Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna


Chwila Zderzenia?

 
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Katastrofa
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kolumb_PL
Gość







PostWysłany: Czw 20:13, 15 Maj 2014    Temat postu: Chwila Zderzenia?

Witam! Mam parę pytań co do chwili zderzenia z górą lodową. Gdy "murdoch" zaczyna wysyłać informacje cała wstecz robi to na 1 i na 3 (Przełączniku nie wiem jak one się nazywają). Czemu 2 nie zostaje ruszony? Potem widać jak 2 turbiny zwalniają ale gdy silniki zaczną już działać cała wstecz widać że obraca się tylko prawa turbina? Jest to dość nielogiczne gdyż statek zacząłby skręcać w prawo (Chyba że niewidoczna turbina także zaczęła się obracać) ? I jeszcze czy gdyby lewa turbina zaczęła działać cała wstecz a prawa cała w przód to statek nie zacząłby szybciej skręcać?
Powrót do góry
Emhokr




Dołączył: 24 Lut 2014
Posty: 407
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Warsaw
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 17:02, 11 Sie 2014    Temat postu:

Robi to na telegrafach - wysyła sygnał do maszynowni ;] Robi to na tych, które "kontaktują" się z maszynownią. (dwa pozostałe kontaktowały sie z mostkiem rufowym).

Obracają się dwie śruby - środkowa nie mogła się obracać przy komendzie "cała wstecz". Poza tym to nie śruby były odpowiedzialne za kierunek, a ster.

Poza tym, film Camerona, acz naprawdę świetny, nie bardzo jest źródłem wiedzy o tym, co się dzialo ;)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tomek_s_1990




Dołączył: 12 Mar 2011
Posty: 873
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 17:45, 11 Sie 2014    Temat postu: Re: Chwila Zderzenia?

Kolumb_PL napisał:
Witam! Mam parę pytań co do chwili zderzenia z górą lodową. Gdy "murdoch" zaczyna wysyłać informacje cała wstecz robi to na 1 i na 3 (Przełączniku nie wiem jak one się nazywają). Czemu 2 nie zostaje ruszony?


Nie znam się na tym ale na mostku były chyba 4 telegrafy maszynowe (a nie 3). Wydaje mi się, że dwa z nich wysyłały informacje do maszynowni a z kolei dwa pozostałe służyły do odbierania informacji z maszynowni:

coś podobnego widać na filmiku w 30 sekundzie

http://www.youtube.com/watch?v=1uUaL7X_F2o

1. Oficer na mostku ustawia telegraf na full (wysyła informację do maszynowni)
2. w maszynowni na telegrafie wyskakuje strzałka na pozycji full
3. pracownik maszynowni przestawia "rączkę" telegrafu na full (wysyła potwierdzenie do maszynowni)
4.w tym momencie wydaje mi się, że na mostku powinna przeskoczyć strzałka na full (czego nie pokazano na filmie)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Emhokr




Dołączył: 24 Lut 2014
Posty: 407
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Warsaw
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 17:58, 11 Sie 2014    Temat postu:

Tak, musiał wysłać potwierdzenie, że otrzymał rozkaz. Ale nie było to tak, że dwa były od wysyłania, a dwa od odbierania ;) przy jednostkach dłuższych niż 200m był wymóg połaczenia z mostkiem rufowym (odpowiedzialnym za sterowanie w porcie) za pomocą telegrafu cumowniczego. no, logiczne że z maszynownią w owych czasach tylko tak można się było dogadać ;)

działanie telegrafu jest proste jak konstrukcja cepa - na mostku i stanowisku, do którego wydawany jest rozkaz mamy indykatory telegrafu. ustawia się to, co chce przekazać do danego miejsca - np. maszynowni (stop, full itp); elektryka uruchamia dzwonek i powoduje przestawienie strzałki indykatora w maszynowni, a ten, co polecenie odbiera musi potwierdzić, ze doszło i przestawia dźwignię, która steruje repetytorem na identyczna pozycję, jak rozkaz, który przyszedł i który "pokzał się" na indykatorze. wtedy odzywa się dzwonek i dzwignia repetytora przeskakuje na mostku.

a tu takie coś z rysunkiem co i jak..
[link widoczny dla zalogowanych]

i opisane telegrafy na focie
[link widoczny dla zalogowanych]

po kliknięciu w miniaturkę rosną obrazki


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez Emhokr dnia Pon 18:17, 11 Sie 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Luke




Dołączył: 30 Paź 2014
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 18:31, 30 Paź 2014    Temat postu:

Niektórzy uważają że uderzył w górę również od strony dna,przez co woda szybciej dostawała się do środka,z zeznań strażaka Henriksona.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
bigfan




Dołączył: 12 Lis 2014
Posty: 1
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5


PostWysłany: Śro 11:57, 12 Lis 2014    Temat postu:

Dość specyficzne pytanie. Nie znam się na statkach, aczkolwiek Titanic mnie fascynuje od lat. Kiedyś przeczytałem, że pewien naukowiec powiedział, że gdyby zdecydowano się uderzyć czołowo w górę lodową to Titanic by nie zatonął. Dość ciekawa teza. Według naukowca Titanic był tak skonstruowany, że Dziób był bardzo solidny.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Emhokr




Dołączył: 24 Lut 2014
Posty: 407
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Warsaw
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 23:45, 20 Lis 2014    Temat postu:

Nie musiał tego mówić żaden naukowiec ;) Już w 1912, chwilę po zderzeniu było wiadomo, że Murdoch podjął średnią decyzję (co nie znaczy, że złą - podjął ją w dobrej wierze, najlepiej ze swoją wiedzą, miał na to sekundy - konkretnie 37 od zobaczenia góry do kolizji).

Nie wiadomo, czy by zatonął czy nie, ale po zderzeniu czołowym prawdopodobnie utrzymałby się dłużej na wodzie, co mogłoby dać szansę dużo większej ilości ludzi.

SS Storstad, który zderzył się z Empress of Ireland (Empress zatonęła) miał uszkodzony dziób, a mimo wszystko na wodzie się utrzymał. Co prawda uszkodzenie było nieduże. Gorsze były uszkodzenia na SS Stockholm, który wbił się dziobem w SS Andrea Doria. Ta także zatonęła, ale Stockholm - mimo powaznych obrażeń - utrzymał się na wodzie. Co prawda to już czasy trochę późniejsze, bo rok 1956. Swoją droga, Stockholm nadal pływa, pod imieniem MS Athena. Nawet w Polsce była Blue_Light_Colorz_PDT_15

W 1909 roku RMS Republic należący do White Star Line wpadł na SS Florida w gęstej mgle. To był ierwszy statek w historii z którego popłynęło wezwanie pomocy - CQD. No, ale do sedna wracając - SS Florida miała zmiażdzony dziób, a mimo to utrzymała się na wodzie.

Te przykłady sugerują, że Titanic miałby szanse. Czy tak byłoby w istocie - ciężko powiedzieć, niemniej istnieje możliwość, że tak. Zamknięte grodzie nie pozwoliłyby wodzie wedrzeć się dalej, byłby ogromny wstrząs przy zderzeniu czołowym, ale prawdopodobnie dostałby więcej czasu. Jednak, co po raz kolejny podkreslam, pewności jak zachowalaby się ta konkretna jednostka nie mamy. Titanic tonąc i tak był dość łaskawy.. ;) Tonął długo jak na swoje uszkodzenia, dziób zanurzał się bez wielkiego przechyłu.

Istnieje też hipoteza, że gdyby tylko Murdoch skręcał bez wytracania prędkości ominąłby przeszkodę. Możliwe. tylko czy aby na pewno wiemy dokładnie dziś, jak ta cholera wyglądała pod wodą? ;)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tomek_s_1990




Dołączył: 12 Mar 2011
Posty: 873
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 18:24, 26 Lis 2014    Temat postu:

Moim zdaniem Murdoch nie myślał o tym, że taki statek jak Titanic może zatonąć. Wg mnie tej pamiętnej nocy, wydając rozkaz, wybierał między możliwością skutecznego ominięcia przeszkody a poważnym uszkodzeniem statku. Gdyby rzeczywiście zdawał sobie sprawę, że otarcie bokiem o górę może zadać śmiertelny cios statkowi zapewne zdecydowałby
się na czołowe zderzenie...

A może w tym przypadku wychodzi nonszalancja tamtych czasów, że statki kursowały po szlakach morskich podobnie jak pociągi według rozkładu i że często podejmowano ryzyko tylko po to, by punktualnie przybyć do portu.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez tomek_s_1990 dnia Śro 18:27, 26 Lis 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Emhokr




Dołączył: 24 Lut 2014
Posty: 407
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Warsaw
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 12:15, 27 Lis 2014    Temat postu:

Zadziałał u niego odruch. My wiemy, że cała wstecz była nietrafiona. Ale widzisz przeszkodę i nie hamuj...
Sytuacja sprzed niemal tygodnia. Jechałam samochodem, wracałam z treningu. I nagle na drodze przeszkoda. Zadziałał u mnie odruch. nie dość, że próbowałam ominąć, to jeszcze wcisnęłam hamulec. Efekty - szybkie. Dachowałam w rowie, na szczęście rów był wypełniony powycinanymi gałęziami, nie było drzew, a ogromna studzienka z kręgów była ze 30 m wczesniej, by byłoby średnio wesoło,a tak mi nic nie jest, gorzej z samochodem, który aktualnie jest w warsztacie...dla mniewygląda masakrycznie, ale każdy mówi, że mogłoby być z nim dużo gorzej. Ale nie o tym. Odruch. Znam teorię. Nie powinnam wtedy wciskać hamulca, zwłaszcza,kiedy zaczęło mnie wozić po jezdni. Ba, powinnam dodac gazu, co wyprowadziłoby mnie w tej konkretnej sytuacji z poslizgu i nie zaliczyłabym dachowania. Ewentualnie powinnam nie omijać przeszkody, która wcale nie była taka groźna.

Analogiczna sytuacja jest z I oficerem i z Titanikiem. Odruchy. Żeby podjąć dobrą decyzję trzeba mieć je w sobie zakorzenione. Teoria to mało, jeśli nie mamy praktyki. A praktyka to działania w danym momencie, trzeba się tego nauczyć w danej sytuacji i tyle.

Murdoch nie znał zachowań motorycznych kolosa jakim był Titanic. Podobnie ja nie znałam zachowań mojego samochodu. Zwłaszcza w takiej sytuacji. Co z tego, że miałam go dwa lata, jezeli wcześniej jeździłam używanym złomem o innej wadze, o innych proporcjach, innych wymiarach?

Czy nonszalancja? Pewnie trochę tak, naciski na to, żeby zadziwić i szybkością (wiemy, że była rozmowa między Isayem a kapitanem, relacje świadków o tym mówią), depesze, które na mostek nie dotarły, a mówiły o górze na kursie statku (najprawdopodobniej o tej konkretnej). Może rutyna. Przecież Smith miał ogromne doświadczenie, nie płynął przez Atlantyk po raz pierwszy, przecież kurs zmienił później po to własnie, zeby ominąć potencjalne pułapki. W jednym z filmów L. de Funes powiedział, że rutyna to początek sklerozy. Coś w tym chyba jest... trochę jakby zwalnia z myślenia.

Pospiech nigdy nie jest dobrym doradcą. Też się spieszyłam. Presja robi swoje. Nie tylko ta, która wyszła od Ismaya. Presja opinii publicznej też gdzies tam była, płynął i był obserwowany przez świat największy obiekt ruchomy na świecie, najbardziej luksusowy, może i miał to być ostatni rejs Smitha, warto się było pokazać. Nawet jeśli prędkościowo nie szło dorównać Mauretanii i Lusitanii, to chociaż poprawić wynik Olympika, zbliżyć się do granicy niemożliwego. No i jeszcze jedno - jak słusznie, Tomku, zauwazyłeś - punktualność. To nie był rejs wycieczkowy, pomijając, jak tam było ąłdnie, wesoło itp - to był to srodek transportu, który z punktu a miał dotrzeć do punktu b. ludzie płynęłli w swoich sprawach, kupić/sprzedać, załatwić, dotrzeć. Dziś wsiedliby w samolot. Wtedy na statek.

Jestem zwolennikiem stwierdzenia, że tak miało być, Titanic mial zatonąć, zbiegi okoliczności itp. Szkoda tylko, że się nie nauczylismy nic z tej katastrofy. Widać po Costa Concordii. Nonszalancja trwa nadal. A budowanie kolosów, które ze statkami nie mają nic wspólnego poza tym, że mają jakąś wyporność i utrzymują się na wodzie doprowadzi w końcu do podobnej tragedii. Wcześniej czy później. Bo co po łodziach ratunkowych, jak na pokładzie jest kilka tysięcy ludzi, a czas na ewakuację jest ograniczony, pogoda może nei sprzyjać, wybucha panika...?

No i wesoła myśl na koniec - gdyby brali przykład z polskiego PKP to dzień w "te czy we wte"..i nic by się nie stało ;p


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Emhokr dnia Czw 12:18, 27 Lis 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
TITANICzna
Capo di tutti capi



Dołączył: 20 Lut 2006
Posty: 1978
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Włocławek/Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 12:02, 28 Lis 2014    Temat postu:

Rany, Emhokr, współczuję, dobrze, że nic Ci się nie stało...

Masz rację we wszystkim - widzisz przeszkodę, więc chcesz ją ominąć. Nie myślisz - lepiej będzie, jeśli uderzę. Teraz po latach możemy sobie mówić, że lepiej byłoby zrobić tak i tak, ale w tamtej chwili, gdy na decyzję pozostawały sekundy, nadrzędnym celem było uniknięcie wypadku. Nikt nie miał czasu kalkulować czy uderzenie w górę dziobem będzie bezpieczniejsze, zwłaszcza że to automatycznie oznaczałoby przynajmniej czasowe zawieszenie kursu, a statek miał płynąć zgodnie z rozkładem. Titanic zresztą, jak już zauważyłaś, był statkiem nowym. Po kilku rejsach Murdoch prawdopodobnie umiałby przewidzieć reakcję statku, ale po kilku stosunkowo spokojnych (jeśli nie liczyć incydentu z New Yorkiem) dniach?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Katastrofa Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Bright free theme by spleen stylerbb.net & programosy.pl
Regulamin