Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna


Kolekcja Titanica NR 69

 
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Artykuły o Titanicu / Kolekcja Titanica
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kobra83




Dołączył: 13 Kwi 2012
Posty: 171
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Gliwice
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:01, 31 Sie 2012    Temat postu: Kolekcja Titanica NR 69

Spis Treści: Nowy alarm: "Save Our Souls". SOS: ostatnia nadzieja. 00.40'. Coraz więcej wody.

Nowy alarm: "Save Our Souls".
Alfred Nourney jako ostatni dołączył do kompanów od brydża, Blancha i Greenfiełda, z którymi beztrosko grał w karty przez pierwsze pół godziny po zderzeniu z górą lodową. Zmuszony był zostawić w kabinie całą drogą garderobę, którą kupił z takim trudem, by uwiarygodnić tytuł barona obnoszony Na pokładzie szalupowym zebrała się też inna grupka graczy. Byli to Maréchal, Chevré i Omont, których łączył nie tyle fakt, że do ostatniej chwili siedzieli przy jednym stoliku, ile wspólny im język francuski. Czwarty z graczy, Amerykanin Lucian Philip Smith, nie stawił się z powro­tem, lecz udał się do kabiny po żonę, Mary Eloise i zaprowa­dził ją do szalupy ratunkowej nr 6 znajdującej się na bakburcie. Pierwszy z czwórki, Pierre Maréchal, nie poszedł śladami ojca, kontradmirała Francuskiej Marynarki. Wybrał zawód pilota, co w pierwszym dziesię­cioleciu XX wieku było pomy­słem niezwykle nowatorskim i oryginalnym. Maréchal miesz­kał w Paryżu. Na „Titanica” zaokrętował się w Cherbourgu. Tam też, wieczorem 10 kwietnia na pokład transatlantyku weszli pozostali dwaj Francuzi: Paul Chevré i Alfred Fernand Omont.
Tego wieczora Omont zszedł do kabiny aż dwa razy. Za pierwszym razem założył kamizelkę ratunkową, po czym wrócił na pokład. Tam jednak przeniknął go ostry ziąb, postanowił więc wrócić do kabiny i pod kamizelkę ratunkową założył długi, ciepły płaszcz. Kobiety podróżujące samotnie na „Titanicu” często znajdowały towarzyszy podróży, którzy ofiarowali im swoje usługi. Było to czymś całkiem normalnym, ale w tych dramatycznych chwilach zwyczaj ten okazał się nadzwyczaj cenny Jednym z usłużnych dżentelmenów był trzydziestojednoletni kawaler Gilbert Milligan Tucker Jr. W czasie wakacji w Europie, dokąd udał się z rodzicami i siostrą, Gilbert poznał Margaret Bechstein Hays.

Zły omen: as pik. Kto wie, być może w noc katastrofy właśnie ta karta pozostała na jednym ze stolików do gry "Titanica".
[link widoczny dla zalogowanych]

Młoda kobieta od pierwszej chwili niepodzielnie zawładnęła jego sercem do tego stopnia, że Gilbert postanowił rozstać się z rodziną i podróż do Ame­ryki odbyć w towarzystwie Miss Hays. Dama wracała do Nowego Jorku w towarzystwie Olive Earnshaw. Razem zajmo­wały kabinę C-53. Młoda jeszcze Olive przeżywała trudny okres po rozpadzie małżeństwa z Boultonem Earnshawem. Matka Olive, Lily Potter, owdo­wiała od ponad roku, bardzo martwiła się załamaniem córki. Na wszelkie sposoby starała się pomóc jej uwolnić się od złych ~ myśli i natarczywych wspo­ mnień. To jej pomysłem była podróż do Europy w towarzystwie Margaret, przyjaciółki z Briarcriff School w Nowym Jorku. I tu, jak się okazało, trafiła w dziesiątkę.
Gilbert Tucker postanowił wrócić do Ameryki razem z uroczą Margaret i ku swej radości zdobył nawet kabinę sąsiadującą z kabinami przyjaciółek. Siłą rzeczy Gilbert służył wszystkim trzem damom, nic więc dziwnego, że w momencie powszechnej niepewności, który niczym grom z jasnego nieba spadł na pokład „Titanica”, zadeklarował im swoją pomoc. Zaraz po lekkim wstrząsie spowodowanym zderzeniem, przyja­ciółki udały się do kabiny matki Olive, a ta poprosiła, żeby poszły się rozejrzeć. Po jakiś dziesięciu minutach wróciły uspoko­jone przez stewarda. Wedle jego zapewnień statek zderzył się z górą lodową, ale nic poważnego się nie stało. Steward poradził, by panie spokojnie wróciły do kabin, ponieważ lada chwila statek wyruszy w dalszy rejs. Te pozornie pozytywne wiadomości nie uspokoiły jednak pani Potter. Miała przeczucie, że dzieje się coś niedobrego i doszła do wniosku, że wszystkie trzy powinny się czym prędzej ubrać. Margaret nie mogła oczywiście zapomnieć
o swoim pupilku, szpicu. Owinęła go starannie w wełniany kocyk i zabrała ze sobą. Kiedy damy, tym razem we trójkę, wyszły z kabiny, na korytarzu czekał już na nie Gilbert Tucker. Pomógł im założyć kamizelki ratunkowe, a kiedy padł rozkaz udania się na pokład szalupowy, wszyscy czworo byli już gotowi. Wobec wielokrotnie powtarzanych przez Murdocha zachęt do zajmowa­nia miejsc w szalupie numer 7, Gilbert pomógł trzem paniom wejść do wskazanej łodzi. Sam także nie dał się prosić i bez oporu zajął miejsce w szalupie obok nich. Wydawało mu się to najbardziej naturalną rzeczą na świecie. Ponieważ wiele pań nie miało ochoty wchodzić do szalup, bez trudu znalazło się miejsce także dla psa, otulonego ciepłym kocykiem i całkiem spokojnego w ramionach swojej pani.

Miss Margaret Bechstein Hays z Nowego Jorku, powracająca do ojczyzny z podróży po Europie, wsiadła na "Titanica" w Cherbourgu.
[link widoczny dla zalogowanych]

S.O.S.: ostatnia nadzieja
Trzydzieści osiem minut po północy „Mount Tempie” odebrał transmisję „Frankfurtu” do „Titanica”, w czasie której radioope­rator niemieckiego statku podawał Phillipsowi dzielącą ich odległość. Alarm zataczał coraz szersze kręgi. Phillips co chwilę posyłał do kapitana młodszego radiooperatora Bride’a z nowymi wiado­mościami. Zdawał sobie sprawę z odpowiedzialności ciążącej na nim w związku z tym, że poprzedniego dnia dał pierwszeń­stwo depeszom prywatnym, pozwalając czekać przekazanym przez pobliskie jednostki ostrzeżeniom przed lodem.
Po jednej z tych wizyt kapitan nie odesłał Bride’a, lecz wraz z nim udał się do kabiny radiowej, gdzie Phillips bez wytchnienia nadawał i odbierał depesze. Na jego wezwania o pomoc odpowia­dały jednostki znajdujące się w różnych miejscach Atlantyku.
- Udało się panu nawiązać łączność z „Olympikiem”? - zwrócił się Smith do starszego radiotelegrafisty.
-Nie, panie kapitanie - odpowiedział Phil­lips. - Nie przerywamy nadawania, ale jak dotąd nie udało nam się nawiązać łączność z MKC.

Trzy kropki, trzy kreski, trzy kropki: radiooperator "Titanica" spędził ostatnie chwile na pokładzie bez przerwy nadając w eter sygnał alarmowy w nadziei, że zostanie on odebrany przez jak największą liczbę jednostek.
[link widoczny dla zalogowanych]

Kapitan przyszedł do kabiny radiowej przede wszystkim po to, by dowiedzieć się, gdzie jest bliźniacza jednostka. „Olympic” powi­nien był płynąć z Nowego Jorku do Europy. Gdyby znajdował się gdzieś w pobliżu, kosz­mar, który przeżywał Smith, minąłby bez­powrotnie i można by było uniknąć zatonię­cia tysięcy osób. Pływający pod banderą White Star Line „Baltic” także płynął do Europy, lecz znajdował się w odległości około 200 mil. Niestety „Olympic” był jesz­cze dalej, aż 500 mil od „Titanica”. Nawet gdyby ruszył do przodu pełną parą, wykorzy­stując maksymalnie wszystkie kotły, na dotar­cie do umierającego statku flagowego potrze­bowałby całego dnia. Kapitan powoli tracił resztki nadziei na uniknięcie tragedii! Najbliższym statkiem pozostawała „Carpa- thia”, ale i ona przecież znajdowała się w odległości 50 mil, czyli czterech godzin rejsu do tonącego „Titanica” - także za dużo.
-Jaki sygnał pan nadaje? - zapytał po chwili namysłu kapitan.
-CQD - odparł Phillips.
-A może byś nadał SOS? - wtrącił się Bride.
-To nowy międzynarodowy sygnał alarmowy.
Kapitan polecił Phillipsowi, żeby nadal pró­bował nawiązać łączność z „Olympikiem”, bowiem bliźniacza jednostka wyposażona była w radiostację o takiej samej mocy jak „Titanic”, a tym samym mogła przekazywać dalej wezwania o pomoc nadawane przez konającego olbrzyma. Na odchodnym kapitan poprosił, żeby informować go o wszyst­kich zmianach, nawet najdrobniejszych, a w szczególności o odległości dzielącej „Titanica” od „Carpathii”. Kiedy Smith wyszedł z kabiny radiowej, Bride jeszcze raz zwrócił się do Phillipsa:
- Nadaj SOS, może to twoja ostatnia szansa, żeby to nadać.
I obaj wybuchli śmiechem. Także im, choć od z górą pół godziny obwieszczali całemu światu, że „Titanic” znajduje się w śmiertel­nym niebezpieczeństwie, niełatwo było oswoić się z myślą o zbli­żającej się nieuchronnie tragedii. Już po chwili radiostacja „Titani­ca” nadała nowe międzynarodowe wezwanie o pomoc. I tak, cał­kiem nieświadomie, radiooperatorzy „Titanica” dodali do legendy niezatapialnego statku kolejny „romantyczny” element.

00.40’. Coraz więcej wody
Od zderzenia minęła godzina i choć pasażerowie na pokładzie nie zdawali sobie jeszcze sprawy z rozmiarów uszko­dzenia, w trzewiach statku sytuacja z każdą chwilą stawała się groźniejsza. Po tym jak pierwsza kotłownia od strony dziobu, oznaczona numerem 6, zaraz po zderzeniu została zalana wodą, palaczom i mechanikom udało się opanować sytu­ację. Udało się też zreorganizować usytu­owaną dokładnie pod wielkimi schodami kotłownię nr 5. Barrett odzyskał kontrolę nad sytuacją. Część ludzi wysłał na pokład, żeby pomagali przy przygotowy­waniu szalup ratunkowych. Harvey i She­pherd czuwali nad pracą pomp, starając się jak najdłużej powstrzymać wodę wdzierającą się do wnętrza. Niestety Shepherd uległ wcześniej wypadkowi.
W kłębach pary wydostających się z gaszo­nych wodą palenisk nie zauważył włazu otwartego wcześniej przez Barretta i złamał nogę. Przez ten właz woda wdzierająca się do kotłowni numer 5 mogła spływać do podwójnego dna statku, skąd pompy zęzowe usuwały ja do morza.

Ostatnia depesza radiowa nadana z "Titanica" była zarazem jednym z pierwszych wezwań SOS w dziejach żeglugi. Tekst tej depeszy - "Toniemy szybko, pasażerowie wsiadają do szalup ratunkowych" - nie pozostawia wątpliwości co do tragizmu sytuacji.
[link widoczny dla zalogowanych]

Od czasu kiedy Barrett, Harvey i George Kemish ułożyli Shepherda w pompowni, minął już kwadrans i dzięki staraniom sporej grupki osób sytuacja w kotłowni numer 5 także została opanowana. Po chwili jednak spokój przerwał ogłuszający ryk. Zupełnie niespodziewanie ocean z przerażającym łoskotem wdarł się także do tej kotłowni. Pod naporem wody gródź wodoszczelna między dwoma kotłowniami poszła w strzępy niczym zwykła blacha. Nie było czasu do namysłu. Harvey zdążył tylko krzyknąć do Barretta, żeby uciekał do góry drabiną ewakuacyjną, a sam rzucił się na pomoc Shepherdowi. Jednak woda okazała się od nich silniejsza. Za chwilę obaj znikli w odmętach oceanu.

W następnym numerze między innymi: Odradza się nadzieja: statek na horyzoncie. Woda w korytarzach.

Źródło: "Titanic" zbuduj sam. Kolekcja Hachette.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kobra83 dnia Nie 17:11, 16 Wrz 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
pawelsz




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 58
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5


PostWysłany: Pią 0:40, 31 Sie 2012    Temat postu:

Witam,

Dziękuję za umieszczanie tej kolekcji. Szkoda, że trzeba czekać 48 godzin na kolejne. Wspaniale jest czytać coraz kolejne odcinki, tak szczegółowo opisujące wydarzenia. Czy jeszcze ktoś, poza mną słucha, podczas czytania, ścieżki filmowej Jamesa Hornera ? ;) Mną targają różne uczucia, gdy czytam i słucham muzyki. Nachodzi mnie znów to uczucie, "jak bym tam był", cofnięty w czasie...

Pozdrawiam,

Paweł


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kobra83




Dołączył: 13 Kwi 2012
Posty: 171
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Gliwice
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 14:21, 31 Sie 2012    Temat postu: Dzięki za uznanie.

Ciesze się z Twojego zadowoleniai wiesz troche zabawne jest to co napisałeś czyli że 48 godz to troche długo czekania. Wiesz jak to kupowałem, czytałem i składałem numer wychodził raz na tydzień (w środy). Wręcz odliczałem dni do następnego numeru cieszyłem się że stuknęła połowa okresu oczekiwania a gdy był już wtorek nie mogłem zasnąć w nocy ponieważ wiedziałem że następnego dnia nowy piękny zafoliowany numer z częściami będzie w kiosku a potem byłem zasmucony bo znów muszę czekać kolejne 7 dni. Ten statek w mym sercu zajmuje sporo miejsca. Plany mnie pasjonują a w specjalnym programie pracuje nad tworzeniem planów wnętrza titanica w najdrobniejszych szczegółach, zajmuje to sporo czasu ale efekt będzie świetny. Obecnie robie oczywiście pokład szalupowy a zdjęcia tego pokładu umieszcze pewnie dopiero za pare miesięcy.
Pozdrawiam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
pawelsz




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 58
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5


PostWysłany: Pią 15:31, 31 Sie 2012    Temat postu:

Witaj,

No tak, teraz rozumiem. Czekanie przez 7 dni...to musiała być katorga. A tu podane na tacy, zeskanowane, teraz dodajesz zdjęcia...a ja jeszcze narzekam Blue_Light_Colorz_PDT_15
No cóż, ale i tak codziennie wieczorem siadam i sprawdzam, czy jest już następny odcinek, w nadziei, że może dasz wcześniej ;)

Cieszę się, że dla Ciebie ten statek jest tak ważny.

Pozdrawiam,

Paweł


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kobra83




Dołączył: 13 Kwi 2012
Posty: 171
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Skąd: Gliwice
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 3:48, 01 Wrz 2012    Temat postu: Witam ponownie.

Witam. Chciałbym oznajmić iż kolejny pakiet zdjęć już jest dostępny. Dokładnie od numeru 11 aż do 30. Wkrótce kolejna dostawa. Blue_Light_Colorz_PDT_15

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu    Forum TITANIC - forum o Titanicu Strona Główna -> Artykuły o Titanicu / Kolekcja Titanica Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Bright free theme by spleen stylerbb.net & programosy.pl
Regulamin