wartość akcji, a nawet obrót całymi ich pakietami. Dlatego zagraniczny inwestor z dnia na dzień mógł się stać właścicielem garści papierów całkowicie bezwartościowych. W owych czasach Londyn był stolicą imperium brytyjskiego, a angielskich dżentelmenów charakteryzowała arogancja typowa dla „panów tego świata”.
J. P. Morgan starał się sprostać wymaga­niom swoich angielskich klientów, którzy w obliczu niepewności i niestabilności amerykańskich akcji żądali wprowadzenia ładu i większej równowagi.
Był przekonany, że amerykańska gospo­darka przeżywa okres gwałtownego rozwoju, a wewnętrzne walki między kompaniami kolejowymi są symptomem gospodarczego wzrostu i jako takie uznać je należy za negatywne, ale nie niepokojące. Takie właśnie argumenty przedstawiał swoim angielskim klientom, chcąc przekonać ich, że inwesto­wanie w Ameryce może być opłacalne.
To jednak nie wystarczało. Czuł wyraźnie, że musi podjąć starania, by jego argumenty stały się rzeczywistością. Rozumiał, że jako przedstawiciel uczciwych inwestorów angielskich ma obowiązek wziąć na swoje barki rolę stróża porządku i wykorzystać swój ogromny autorytet w celu zaprowadzenia ładu tam, gdzie dotąd panował chaos.
Po New York Central wszystkie największe kompanie kolei żelaznych w kraju przeszły „kurację Morgana”: Reading, Baltimore and Ohio, Chesapeake and Ohio, by przywołać tylko niektóre z nich.
Morgan nie był oczywiście inżynierem, ekspertem od techniki kolejowej, ale był człowiekiem o wielkim autorytecie, finansistą, który potrafił skutecznie rozwiązywać najtrudniejsze problemy w zakresie zarządzania. Wkrótce jego opinia zaczęła odgrywać decydującą rolę przy jakimkolwiek poważnym projekcie reorganizacji połączeń. W miejsce bezlitosnej konkurencji zmierzającej do zniszczenia prze­ciwnika udało mu się wprowadzić zasadę współ­pracy. Taka polityka spotkała się z przychylnym przyjęciem ze strony finansjery.

W czasie strajków, które wybuchły w okresie kryzysu gospodarczego w 1894 roku, koleje żelazne umożliwiły amerykańskiemu rządowi natychmiastową interwencję, czasem nawet przy pomocy oddziałów wojskowych.
<script>[link widoczny dla zalogowanych]

Konserwatywny dziennik „Commercial and Financial Chronicie” mógł z satysfakcją odnoto­wać, że podwyżka cen biletów na przejazdy pasażerskie na trasie Nowy Jork - Chicago z siedmiu do dwudziestu dolarów w pierwszej klasie i siedemnastu w drugiej klasie, stanowiła „ostatni etap restrukturyzacji cen zaplanowanej w porozumieniu kompanii kolejowych zawartym latem zeszłego roku”.

Jak uratować finanse państwa
W latach 1893-97, w kilka miesięcy po tym, jak w Białym Domu po raz wtóry zamieszkał konserwatysta Grovere Cleveland, wybuchł kryzys, który przeszedł do historii jako „panika roku 1893”. Szereg niepomyślnych wydarzeń, które następowały jedno po drugim w nieubłaganym rytmie reakcji łańcuchowej, z dnia na dzień pogarszał sytuację. Niewielkie grono szczęśliwców spotkały tylko obniżki pensji, ale tysiące robotników straciło pracę, powiększając i tak już ogromne rzesze bezrobotnych. Wiele fabryk zamknięto i jakby tego było mało, nastała susza i nieurodzaj. Dziennikarz zajmujący się gospodarką, Alexander Dana Noyes, tak opisał ten okres:
„w 1894 roku w gospodarce i finansach panuje całkowity paraliż, kryzys dotknął wszystkich głównych gałęzi przemysłu, wielkie korporacje są bliskie bankructwa, a rząd, pragnąc uratować wiarygodność państwa, zmuszony jest zaciągać w Europie pożyczki na iście lichwiarskich warunkach”.

Plakat z okresu kampanii prezydenckiej Williama McKinleya, który zamieszkał w Białym Domu w 1896 roku. Do grona jego najbliższych współpracowników należał Mark Hanna, przyjaciel J.P. Morgana.
<script>[link widoczny dla zalogowanych]

W owym czasie rząd Stanów Zjednoczonych gwarantował wymienialność dolara na złoto i by sprostać zapotrzebowaniu finansowemu w stanie tak głębokiego kryzysu, zmuszony był kilkakrotnie obficie zaczerpnąć z państwowej rezerwy złota, stanowiącej filar stabilności rządu. Podjęto kilka prób zatkania rosnącej dziury w finansach publicznych, lecz w praktyce były to jedynie półśrodki. Wpływy nie wystarczały na pokrycie wydatków państwa, doszło nawet do tego, że zaczynało brakować środków na bieżące wydatki administracji państwowej. Krótko mówiąc, państwo było bliskie bankructwa. Reperkusje za granicą mogły oczywiście tylko pogorszyć krytyczną sytuację wewnętrzną. Panika przeniosła się za ocean i europejscy inwestorzy zaczęli gwałtownie wyzbywać się amerykańskich akcji, podczas gdy złoto nieprzerwanym strumieniem płynęło z Ameryki do Europy. Minister finan­sów, John G. Carlisle, przy końcu 1894 roku ogłosił narodową pożyczkę, ale już trzy miesią­ce później, w poniedziałek rano 28 stycznia 1895 roku rezerwa złota zeszła znacznie poniżej poziomu minimalnego zabezpieczenia. Stało się oczywiste, że także te ograniczone zapasy wkrótce się ulotnią i że w ten sposób da się jeszcze pociągnąć najwyżej trzy tygodnie. Było już za późno, żeby ogłosić kolejną pożyczkę. Słowem: sytuacja bez wyjścia! W tej atmosferze nieuchronnego bankructwa na scenę majestatycznie wkroczył John Pierpont Morgan, teraz już nie w roli arbitra w branży kolei żelaznych, lecz jako gwarant finansowej stabilności rządu Stanów Zjednoczonych na arenie międzynarodowej. Mimo że jego szwagier, Walter Burns, wicedyrektor londyńskiego banku, trzy dni wcześniej powiadomił go telegraficznie, że sprzedaż ame­rykańskich obligacji państwowych nie ma szans powodzenia, Morgan rzucił się w wir walki. Zorganizował syndykat bankierów i udzielił pożyczki rządowi. Wiadomość rozeszła się lotem błyska­wicy i wywołała natychmiastowy wzrost zaufania do Stanów Zjednoczonych: wypływ złota zatrzymał się, choć dwa i pół miliona dolarów w złocie już czekało, by w sobotę popłynąć parowcem do Europy. Okazało się, że Morgan ma większe wpły­wy i więcej może od Prezydenta Stanów Zjednoczonych! 20 lutego zarówno w Nowym Jorku, jak i w Londynie, rozpoczęto sprzedaż nowych obligacji rządowych.

Główna sala nowojorskiej giełdy w 1889 roku. To właśnie była jedna z twierdz, z których Morgan wyruszył na podbój światowych rynków finansowych.
<script>[link widoczny dla zalogowanych]

Na obu rynkach cieszyły się one ogromnym powodzeniem. Bank J.S. Morgan and Co. z Londynu telegrafował: „Kolosalne zainteresowanie. Zapisy zamknięte w południe. Otwarte tylko przez dwie godziny.”, na co bank J. P. Morgan and Co. odpowiadał: „Zamknęliśmy zapisy. Doskonała sprzedaż. Składamy serdeczne gratulacje... niebezpie­czeństwo było tak poważne, że nie śmieliśmy o nim wspominać nawet szeptem”. W kilka dni później Morgan telegrafował z Nowego Jorku: „Możecie wysłać każdą ilość złota, w zależności od uznania: sztaby, suwereny, amerykańskie złote monety, napo- leony. Bank przyjmie je i wypłaci w zamian pienią­dze”. Sukces operacji przyniósł Morganowi niebo­tyczne zarobki, jednak najważniejsze było dla niego uratowanie wiarygodności Stanów Zjednoczonych.

Okręt wojenny Maine, należący do marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych. Jego zatopienie 15 lutego 1898 roku na Kubie, w basenie portowym Hawany, było iskrą, która doprowadziła do wybuchu wojny między Stanami Zjednoczonymi a Hiszpanią.
<script>[link widoczny dla zalogowanych]

Podbój rynków międzynarodowych
Odbudowa była powolna, ale niespodziewanie okazało się, że ten głęboki kryzys przygotował grunt pod przyszłą pomyślność Stanów Zjednoczonych - przedmiot podziwu i zazdrości całego świata. Latem 1897 roku w gospodarce nastąpiło nagłe przyspie­szenie, a zachodzące przeobrażenia przekroczyły najśmielsze marzenia prognostyków.
Prezydentem Stanów Zjednoczonych został William McKinley, który w wyborach pokonał Williama Jenningsa Bryana. Jednym z bliskich współpracowników prezydenta był Marc Hanna, specjalista od tworzenia korporacji, a zarazem przyjaciel J.P. Morgana. Ten ostatni wyczuł atmosferę zmian i jakby nie dość mu było dotychczasowych sukcesów, postanowił zmierzyć się z kolejnym wyzwaniem. Tym razem miał to być podbój ryn­ków międzynarodowych.
W tym czasie relacje między kontynentami odwróciły się: rządowa rezerwa złota została odbudowana, w Ameryce zebrano wyjątkowo obfite plony pszenicy, zaś Europę dotknęła klęska nieurodzaju.
Dla amerykańskich przedsiębiorców świadomość, że mogą dotrzeć na rynki międzynarodowe, była czymś zupełnie nowym. Żeby się to udało, konieczne było jednak podejmowanie wspól­nych działań, jednoczenie przedsiębiorstw o podobnym profilu w celu zapewnienia wystarczającej siły przebicia.

Uroczysta parada floty Stanów Zjednoczonych w porcie w Nowym Jorku dla uczczenia zwycięstwa w wojnie hiszpańsko-amerykańskiej.
<script>[link widoczny dla zalogowanych]

Przez cały dziewiętnasty wiek spadkobiercy pierwszych amerykańskich osadników zdobywali ziemie na zachodzie, aż do wybrzeża Pacyfiku. Sam Pierpont Morgan, jednocząc amerykańskie kompanię kolejowe, pragnął stworzyć jednolitą sprawnie zarządzaną sieć połączeń krajowych. Jednak przedsięwzięcia te nie wykraczały swym zasięgiem poza granice młodego kraju, a większość amerykańskich przedsiębiorstw miała w owym czasie jedynie lokalne znaczenie. Syndykaty i spółki bardziej troszczyły się o utrzymanie na wysokim poziomie cen firm konkurencyjnych na danym obszarze niż o kontrolę rynku krajowego. Już wkrótce wszystko to miało się zmienić...
I tym razem jednak o przyszłych losach Morgana i Stanów Zjednoczonych zadecydowała wojna. Po zwycięstwie w wojnie z Hiszpanią w 1898 roku naród amerykański uświadomił sobie nagle własną siłę, a amerykańscy przemysłowcy zaczęli myśleć o rynkach większych niż tylko rynek krajowy.

Źródło: "Titanic" zbuduj sam. Kolekcja Hachette.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kobra83 dnia Nie 21:38, 26 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rideofyourlife




Dołączył: 18 Kwi 2012
Posty: 29
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Olsztyn
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:35, 23 Kwi 2012    Temat postu:

Rób dalej. Świetnie się czyta ^^

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Artykuły o Titanicu / Kolekcja Titanica Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Bright free theme by spleen stylerbb.net & programosy.pl
Regulamin