Autor Wiadomość
Seraphiel
PostWysłany: Pią 22:27, 18 Maj 2012    Temat postu:

Tar - nie od dziś wiadomo że głos $ jest najważniejszy ;)
Tar-Minyatur
PostWysłany: Pią 22:12, 18 Maj 2012    Temat postu:

Właśnie dlatego tak miała: żeby zmienić książkowe proporcje i uczynić produkt bardziej zjadliwym dla masowej widowni.
Seraphiel
PostWysłany: Pią 22:06, 18 Maj 2012    Temat postu:

W LOtR przyznaję że nie zwróciłem aż tak na to uwagi. Chociaż chyba filmowa Arwen miała więcej ikry niż ta w książce.
Tar-Minyatur
PostWysłany: Pią 21:36, 18 Maj 2012    Temat postu:

Zwłaszcza Edmunda, którego przez większą część pierwszego tomu miałem ochotę uderzyć czymś ciężkim... No, ale możliwe, że masz rację, po prostu nie przyszło mi do głowy rozpatrywać tego pod tym kątem podczas lektury, więc obraz książek, jaki mam, jest pod tym względem ubogi.
Ale "Władca pierścieni" był chyba nieskończenie gorszy pod tym względem? Tak prawie w ogóle nie było postaci kobiecych. Jedna Galadriel miała osobowość. Nawet w "Silmarillionie" nie było zbyt dobrze.
Seraphiel
PostWysłany: Pią 21:27, 18 Maj 2012    Temat postu:

Chyba jednak nie łapiesz Tar o co mi chodzi. Lewis traktuje przedmiotowo tylko kobiece postaci natomiast wyraźnie gloryfikuje męskie.
Tar-Minyatur
PostWysłany: Pią 18:29, 18 Maj 2012    Temat postu:

Każda postać w każdej powieści jest narzędziem autora, który chce przez to coś pokazać. Wyjątki są może w szczególnie zepsutych powieściach.
Seraphiel
PostWysłany: Pią 18:17, 18 Maj 2012    Temat postu:

Nie chodzi o słabość postaci ale o ich przedmiotowe traktowanie Tar. U Lewisa są one tylko narzędziami.
Tar-Minyatur
PostWysłany: Wto 21:57, 08 Maj 2012    Temat postu:

Seksistowski? Przecież tam są silne postaci kobiece. Taka Łucja, przecież to najlepiej wypadająca postać, zwłaszcza w porównaniu z takim Edmundem, a poza tym wyraźnie faworyzowana przez Lewisa.
Seraphiel
PostWysłany: Wto 13:09, 08 Maj 2012    Temat postu:

Ja tak jak napisałem uważam Lewisa za okropnego seksistę. Z drugiej strony Pullman ma skłonności do ścierania się z każdym kto ma odmienne poglądy niż on, a całe Mroczne Materie mogą pachnieć nieco anty-chrześcijańską propagandą.

Ale o ile Narnię spokojnie dałbym dzieciakom do poczytania, o tyle Materii już nie. Te drugie zbyt mocno wchodzą w filozofię i wątpię żeby dziecko zrozumiało taką książkę.
Tar-Minyatur
PostWysłany: Wto 11:05, 08 Maj 2012    Temat postu:

Ja Lewisa uwielbiam. Pewne fragmenty "Srebrnego krzesła" (rozmowa z zielonym kimśtam o istnieniu Słońca i czegoś jeszcze) oraz "Ostatniej bitwy" (kwestia istnienia i natury Aslana w oczach prostych zwierząt narnijskich) traktuję jako godne uzupełnienie "Farmy zwierzęcej" i nawet "1984", tym boleśniejsze, że w książce dla dzieci (choć trzeba być chyba dorosłym, żeby wyłapać wszystkie smaczki).
Seraphiel
PostWysłany: Wto 3:50, 08 Maj 2012    Temat postu:

Fantastyka, hmmm. Tolkien - oczywiście, przerobiłem LotR, Hobbita, Silmarillion (ciężkawo napisane ale warto było!) i Niedokończone opowieści. Niech no tylko się zbiorę w sobie to zacznę czytać Historię Śródziemia.

Rowling - co ja mogę powiedzieć? Harry Potter był książką która zapoczątkowała moją miłość do czytania i książek. Do tej pory czytuję cykl wieczorami. Dlaczego go tak uwielbiam? Może dlatego że te książki dorastały ze mną. Pierwsze "dziecinne" kolejne coraz bardziej mroczne i poważne. A może po prostu dlatego że pokochałem świat tam przedstawiony i wartości które przekazuje ten cykl. Dodatkowo po przeczytaniu ostatniej książki widać jak szczegółowo Rowling dopracowała swój świat. A to co widać w książkach to naprawdę nie wszystko. Przy okazji "zwiedzania" "Pottermore" można dowiedzieć się jeszcze więcej o świecie który stworzyła Rowling.
Co ciekawe miałem taki okres (kilka lat temu) kiedy cykl Pottera zbrzydł mi mocno, być może przez nasycenie tym tematem mojego otoczenia a być może przez młody, głupi wiek.

C.S.Lewis - przyznaję że zraziłem się do niego. Głównie przez jego okropny przedmiotowy sposób traktowania kobiecych postaci. Prócz tego jednak cykl o Narnii był naprawdę dobry.

Pullman - długo mnie namawiano do przeczytania Mrocznych Materii. Przy pierwszym podejściu zraziłem się jednym szczegółem zaraz na pierwszych stronach i odłożyłem książkę na ponad 4 lata. Ech, jaki człowiek jest głupi. Kiedy wróciłem do "Zorzy północnej" szybko ją pochłonąłem i sięgnąłem po kolejne dwie części które mnie zachwyciły. Dzięki tej trylogii zacząłem Pullmana naprawdę cenić jako autora.

Dziwi mnie że nikt nie wspomniał do tej pory o Pratchettcie. Chociaż jego książki nie zawsze przypadają mi do gustu to przyznaję że ten pan jest naprawdę utalentowany tak w tworzeniu świata i postaci jak i w przedstawieniu w - jemu właściwym - prześmiewczym tonie, uniwersalnych tematów.
TITANICzna
PostWysłany: Śro 19:29, 04 Lut 2009    Temat postu:

Być może tylko odniosłam takie wrażenie z powodu braku mapy; tym bardziej, że im dłużej czytam, tym większą przestrzeń poznaję.

Nie, nie miałam wcześniej styczności z Sapkowskim i pewnie do tej pory bym nie miała, gdyby nie zakochana w nim przyjaciółka.
Jeśli dobrze pójdzie, jutro wpadnę do EMPiKa po swój egzemplarz.
I ''Gomorrę'', tak nawiasem mówiąc.
Tar-Minyatur
PostWysłany: Sob 22:41, 24 Sty 2009    Temat postu:

TITANICzna, czytałaś wcześniej opowiadania? Ech, pamiętam moje zaskoczenie nad samym początkiem "Głosu rozsądku"... A potem było tylko z górki.
Luther
PostWysłany: Sob 21:06, 24 Sty 2009    Temat postu:

Ja tydzien temu skończyłem VII i zarazem ostatni tom Mrocznej Wiezy.....utwierdził mie on w przekonaniu, że ka jest kołem. A nawiązując do postu JM Administratorki...Świat Wewnętrzny, Pośredni i Krańcowy to olbrzymie przestrzenie.....porównywane ze Śródziemiem Tolkiena (tak jak porównywane sa obydwie sagi). Sapkowskiego jeszcze nie czytałem, ale kiedyś na pewno się skusze.
TITANICzna
PostWysłany: Sob 19:23, 24 Sty 2009    Temat postu:

Czytam ''Krew Elfów'' Sapkowskiego. Nie mogę się oderwać. Sapkowski jest genialny, posunę się nawet do herezji (?), że dorównuje ''Władcy Pierścieni'' (może nie tyle rozległością świata, co przedstawieniem go), a w umiejętności wciągania czytelnika mocno i na długo nawet go przewyższa.

Czytam tę książkę na lekcjach, bo w domu nie mam czasu (paradoks, prawda?). I za każdym razem nawet najmniejszy fragment jest odpowiedzialny za przypływ weny twórczej.

Powered by phpBB (php5) 2.0.11 [CR] C 2001, 2002
phpBB Group, hosted by kei.pl
Design forum - r@ven web for phpbb.pl